BÓG UKRYTY – Bóg udzielający Się. Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

9 czerwca 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Pan Jezus najczęściej wprowadzał w Boży świat, opowiadając przypowieści. Mówił językiem porównań, przenośni i obrazów. My też zanim przybliżymy się nieco do wzniosłej rzeczywistości Trójcy Świętej, pójdźmy podobnym tropem. Zauważmy różnicę, jaka zachodzi między samym tylko patrzeniem na arcydzieło muzyczne zapisane w nutach, a usłyszeniem tegoż arcydzieła. W obu przypadkach mamy do czynienia z tą samą „rzeczą”: raz w postaci partytury, raz pełnego brzmienia. Różnica w odbiorze i przeżyciu jest olśniewająco wielka! Jest też oczywiste, że mając wybór między „czytaniem” partytury wspaniałej opery i usłyszeniem jej oraz zobaczeniem jej w całej krasie – bez wahania wybralibyśmy piękno żywej muzyki, śpiewu i obrazu.

– Podobnie jest z Trójcą Boskich Osób! Gdybyż tak mieć do wyboru: teologiczne traktaty o Trójcy Świętej albo wgląd w Nią samą! Takiego wyboru nikt nam jednak nie proponuje. To Boskie Osoby „muszą” zechcieć nam Się odsłonić. A w dodatku byłoby potrzebne wyposażenie nas w odpowiedni „instrument” poznawczy, by móc „odebrać” objawienie „Przedmiotu” tak bardzo nas transcendującego, przerastającego! To tytułem wstępu.

Parę pytań

 Tyle razy żegnamy się, wypowiadając słowa pełne treści: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Tyle razy imieniem Boskich Osób pozdrawiani jesteśmy w czasie Mszy świętej (przynajmniej na początku i na jej zakończenie). Od Chrztu świętego kaznodzieje i katecheci przypominają nam, że zostaliśmy zanurzeniu we wzniosłym Życiu Boga Ojca, Boga Syna i Boga Ducha Świętego. I że zostaliśmy związani nierozerwalnym Przymierzem z Trzema Boskimi Osobami.

– Po tym przypomnieniu gestów i słów oraz sakramentów, zapytajmy siebie: A czym są dla nas (dla mnie osobiście) znaki (np. krzyż) i słowa oraz Sakramenty, które otwierają nas i kontaktują z Ojcem, Synem i Duchem Świętym? Czy znak krzyża czyniony w imię Trójcy Świętej jest dla mnie jak „martwa” nuta zapisana na pięciolinii, czy są to raczej znaki i słowa, które wypełnione są życiem i miłością? Czy słowa: Ojciec, Syn, Duch Święty mają dla nas znaczenie serdeczne, czy są to tylko słowa jedne z wielu; słowa, które nie wywołują wewnętrznego poruszenia? – Bywa pewno tak i tak.

  • Pewno zdarzało się, że wypowiedzenie (czy usłyszenie) imienia Boskiej Osoby potrącało w nas strunę duszy najserdeczniejszą. Ale czyż nie znacznie częściej nie wiedzieliśmy (w sensie świadomości i przeżycia), co mówimy i Kogo uobecniamy, mówiąc: Boże Ojcze! Boże Synu! Boże Duchu Święty! Niekiedy, wypowiadając te święte Imiona, czuliśmy się (może) jak na cudnym koncercie…
  • A innym razem (o ileż częściej!) wypowiedzeniu tych Imion towarzyszyła głucha cisza, pustka… Owszem, widzieliśmy czy czyniliśmy znak (krzyża), ale cóż on dla nas znaczył? Słyszeliśmy lub sami artykułowaliśmy dźwięk (słowo), ale nie miało ono dla nas ani (większego) znaczenia, ani piękna. Słowu nie towarzyszył poryw Miłości!

Mistycy i my

 Pora powiedzieć ważną rzecz. Dla nikogo na tej ziemi imiona: Ojca, Syna i Ducha Świętego – nie są … koncertem, który nieprzerwanie brzmi cudnie i zachwycająco.

