Ewangelia Życia – raduje, antyewangelia śmierci – smuci

17 kwietnia 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Piotr już wie, że oto w Zmartwychwstaniu Jezusa wydarzyło się coś wyjątkowego! W tym jedynym Wydarzeniu historia Izraela i dzieje ludzkości osiągnęły swój szczyt. Jednym z błogosławionych skutków tego szczytowego Wydarzenia jest zlikwidowanie głównej przyczyny lęku, który dopada każdego człowieka w związku z przemijaniem i śmiercią.

Za sprawą Zmartwychwstałego Jezusa staje się jawne i jasne (aczkolwiek po oświeceniu umysłu i przyjęciu łaski wiary), że śmierć nie jest kresem istnienia człowieka, lecz bramą (acz wąską) do Nowego Życia.

Wolno zatem powiedzieć, że Zmartwychwstanie ma dla nas ludzi większe znaczenie niż co dzień wschodzące Słońce. I drugie ważne stwierdzenie: Dotarcie z Ewangelią o zwycięstwie Życia nad śmiercią jawi się jako najcenniejsza usługa chrześcijan wobec każdego człowieka. Jest to też nasze najpilniejsze zadanie wobec całej ludzkiej rodziny – w każdym pokoleniu!


W dniu Pięćdziesiątnicy Piotr mówił do Żydów: Niech więc cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem. Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: Cóż mamy czynić, bracia? – zapytali Piotra i pozostałych Apostołów. Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz. W wielu też innych słowach dawał świadectwo i napominał: Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia! Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz (Dz 2,36-41).

Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone (Dz 3,13-15.17-19).

1. W powyższym fragmentach rozbrzmiewają pierwsze katechezy pierwotnego Kościoła. Są one bardzo krótkie, ale ich treść ma ogromny ciężar. Wygłosił je ktoś wyjątkowy. Jeszcze parę lat wcześniej był on wprawdzie zwyczajnym rybakiem i nosił imię Szymon, teraz jednak nosi imię Piotr-Skała, na której ma być zbudowany Kościół. Przebywanie z Jezusem z Nazaretu dogłębnie odmieniło życie i świadomość Piotra.

– W swoich krótkich przemówieniach Piotr wytaczał ciężkie zarzuty pod adresem zarówno przywódców ludu izraelskiego jak i samego ludu, który ustami swoich przedstawicieli wybrał ułaskawienie dla Barabasza, a dla Jezusa zażądał śmierci na krzyżu. Piotr ma jasną świadomość tego, że nie przemawia we własnym imieniu, lecz w imieniu Chrystusa Zmartwychwstałego. Dobrze pamięta, jak jeszcze niedawno lękał się i krył za zamkniętymi drzwiami. Odwagę i moc dawał mu teraz sam Duch Święty.

  • To dla nas prawdziwa obietnica i powiew nadziei: móc patrzeć na Piotra, który czuje się wewnętrznie uzdolniony i wręcz zobowiązany do tego, by odważnie głosić prawdę o Jezusie-Zbawicielu. Nie zważa na to, jaki los spotkał kilka tygodni temu Jego Mistrza. Nic i nikt nie potrafi go skłonić, by zaniechać objaśniania tego, co niedawno wydarzyło się w Jerozolimie, gdy Jezus został skazany na śmierć i w niecałe trzy dni po swej śmierci na krzyżu powstał z martwych.
  • Piotr już wie, że oto wydarzyło się coś Jedynego w dziejach ludzkości. Historia Izraela i ludzka historia osiągnęła swój szczyt. Jednym z błogosławionych skutków tego szczytowego Wydarzenia jest zlikwidowanie głównej przyczyny lęku, który dopada każdego człowieka w związku z przemijaniem i śmiercią. Za sprawą Zmartwychwstałego Jezusa staje się jawne i jasne (aczkolwiek po oświeceniu umysłu i przyjęciu łaski wiary), że śmierć nie jest kresem istnienia człowieka, lecz bramą (acz wąską) do Nowego Życia. To Wydarzenie ma dla ludzi większe znaczenie niż co dzień wschodzące Słońce, a dotarcie z Ewangelią Życia staje się najcenniejszą usługą wobec każdego człowieka i najpilniejszym zadaniem wobec całej ludzkiej rodziny – w każdym pokoleniu!