Owszem, są nam dani mistycy i wielcy święci, których Bóg, na ogół przez wiele cierpień i oczyszczeń, doprowadzał do wielkiej wrażliwości ducha. Starannie przygotowanym objawiał Się w sposób nadzwyczajny, nadprzyrodzony, mistyczny. Myślę np. o św. Ignacym Loyoli, któremu Boskie osoby – po okresie wielkich cierpień fizycznych, psychicznych i duchowych – raczyły objawiać Się i udzielać w sposób właśnie mistyczny. Skutkowało to m. in. tym, że najmniejsze wspomnienie Trójcy Przenajświętszej wywoływało w Inigo (kiedyś „twardym” rycerzu) głębokie wzruszenie i łzy, potoki łez. Starczał widok potrójnego liścia lub trzy biegnące pieski, a w Ignacym ożywała pamięć o doznanych łaskach i wzbierała fala przeżyć…

  • A my? „Gdziekolwiek” jesteśmy w przeżywaniu naszych (obiektywnych i zarazem osobistych) odniesień do Boskich Osób, to musimy – skromnie i pokornie – stwierdzić, że jest „to” zaledwie odblask padającego w nasze wnętrze wielkiego Światła Trójcy. Wciąż mamy raczej jedynie blade pojęcie, co (a raczej Kto) kryje się pod Trzema Imionami! I Kogo „ewokujemy”. Kogo wspominamy. Kogo przywołujemy… I Kto nas przywołuje.
  • Tej samej „strefy” poznania i doznań dotyka to Janowe stwierdzenie: „Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest” (1 J 3, 2).      

Z pewnym smutkiem i z wielką zadumą trzeba (można ostrożnie) powiedzieć, że sam Pan Jezus „nie mógł” do końca odsłonić nam głębi Tajemnicy Trójcy Boskich Osób. Choć One, jako Dar bezcenny i najwyższy, już nam Siebie zaofiarowują, to jednak jeszcze nie całkiem, nie w pełni. Teraz jedynie stopniowo (i nigdy do końca) jesteśmy wprowadzani, a w swoim czasie (właściwie już poza czasem) zostaniemy w pełni wprowadzeni w bezmiar Życia Trójcy! Staniemy się Jej uczestnikami. Pan Jezus tak o tym mówi: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie”(J 16, 12). Do „całej prawdy” stopniowo doprowadzi Duch Święty: „Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy”(w. 13). Ta stopniowość w doprowadzaniu do poznania i udziału w całej Prawdzie obowiązuje (jako swoiste prawo) zarówno w odniesieniu do wieków historii Kościoła (choćby w sensie obserwowanego rozwoju dogmatów), jak też w odniesieniu do poszczególnych pokoleń i pojedynczych osób, które poddane są prawu czasu, czekania, wzrostu, dojrzewania.

  • – Mówiąc o tym wszystkim, zwłaszcza o absolutnym pierwszeństwie Boga, nie powinniśmy zwalniać się z trudu szukania Go i poznawania w sposób, który obecnie jest dla nas możliwy i dostępny. Winniśmy nade wszystko pielęgnować (a nie zabijać) wielkie duchowe pragnienia.
  • Nigdy nikomu nie wolno unieważniać znaczenia tęsknoty serca za Bogiem (por. Ps 63).
  • Jednocześnie mamy wszelkie racje po temu, żeby w naszych sercach gościł wielki pokój, ale zawsze wraz z pielęgnowaną postawą cierpliwości wobec ukrycia Boga przed naszymi oczyma. Czyż to ostatnie (cierpliwe czekanie na Ukrytego) nie jest przez Boga pomyślane jako próba „czemuś” ważnemu służąca?

Próba życia: „jeszcze nie”

 Tak, chciejmy pogodzić w sobie pokój serca i wielką tęsknotę! W tym celu rozpamiętujemy to, iż Bóg Ukryty i Bóg-Tajemnica jest dla nas i niezawodną nadzieją na Pełnię życia oraz szczęścia, i że ten sam Bóg (dla ważnych racji, Jemu wiadomych) wystawia nas na bodaj największą próbę czekania przez całe życie na ujrzenie Boga twarzą w twarz! Ta świadomość pozwala nam żywić wielką tęsknotę za Bogiem, a zarazem strzeże nas przed (niszczącym) zniechęceniem, a także przed czynieniem Bogu wyrzutów, że już i od razu nie daje nam stanu ciągłego uniesienia, ekstazy.   

Tak, trzeba sobie to jasno uświadomić, że na razie, przez (stosunkowo) krótki czas życia jesteśmy po prostu pielgrzymami do Domu Ojca. Jako pielgrzymi nie możemy spodziewać się materialnych dostatków i wygód ani liczyć na stałą radość z powodu bliskości Pana. Obfite udzielanie się Chwały Boskich Osób i wszystko, co Najpiękniejsze, jest dopiero przed nami.

  • Wciąż jeszcze (jak długo żyjemy na ziemi) trwa czas przygotowań do pełnego pojęcia i przeżycia, co znaczy Miłość Boskich Osób do nas. Dopiero zanosi się na wielki wieczny koncert! Na razie trwają mozolne przygotowania, a czyni je i Bóg (w sposób Jemu właściwy, por. J 14, 2), i my winniśmy je czynić! (por. Łk 12, 31-44).
  • Trzeba zatem, by nasz duch był – poprzez tęsknotę – napięty i skierowany ku Bogu, a jednocześnie, by pozostawał pełen pokoju. Napięcie rodzi się z oczekiwania na Pełnię Królestwa Bożego, zaś pokój stąd, że my decydujemy się (po prostu) na wytrzymanie zadanej nam próby cierpliwego czekania na doskonałe poznanie Boga i pełnię Jego panowania, zaś Bogu „pozwalamy” zatroszczyć się o całą „resztę”.