Obwieszczanie Ewangelii Życia Piotr zaczął od Żydów. Później pójdzie do Rzymian, zaś św. Paweł dotrze do narodów pogańskich i utworzy pośród nich pierwsze gminy chrześcijan. Ewangelia o Zmartwychwstałym Jezusie i o życiu wiecznym dla człowieka napotykać będzie w różnych kręgach kulturowych i religijnych na trudności, lekceważenia i brutalne sprzeciwy.

– Pierwszą, ogniową próbę przeszli głosiciele Ewangelii Zmartwychwstania pośród swoich braci. Niełatwo było – jednym powiedzieć, a drugim usłyszeć takie słowa:

Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami.

Celem tych gorzkich słów Piotra nie było wywołanie chwilowego szoku i pogrążenie słuchaczy w rozpaczy. Przeciwnie, chodziło mu o obwieszczenie tego, że Zbawienie stało się im wyjątkowo bliskie. Rzeczywiście, wielu się nawróciło i przyjęło chrzest w imię Jezusa Chrystusa. Byli i tacy, którzy nadal trwali w swym zaślepieniu i w oporze wobec Jezusa i rodzącej się wspólnoty chrześcijan. Tak było wtedy, tak jest również w naszych czasach. Podejmowane są coraz to nowe próby zdyskredytowania czy stłumienia Jezusowej Ewangelii Życia. Ten swoisty konflikt i radykalny podział rozgrywa się na różnych płaszczyznach. Najważniejszą płaszczyzną jest jednak, w końcu, serce poszczególnego człowieka.

  • To w każdym z nas działa siła grzechu i daje się odczuć demoniczne kuszenie, by nie wierzyć w Miłość Boga, by zamknąć się w sobie, by zwątpić, by czuć się wydanym raczej na pastwę śmierci, by zawierzyć siebie raczej mrocznym siłom kosmicznym czy wręcz demonicznym niż wejść w jasny, piękny, scalający i ocalający nas dialog z Przedwiecznym Słowem (Logosem), które dla nas stało się Człowiekiem.

2. Tak, są w sercu człowieka pokłady niewiedzy, ociężałość, mroczne pożądania, przywiązania i zniewolenia. Doświadczamy zaciemnienia umysłu i żałosnej nieświadomości co do łaskawego zamysłu Boga Ojca wobec każdego człowieka. Sami uczniowie i Apostołowie Jezusa doświadczyli oddziaływania tych negatywnych sił, które siały strach, zwątpienie, wzbudzały niedowierzanie, kazały ryglować drzwi Wieczernika i uciekać do Emaus…

Jezus dobrze wiedział, jak najskuteczniej pomóc swoim uczniom i Apostołom; wiedział, jak zrównoważyć napór anty-ewangelii śmierci, lęku i beznadziei. Po prostu przychodził do nich. Zjawiał się pośród nich jako Zmartwychwstały. Pozdrawiał ich: «Pokój wam!». Zadawał im pytania, które wydobywały na jaw ich uczucia. Kierował ich spojrzenia na Swoje przebite ręce, nogi i bok. Dawał do zrozumienia, że Jego nowy sposób istnienia i życia w nowym ciele – jest ich przyszłością. Prosił o podanie mu czegoś do jedzenia.

  • Afirmował sens przebywania całej drogi ziemskiej. Uczył pogodnej akceptacji wszystkich praw doczesnej egzystencji, nadanych przez Stwórcę. Tłumaczył im znaczenie proroctw Starego Testamentu. Koił ich ból.
  • Łagodził szok Wielkiego Piątku, tłumacząc, że tak trzeba było, że innego i lepszego sposobu okazania nieskończonej i pokornej Miłości Boga do człowieka-grzesznika Bóg Ojciec (niejako) „nie potrafił” znaleźć. Ten jest najlepszy, choć tak kosztowny, bolesny, realny i realistyczny aż do bólu i hańby Krzyża.