„Już”

 Dla pełnej równowagi ducha i pokoju trzeba mocno podkreślić jeszcze jedno. Otóż Boskie Osoby już udzielają Się nam hojnie i wielkodusznie. Nad wyraz wielkodusznie i hojnie! Jesteśmy bowiem dosłownie zasypywani Bożymi darami, które zresztą świadczą o wielu przymiotach Dawcy (o Mądrości, Pięknie, Wszechmocy), ale nade wszystko świadczą o Jego Miłości. Znakomicie widzi to i przeżywa rekolektant, który przebył drogę czterech tygodni (etapów) Ćwiczeń duchownych św. Ignacego Loyoli. Swoiste apogeum stanowi w tym względzie „Kontemplacja dla uzyskania miłości”, która zwieńcza Rekolekcje Ignacjańskie. Dzięki niej rekolektant widzi jak na dłoni, jak wielkie, wspaniałe, różnorodne i hojne są miłosne dary Boga.

  • Wszystkie łaski doświadczone w czasie takich rekolekcji pozwalają stwierdzić, że przyczyną naszego poczucia nieszczęścia nie jest zatem to, że Bóg nas nie dość miłuje czy nie dość obdarowuje, lecz to, że to my nie umiemy dojrzeć miłosnych obdarowań, nimi się radować, dzięki nim bezgranicznie ufać i za nie dziękować.
  • – Na taki stan ducha składa się wiele przyczyn. Często brak jest nam wewnętrznej dyspozycji (zatrzymania się, ciszy i uważności); także nasze grzechy (czy stan grzechu, brak nawrócenia i skruchy) czynią nas gruboskórnymi, a w końcu także dogłębnie nieszczęśliwymi.

Cudne naprowadzenia na życie z Trójcą

 Najpiękniejsze wypowiedzi i świadectwa na temat trynitarnej pobożności znaleźć można u osób, którym dany był mistyczny wgląd w wewnętrzne życie Boskich Osób. To musi być świat piękna i pełni szczęścia. Misterium tremendum et fascinosum. Oto dwa teksty, mające mistyczną inspirację. Moja ulubiona autorka-sekretarka Jezusa, Gabriela Bossis, zapisała takie słowa Mistrza:

„Jakże niewielu żyje z Trzema Osobami Boskimi jak w rodzinie… a przecież Ja jestem waszym Dobrem, waszą Drogą. Żyjąc we Mnie jesteście w nich. Bądź więc po prostu szczera i czuła! One tak cię kochają! Jak mogłabyś bać się kochać Je? Ogranicz więc twoje pragnienia do jedynego pragnienia: żyć i umrzeć w jedynej miłości Trzech Osób Boskich. Choćby tylko po to, by podziękować Im, za Ich miłość. Chociażbyś miała wiele innych motywów… niech twoja obecna samotność będzie przeżywana miłośnie i bez wysiłku obok twoich Trzech. Czy pamiętasz? Wieczorami wymykałem się z tłumów i uchodziłem w miejsce samotne, aby się modlić. Cała moja dusza szła do Ojca w wielkim odprężeniu po pracy dnia. Zawsze naśladuj swego Oblubieńca, umiej wypoczywać w Bogu, znajdować w Nim szczęście i spokój. Już to jest wysławianiem Jego Chwały. Tylu ludzi uważa Boga za nudnego… a ty?” (ON i ja, t. II, nr 206).

Drugi fragment podpowiada cenną praktykę, dzięki której można otworzyć się na łaski, jakimi pragnie obsypać nas każda Osoba Trójcy Świętej.

„Czy nie jesteś szczęśliwa, że podzieliłaś swój dzień na trzy części? Rano jesteś z moim Ojcem, w południe prosisz Go, by cię oddał Synowi. A wieczorem i na noc Syn oddaje cię Duchowi Świętemu. O błogosławiony dzień! Czy zdajesz sobie sprawę z tej łaski potrójnej i jedynej? Rozkoszuj się tak jak potrafisz schronieniem, jakie daje ci co dzień każda Osoba Trójcy nieskończenie świętej. I podczas gdy Ona obsypuje cię łaskami, ofiaruj się cała. Nie zajmuj się już sobą. To Ona będzie działać przez ciebie. Ty masz w sobie tylko winy, niedoskonałe dobro. Całe twoje dobro płynie z Nieskończonej Istoty, która w tobie mieszka i kieruje tobą. Przypominasz sobie jakieś grzechy twego życia minionego, ale nie widzisz ich wszystkich. Lecz My je widzimy wszystkie, a mimo to mieszkamy w tobie, miłując cię nieskończenie. Upokórz się, dziękuj Miłosierdziu i kochaj Nas naszą miłością. Twoja jest taka krótka! Ale to, co posiada Jezus, należy do ciebie. Jakiż to skarb!… Jesteś bogata po to, by czcić Boga. Czy nie pragniesz, by Bóg z przyjemnością przebywał w twoim sercu? Przyoblecz się w Jezusa bez nieufności. Wierz z całego serca i po prostu. Tak właśnie My kochamy serca naszych stworzeń. O, mała córeczko Trójcy Świętej, idź zawsze naprzód, nie o własnych siłach, lecz o Naszych. Co dzień wznoś się wyżej niż dnia poprzedniego. Kochaj u źródła. Sław Chwałę. Przenikaj tajemnice, które pragniemy ujawnić. Zbliża się koniec czasów. Potrzeba Nam nowych świętości. Wszystko powinno się spełnić. Nie trzeba by mówiono: ‚Wieki minęły, a Bóg nie był chwalony w taki czy inny sposób’. Bóg będzie sławiony na wszelkie sposoby, bardzo różne, ale tworzące całość tak, jak tysiąc różnych kwiatów tworzy wieniec. Idź więc swoją drogą nie dziwiąc się jej. Oddychaj na niej miłością: ‚Czy spotkaliście mego Umiłowanego? Powiedzcie mi, gdzieście Go widzieli?’ – mówi Pieśń nad Pieśniami.

A Magdalena: ‚Powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę’. Tak samo ty, moja przyjaciółko, szukaj Mnie w każdej czynności twojego dnia i zabierz Mnie w głąb siebie.

Dni stają się krótkie… Nie będziemy się już rozłączali a czy nie słodko jest braciom mieszkać razem? A małżonkom? O duszo tak bardzo mała…” (ON i ja, t. II, nr 192).

Gdyby tak udało się głębiej rozważyć i uwewnętrznić te dwa ostatnie naprowadzenia na trop zażyłości z Ojcem, Synem i Duchem Świętym! „To już by wystarczyło!” Przynajmniej na razie. Dopóki nie przeminie ten świat.  

Częstochowa, 25 maja 2013     AMDG et BVMH   o. Krzysztof Osuch SJ

Komentarze

komentarzy 12 do wpisu “BÓG UKRYTY – Bóg udzielający Się. Uroczystość Trójcy Przenajświętszej”
  1. Takie rozumienie i „przeżywanie” Trójcy Przenajświętszej ma św. Elżbieta:

    O Boże mój, Trójco Święta, którą uwielbiam, pomóż mi zapomnieć zupełnie o sobie, abym mogła zamieszkać w Tobie, nieporuszona i spokojna, jakby dusza moja była już w wieczności. Oby nic nie zamąciło mego pokoju i nie wyprowadziło mnie z Ciebie, o moje niezmienne Dobro, ale niech każda chwila pogrąża mnie coraz głębiej w Twoją tajemnicę. Uspokój moją duszę. Uczyń w niej swoje niebo, swoje mieszkanie umiłowane i miejsce swego spoczynku. Obym tam nigdy nie zostawiła Cię samego, lecz obym tam cała była, cała żyjąca wiarą, cała adorująca, cała poddana Twojemu twórczemu działaniu.
    O mój Chryste umiłowany, ukrzyżowany z miłości, chciałabym być oblubienicą Twego Serca. Chciałabym okryć Cię chwałą, ukochać aż do śmierci… z miłości. Ale czuję moją bezsilność i błagam Cię, abyś mnie okrył sobą i wszystkie poruszenia mej duszy utożsamił z Twoimi; abyś mnie zatopił w sobie, zagarnął, zajął moje miejsce, tak by życie moje było jedynie odblaskiem Twego życia. Przyjdź do mnie jako Ten, który uwielbia, wynagradza i zbawia.
    O Słowo przedwieczne, Słowo mego Boga, chcę spędzić życie moje na słuchaniu Ciebie. Chcę być uległą Tobie, by wszystkiego nauczyć się od Ciebie. A następnie poprzez wszystkie ciemności, poprzez całą pustkę i wszelką bezsilność chcę się wpatrywać w Ciebie i zawsze trwać w Twojej światłości. O Gwiazdo moja umiłowana, urzeknij mnie, abym już nie mogła wyjść poza krąg Twoich promieni.
    O Ogniu trawiący, o Duchu miłości, zstąp na mnie, ażeby w mej duszy dokonało się jakby wcielenie Słowa, abym była dla Niego nowym człowieczeństwem, w którym mógłby ponawiać swoje tajemnice; a Ty, o Ojcze, racz się skłonić ku Twemu małemu stworzeniu, okryj je swym cieniem i zechciej w nim widzieć jedynie Umiłowanego, w którym sobie upodobałeś.
    O moi Trzej, o moje Wszystko, moja Szczęśliwości, Samotności nieskończona, Bezmiarze, w którym się gubię, oddaję się Tobie jako ofiara. Zamknij się we mnie, abym i ja zamknęła się w Tobie, czekając na wejście w Twoją światłość i bezmiar Twoich wielkości, by Cię w nich kontemplować (bł. Elżbieta od Trójcy Św.: Modlitwa do Trójcy Św.).
    Za: http://mateusz.pl/czytania/2016/20160623.html