– Prosił ich, by serio potraktowali Jego nową Obecność. By uczyli się spotykać z Nim w Eucharystii i na modlitwie. By się na Nim oparli. By szykowali się do wielkiej misji głoszenia Ewangelii o zwycięskiej Miłości Boga Ojca. I by nie lękali się umierać – czy to „po kawałku”, zdzierając swe zdrowie w codziennej służbie, czy też wydając się na męczeńską śmierć, byle tylko zaświadczyć o tym, że Zmartwychwstały Chrystus naprawdę daje wierzącym w Niego udział w Jego zwycięstwie nad szatanem, grzechem i śmiercią.

To wszystko – i jeszcze więcej – możemy otrzymać jako wielkanocny dar Pana Jezusa, gdy podejmiemy ewangeliczną kontemplację w oparciu o Łukaszowy opis jednego z najważniejszych spotkań Jezusa Zmartwychwstałego z Jego uczniami.

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: Pokój wam! Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: Macie tu coś do jedzenia? Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego (Łk 24,35-48).

3. „Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5, 20). Rodzajem aneksu czy raczej piękną kontemplacją ran Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego niech będą poniższe słowa św. Bernarda: Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska

„Gdzież nam, słabym ludziom, szukać bezpiecznego i trwałego schronienia, jeśli nie w ranach Zbawiciela! Me schronienie jest tam tak wielkie, jak wielka jest Jego moc zbawiania. Chwieje się świat, dokucza ciało, diabeł czyha, ale ja nie upadam, bo na skale jestem utwierdzony. Zawiniłem ciężko? Sumienie dręczy wprawdzie, ale nie zadręczy, bo wspomnę na rany Zbawiciela. Oto „zraniony jest za nasze winy”. Jakaż to musiałaby być śmierć, z której nie mogłaby wyzwolić śmierć Chrystusa? Gdy pomyślę o tak wspaniałym i skutecznym lekarstwie, nie lękam się już nawet najcięższej choroby.

Mylił się przeto ten, kto powiedział: „Mój grzech jest zbyt wielki, abym mógł otrzymać przebaczenie”. Chyba że nie był spośród członków Chrystusa i nie odnosiły się doń Chrystusowe zasługi, a przez to nie miał prawa, na wzór członków, uważać i nazywać swoim to, co należy do Chrystusa.

Ja zaś, kiedy odczuwam u siebie niedostatek, ufnie czerpię z serca Pana, albowiem bogate jest w miłosierdzie przelewające się przez otwarte rany. „Przebodli ręce moje i nogi, włócznią otwarli bok”, dlatego z ran świętych mogę „pić miód ze skały i oliwę z twardego kamienia”, kosztować i zobaczyć, „jak słodki jest Pan”.

Myśli Jego były myślami pokoju, a ja nie wiedziałem: „Któż bowiem poznał myśl Pana albo kto był Jego doradcą”. Dla mnie jednak przeszywający gwóźdź stał się kluczem, który ukazał mi zbawczą wolę Boga. I cóż widać w Chrystusowych ranach? Woła gwóźdź, wołają rany, iż Bóg naprawdę pojednał świat ze sobą w Chrystusie. „Miecz przeszył i dotarł aż do serca”, aby umiał odtąd współczuć naszym słabościom.

Poprzez otwarte rany objawia się tajemnica serca, jaśnieje wielki znak dobroci, ukazuje się „serdeczna litość naszego Boga, z jaką nawiedziło nas z wysoka Wschodzące Słońce”. I dlaczegóż owa litość nie ma się objawić w ranach? Gdzież bardziej niż w ranach Twoich jaśnieje, że Ty, Panie, jesteś łaskawy, łagodny i pełen miłosierdzia? „Albowiem nikt nie ma większej miłości jak ten, kto życie swoje oddaje” za wydanych śmierci i odrzuconych.