  2. Akurat dzisiaj „wpadło” mi to rozważanie:

    O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD
    Tajemnica Boga Żywego

    „Moje serce i ciało radośnie wołają do Boga żywego” (Ps 84, 3)

    Trójca Przenajświętsza w pełni szczęśliwa i doskonała w sobie samej, nie zamyka jednak w sobie swojego życia, dobra, szczęśliwości, lecz pragnie do pewnego stopnia uczynić swoje stworzenia ich uczestnikami. Trójca otwiera się na świat: Ojciec daje Syna, Syn za sprawą Ducha Świętego wciela się i staje się człowiekiem, a ludzie, jeśli zechcą, też mają dostęp do Trójcy. „Przez [… Chrystusa] – mówi św. Paweł – mamy przystęp do Ojca w jednym Duchu” (Ef 2, 18). Trójca miłuje nas: otwiera się ku nam i daje się nam, aby nas pociągnąć do siebie. Cała wielkość życia chrześcijańskiego ma swój początek w tajemnicy Trójcy. Dzięki tej tajemnicy wierzący jest dzieckiem Ojca, bratem Syna wcielonego, świątynią Ducha Świętego.

    Jeśli Trójca jest darem istotowym i całkowitym we własnym życiu wewnętrznym, jest także darem – chociaż dowolnym, względnym, udzielonym i stworzonym – także w odniesieniu do ludzi. Ojciec daje się człowiekowi, którego stworzył na swój obraz i podobieństwo, poświęca Jednorodzonego, aby go zbawił; Syn daje się stając się człowiekiem, umierając za człowieka na krzyżu i nieustannie oddając się mu na pokarm; oddaje się Duch Święty, który mieszka w jego sercu, rozlewając w nim łaskę i miłość. Trójca oddaje się swoim stworzeniom po to właśnie, aby je podnieść do stanu dzieci Bożych, wprowadzić do grona swojej rodziny boskiej i uczynić je uczestnikami swojego życia miłości i szczęśliwości wiecznej!
    Ewangelia ukazuje Ojca otaczającego człowieka swoim ojcowskim miłosierdziem i opatrznością. Syna zaś, jak prowadzi go za rękę i poucza, jak ma żyć prawdziwe dziecko Boga i Ducha Świętego, który rodzi go do życia Bożego, odnawia i uświęca. O tym wszystkim myślał Apostoł, kiedy kończył list do Koryntian tym znamiennym życzeniem: „Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga [Ojca] i dar jedności w Duchu Świętym, niech będą z wami wszystkimi” (2 Kor 13, 13). Chrześcijanin, kiedy wspomina Trójcę Przenajświętszą, powinien pamiętać o tym wszystkim, aby wzbudzić w sobie miłość, wdzięczność i uwielbienie. „Wzywamy Cię, wysławiamy Cię, wielbimy Cię, o błogosławiona Trójco” (LG).

    Wzywam Cię, o błogosławiona, święta i chwalebna Trójco, Ojcze, Synu i Duchu Święty; Boże, Panie i Pocieszycielu; miłości, łasko i darze.
    Wzywam Cię, który rodzisz, Ciebie, który jesteś zrodzony, i Ciebie, który odradzasz; prawdziwe światło z prawdziwego światła i prawdziwa światłości; zdroju, rzeko i nawodnienie; z jednego wszystko, przez jednego wszystko i w jednym wszystko; z którego, przez którego i w którym są wszystkie rzeczy; życie żywe, życie pochodzące z żywego i ożywiciel żyjących jeden od siebie; jeden z jednego i jeden z obydwóch… prawdą jest Ojciec, prawdą jest Syn i prawdą Duch Święty…
    Bóg, najwyższa i prawdziwa szczęśliwość, z której, przez którą i w której wszystko jest szczęśliwe, co jest szczęśliwe. Bóg, prawdziwe i najwyższe życie, z którego, przez które i w którym żyje wszystko, co prawdziwe, i szczęśliwie żyje (Pseudo-Augustyn).

    O nadziejo moja, Ojcze mój, Stwórco mój, Panie mój prawdziwy i Bracie, gdy wspomnę na słowa Twoje, iż rozkoszą Twoją jest mieszkać z synami człowieczymi, dusza moja wielce się raduje. Panie nieba i ziemi, czyż grzesznik słysząc te słowa może jeszcze rozpaczać? Czy brak Ci może, Panie, kogoś, z kim byś używał rozkoszy, że szukasz sobie takiego jak ja nędznego robaka? Kiedy Syn Twój przyjmował chrzest w Jordanie, usłyszano głos nad Nim, że Ty upodobałeś sobie w Nim. Czy jesteśmy na równi z Nim, Panie?
    O, jakiż to nadmiar miłosierdzia, jaki ogrom łaski, na którą nigdy nie mogliśmy zasłużyć! I my, śmiertelni, możemy jeszcze o tym wszystkim nie pamiętać? Panie, Ty wszystko wiesz, wspomnij na naszą słabość i nie zapominaj o naszej bezgranicznej nędzy!
    O duszo moja, rozważaj tę wielką rozkosz miłości, jaką ma Ojciec poznając Syna swego, a Syn Ojca swego, i święty zapał miłości, z jakim Duch Święty jednoczy się z Ojcem i Synem! Żadna z trzech Osób nie może się odłączyć od tej miłości i od tego poznania, bo wszystkie Trzy są jedną istnością; wzajemnie siebie poznają, wzajemnie siebie miłują i wzajemne mają w sobie upodobanie. Na cóż im potrzebna miłość moja? Na co jej żądasz ode mnie, Boże mój? Co na niej zyskasz? Bądź błogosławiony, Boże mój, na wieki! Niechaj wszystko stworzenie chwali Ciebie, Panie, bez końca, jak Ty jesteś bez końca! (Św. Teresa od Jezusa: Wołania duszy do Boga 7, 1-2).

    O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
    Żyć Bogiem, t. II, str. 311; za: http://mateusz.pl/czytania/2016/20160621.html

  3. Maryla Jagoda pisze:

    Do tematu „BÓG UKRYTY – ..
    pragnę podzielić modlitwę mistyczki, Marty Robin.
    W poezji tej odnajduję szczególne piękno wyrazu, określeń.
    Przyswoiłam więc ją sobie na pamięć
    i częściej – także przed zaśnięciem, do niej wracam.

    „O Trójco Święta i Wiekuista!
    Ciebie wielbię i wysławiam,
    w Tobie samej i w Twoich dziełach,
    w jedności Twojej Istoty, w równości Twoich Osób,
    w głębinie Twojej wiedzy,
    w bezmiarze Twojej mądrości,
    w rozpiętości Twojej Opatrzności,
    w pięknie Twoich Tajemnic, w dziele Twoich dzieł,
    którym jest Bóg – Człowiek i Dziewica Maryja, Matka Boga”.

  4. Maria pisze:

    „O Panie, daj mi, proszę, wszystko,
    Co prowadzi mnie do Ciebie.
    I weź mi wszystko, Panie Boże,
    Co mnie od Ciebie może odwieść.
    Zabierz też ode mnie mnie samą
    I całą mnie przyjmij na Twoją własność.

    Oto trzy łaski, a z nich największa jest ostatnia i zawiera w sobie wszystkie inne”.

    To modlitwa św. Benedykty od Krzyża

    Niedawno zapoznałam się troszkę bliżej z tą wielką święta,
    Pochodziła z żydowskiej rodziny,

    „Edyta Stein powiedziała mi, że jeszcze jako ateistka znalazła u swego księgarza książeczkę Ćwiczeń ignacjańskich. Zainteresowała się nią wyłącznie jako psycholog. Po przejrzeniu jej zauważyła, że Ćwiczeń nie można jedynie czytać; należy je wprowadzać w czyn. Rozpoczęła więc przy pomocy tej książeczki rekolekcje i skończyła je po trzydziestu dniach z postanowieniem nawrócenia.”
    http://karmel.pl/hagiografia/stein/index.php

    W wieku około 7 lat zrozumiała, że złość i irytacja poniża człowieka. Warto pracować nad sobą, by się nie poniżać.

  5. efer pisze:

    Poranne modlitwy, a oto czytam: ON i ja – 281, Po komunii .Tom 1
    – ” Dlaczego zwracasz się do Tabernakulum Ołtarza, skoro Ja jest w twoim sercu ?…..
    Jesteś moją konsekrowaną. Służ tylko Mnie „.