Całą moją zasługą jest miłosierdzie Pana. Nie zbraknie mi zasług, jak długo wystarczy Jego miłosierdzia. A jeśli Pan bogaty jest w miłosierdzie, to i ja nie mniej w zasługi.

Cóż jednak, jeśli sumienie wyrzucać mi będzie mnóstwo grzechów? „Gdzie wzmógł się grzech, tam obficiej rozlała się łaska”. A skoro „miłosierdzie Pana na wieki”, to i ja również na wieki „miłosierdzie Pańskie opiewać będę”. Czy w tym jest moja sprawiedliwość? „Panie, jedynie Twoją sprawiedliwość uznawać będę”. Jest ona także i moją sprawiedliwością, albowiem Ty sam stałeś się dla mnie sprawiedliwością Bożą”.

***

Podobne rozważanie – zatytułowane: Bóg wskrzesił Jezusa z martwych –  można znaleźć w książce. Rozważań poświęconych zwycięstwu Jezusa nad śmiercią jest w niej kilka!

PRZED TOBĄ JEST DAL.

Rozważania o miłości, pokonanej śmierci i jasnym wyborze. Wyd. 2011

pomniejsz okładkę
 
„I ciebie chce On wybawić z nieszczęść, przed tobą jest dal”. Te natchnione słowa, jakie do cierpiącego Hioba skierował przyjaciel, wciąż niosą nadzieję na Bożą pomoc i szczęśliwy finał życia. W podobnym duchu utrzymane są niniejsze rozważania. Pomogą one dostrzec miłość Boga, której doświadczanie jest przedsmakiem Nieba.

Komentarze

komentarze 4 do wpisu “Ewangelia Życia – raduje, antyewangelia śmierci – smuci”
  1. Chrystus także dzisiaj działa…
    Bernard-Henri Lévy: chrzest przemienił moją siostrę, doznała łaski i odkupienia

    ◊ We Francji święta wielkanocne to okres, kiedy opinia publiczna dowiaduje się o słynnych nawróceniach. Co roku w Wielką Sobotę chrzest przyjmuje tam ok. 5 tys. dorosłych. Nie brak przy tym do niespodzianek. W tym roku francuskie dzienniki rozpisują się o nawróceniu Véronique’i Lévy, bo właśnie ukazała się jej autobiograficzna książka („Montre-moi ton visage – Ukaż mi swe oblicze”), w której opisuje swą drogę do chrześcijaństwa.

    Chrzest przyjęła przed trzema laty i już wtedy zrobiło się o niej głośno. A to z racji brata, który w czasie liturgii Wigilii Paschalnej zasiadł w jednej z pierwszych ławek paryskiej katedry Notre-Dame. Nikt się go nie spodziewał w takim miejscu, wśród krewnych katechumenów. Jej brat to bowiem Bernard-Henri Lévy, jeden z czołowych francuskich intelektualistów i jeden z najbardziej znanych przedstawicieli społeczności żydowskiej we Francji.

    Dziś również on daje świadectwo o tym, co Chrystus uczynił z jego siostrą. Przyznaje, że w ciągu zaledwie kilku tygodni wiara uczyniła z niej całkiem nowego człowieka. Od razu zrozumiałem, że nie była to żadna dziecinada, ale autentyczne doświadczenie duchowe – wspomina Lévy. Przyznaje, że tuż przed nawróceniem Véronique znajdowała się w egzystencjalnym dołku, przeżywała ciężkie zmagania ze złem. A potem była łaska i odkupienie. Tego typu wydarzenia duchowe przemieniają całą osobę, we wszystkich jej wymiarach. Stała się kimś innym – opisuje starszy brat.

    Sam Bernard-Henri Lévy uznaje się za agnostyka. Jego pradziadek był rabinem, ale rodzice byli już zeświecczeni. Nie przekazali swym dzieciom wychowania religijnego, a jedynie dumę z nazwiska, które wskazywało, że pochodzą z jednego z 12 rodów Izraela. Dlatego Bernard-Henri był po trosze zasmucony chrztem siostry. Wiedział, że jego rodzice byliby tym zawiedzeni. Jest to bowiem – jak twierdzi – zerwanie z tysiącletnią tradycją.