    Przychodzą słowa:
    „Zatrzymaj się na tym ” !
    – Pomyślałam , co teraz będzie ? … A ON mówił, wyjaśniał :

    „- Skoro Ja jest w twoim sercu , to Ja jest też w Tabernakulum . Ja przychodzi też na Ołtarz ,
    to zawsze jestem Ja „.
    „W Tabernakulum jestem obecny dla Kościoła . Na Ołtarzu przychodzę do was, aby pojednać was
    z Bogiem w komunii ze Mną w sercach waszych. To zawsze jestem Ja, ten sam i to jest jedność Kościoła z Bogiem we Mnie i przeze Mnie .
    Ja jednoczę was w sobie z Ojcem przez komunię serc waszych ze Mną .
    To jest miłość , komunia z Bogiem .
    To Ja jestem wasz Bóg w komunii Osób Trójcy Świętej : – Komunia Serc !!!
    Komunia Serc ludzkich z Bogiem jest we Mnie. Komunia to miłość Serca Bożego z sercem człowieka . Miłością jest Bóg, który was jednoczy w Sercu Swoim, Sercem Boga – Człowieka,
    Moim Sercu . Ta komunia zaistniała na wieki, gdzie Bóg wszedł w naturę ludzką, swego stworzenia.
    Stał się jednym z wami w Mojej Osobie Syna swego. Jestem waszą bramą do miłości z Bogiem .
    Kochaj Mnie ! We Mnie jest pełnia Bóstwa dla was. Cud miłości Bożej . Podnoszę was z waszej nędzy na wyżyny Boga . To wszystko stało się we Mnie, gdzie człowiek staje się Bogiem przez miłość do tego, który Mnie posłał. Bóg Ojciec, Stwórca jest Sercem Moim w miłości dla was.
    Kontempluj tajemnicę Trójcy. To Ja jestem wasz Bóg !
    Kochaj Mnie miłością moją, abyśmy byli jedno. Wiesz, miłość nie umiera, takie jest jej prawo
    jest wieczna „.

    – Zatrzymałeś mnie Panie ! ……

    ( 25 / 4. 2014 r. piątek w Oktawie Świąt Wielkanocnych ).
    Ps. Wielki Piątek, adoracja Krzyża,ucałowałam ranę otwartego boku Serca Jezusowego. Pragnęłam pić z Jego wnętrza.

  6. Maria pisze:

    BÓG JEST. Delikatne są znaki Jego obecności w mojej codzienności, a od niedawna czuję się jak Eliasz po zabiciu proroków Baala. Mam wszystkiego dość. Wzięłam tydzień urlopu. Moja pustynia, grota…
    Bóg dokonał przemiany w Eliaszu. Mnie też Bóg może przemienić.
    Mam wyjść z groty i stanąć przed Panem.
    Jezu mój! Byłam dziś z Tobą na Drodze Krzyżowej . Kościół w trakcie budowy: pracownicy, dwie kobiety sadzące kwiaty przy Figurce Matki Bożej, a ja z książeczką w ręku z rozważaniami chciałam iść z Tobą Drogą Krzyżową. Pamiętasz! Trochę się zlękłam, że mnie będą widzieli, była jedna kobieta, która mnie zna od dawna. Pomyślałam o Tobie, co Ty przeżywałeś, dodałeś mi odwagi. Dziękuję! Dzień dzisiejszy, tylko dziś a moje myśli często są w przeszłości. Wyjść i stanąć przed Tobą. Zostawić przeszłość, nie myśleć o przyszłości. Trudne, nie daję sobie rady. Jezu, pomóż!

  7. Zofia pisze:

    Dziękuję za to rozważanie, które rzeczywiście przywraca równowagę i pokój, zachwyca prawdą o stanie duszy tęskniącej za Panem. Odczytuję ten tekst jako list od Boga Niewyobrażalnie Wielkiego, ale czuwającego bardziej niż najlepsza matka nad nieporadnymi dziećmi w trudzie szukającymi Go, jakby chciał najbardziej po ludzku powiedzieć: „nie lękajcie się, wszystko jest dobrze, idźcie dalej Moje kochane dzieci..”

  8. Z ON i ja:
    – „Dostrzegaj Mnie jako Miłość pobłażającą: kiedy uważasz Mnie za Miłość surową, to Mnie martwisz i powstrzymujesz. Jestem Miłością. Uważaj Mnie więc za Słodycz, Delikatność, Czułość. Nie masz Mi za złe, że ci to powtarzam? Zmień więc swój pogląd. Spróbuj!” (1947 – 2 maja. Rzym, tom 3 nr 90).

  9. Maria pisze:

    „Gdy całym sercem przyjmiemy miłość Boga, tę najbardziej wewnętrzną tajemnicę, to zmysłem wiary zrozumiemy, że właśnie dlatego, że Bóg jest Miłością jest On Trójcą – wspólnotą Miłości trzech Boskich Osób” – Apostoł Miłosierdzia Bożego Nr 3/67/2010

    Lektura książki „Chata” przybliżyła mi poznanie Boga jako Trójcy i Jego miłości do człowieka.

    „Pierwszym skutkiem obecności Trójcy Świętej w duszy jest radowanie się Bogiem. Szczęście jej rozpoczyna się na ziemi, ponieważ – wyłączywszy widzenie – posiada Boga w nadziei i miłości”- M.M.Philipon OP „Trójca Święta w moim życiu” str. 88

  10. opal pisze:

    „przyczyną naszego poczucia nieszczęścia nie jest zatem to, że Bóg nas nie dość miłuje czy nie dość obdarowuje, lecz to, że to my nie umiemy dojrzeć miłosnych obdarowań, nimi się radować, dzięki nim bezgranicznie ufać i za nie dziękować.”

    Rozważanie jak zwykle – wprowadzajace w najgłębszy nurt życia Bożego, MIŁOŚCI BOZEJ, a wiec po prostu USZCZĘSLIWIAJACE!!! Bóg zapłać Ojcze Krzysztofie!!!

  11. opal pisze:

    Modlitwa do Trójcy Przenajświętszej
    – błogosławionej Elżbiety z Dijon, OCD

    Uwielbiam Cię, mój Boże, Trójco Przenajświętsza! Dopomóż mi zupełnie zapomnieć o sobie, abym nieporuszona i uspokojona, mogła zamieszkać w Tobie tak, jakby moja dusza znajdowała się już w wieczności. Oby już nic nie zdołało zamącić mego pokoju ani wyprowadzić mnie z Ciebie, o Mój Ty Niezmienny, lecz niech każda minuta coraz głębiej zanurza mnie w Twoją Tajemnicę. Napełnij pokojem moją duszę, uczyń w niej swoje niebo, swoje ulubione mieszkanie i miejsce swego odpoczynku. Obym nigdy nie zostawiała Ciebie samego, lecz była tam zawsze cała, cała czuwająca z wiarą, cała pogrążona w adoracji i cała zdana na Twoje stwórcze działanie.

    O, mój umiłowany Chryste, z miłości ukrzyżowany, chciałabym być oblubienicą Twego Serca, chciałabym Cię otaczać chwałą i chciałabym Cię miłować tak, żebym umarła z miłości. Lecz czuję moją niemoc i dlatego proszę Cię, abyś mnie «przyoblókł w siebie samego», tak aby wszystkie poruszenia mojej duszy utożsamiały się ze wszystkimi poruszeniami Twojej duszy, abym się zanurzyła w Tobie, została przez Ciebie ogarnięta, tak abyś Ty zajął moje miejsce, aby moje życie było tylko promieniowaniem Twojego Życia. Przyjdź do mnie jako Wielbiciel, Wynagrodziciel i Zbawiciel. Słowo Przedwieczne, Słowo mego Boga, chcę spędzić moje życie na słuchaniu Ciebie; chcę być w pełni pojętną, tak aby się wszystkiego nauczyć od Ciebie. A potem poprzez wszystkie noce, wszystkie próżnie, wszystkie niemoce chcę zawsze być w Tobie i trwać w Twoim wielkim świetle. O, moja umiłowana Gwiazdo, zachwycaj mnie, abym nie mogła już uchylić się spod Twego promieniowania.

    O, Ogniu trawiący, Duchu miłości, «zstąp na mnie», aby w mej duszy dokonało się jakby nowe wcielenie Słowa. Niech będę dla Niego dodatkowym człowieczeństwem, w którym On odnowi całe swoje Misterium. A Ty, Ojcze, pochyl się nad swoim biednym stworzeniem, «okryj je swoim cieniem» i dostrzegaj w nim tylko «Umiłowanego, w którym złożyłeś całe swoje upodobanie».

    O moi Trzej, moje Wszystko, moja Szczęśliwości, nieskończona Samotności, Niezmierzoności, w której się gubię, oddaję się Wam jako ofiara. Ukryjcie się we mnie, abym ja mogła się ukryć w Was, w oczekiwaniu na kontemplowanie w Waszym świetle przepaści Waszej wielkości.

    Elżbieta od Trójcy Świętej, 21 listopada 1904 r.

    • okrzos pisze:

      … właśnie w tej chwili (z opóźnieniem) chciałem wkleić (powyższą) modlitwę…; patrzę, a tu zostałem uprzedzony. To miła niespodzianka! Dzięki!

Zostaw odpowiedź