    Innego zdania jest Véronique. Uważa, że to właśnie chrzest przywrócił ją judaizmowi. Chrześcijanin jest bowiem „spełnionym żydem”. Pomimo deklarowanego agnostycyzmu brata, dziś dzieli się z nim swą nową wiarą, czyta mu przez telefon fragmenty Pisma Świętego i innych pism duchowych, przekonana, że słowa te padają na żyzną glębę: „Zwracam się w nim do ziemi obiecanej” – dodaje.

    O dramatycznych perypetiach swego życia oraz o długiej drodze do nawrócenia Véronique Lévy opowiada w wydaje właśnie książce, a także w licznych wywiadach prasowych. Wymienia ludzi, którzy otworzyli ją na chrześcijaństwo: poczynając od trzyletniej koleżanki z dzieciństwa, aż po o. Pierre-Marie Delfieux, założyciela Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich, który stał się jej ojcem duchownym. Véronique jest jednak przekonana, że do nawrócenia prowadził ją sam Chrystus. Jemu poświęciła swą kobiecość, obierając życie w celibacie. Nie wyklucza, że w przyszłości zdecyduje się na życie monastyczne.

    kb/ rv, le figaro, paris match, famille chretienne

  2. … Na pewno cenna PODPOWIEDŹ (cudza).
    Słowo podprowadzenia. Cóż jeśli nie Zmartwychwstanie Pana Jezusa i nasze winno wywoływać w nas wdzięczność i UWIELBIENIE?! Czy wywołuje?
    – Oto pomoc…

    Anna Lasoń-Zygadlewicz
    Uwielbienie uwalnia serce
    Szum z Nieba

    Amerykańska charyzmatyczka Maria Vadia jest wiarygodnym świadkiem tego, jak uwielbienie może zmienić życie człowieka. Trudne wydarzenia z jej życia, np. bankructwo, załamałyby niejednego. A jednak dzięki pełnej radości i zaufania relacji z Jezusem, Maria doświadczyła niespodziewanych zwrotów akcji i wielu błogosławieństw w swojej rodzinie. Tak dobrej nowiny nie sposób zachować dla siebie – Amerykanka głosi więc teraz Jezusa na wszystkich kontynentach.

    Dlaczego modlitwa uwielbienia jest tak ważna? Czemu Bóg jej od nas oczekuje?

    Uwielbienie jest stylem życia w królestwie Bożym, a zarazem przejawem naszej służby Bogu. To czas przeznaczony wyłącznie dla Niego, ponieważ tylko na Nim wtedy się skupiamy. Chwała i uwielbienie to atmosfera nieba, którą bardzo lubi Duch Święty. Bóg mieszka w chwale swojego ludu, a doświadczanie Jego obecności jest bezcenne dla każdego wierzącego. Doświadczając bliskości Ducha Świętego – wchodzimy w coraz głębszą relację z Panem. Zaczynamy smakować Jego miłość i dobroć, wzrastamy w miłości do Jezusa. Jesteśmy przecież narodem kapłańskim i królewskim (por. Ap 1,6), więc chwała i uwielbienie to część naszej posługi kapłańskiej. W końcu całą wieczność spędzimy na uwielbianiu Boga! Prawdziwe uwielbienie płynie z serca, więc musimy najpierw otrzymać objawienie Jezusa – objawienie tego, czym jest Krew Baranka i Jego zwycięstwo na Kalwarii. A uwielbienie jest radosną odpowiedzią naszemu niesamowitemu Bogu. Kiedy Go wychwalamy i uwielbiamy, stajemy przed Nim w pozycji pokory – On jest naszym najwyższym Panem, a my ludem przez Niego odkupionym. W Jego obecności uwalniane są błogosławieństwa królestwa Bożego, a niebo dokonuje „inwazji” na ziemię!

    Czym są te przywileje królestwa Bożego?

    Jest ich cała lista: pełnia radości (por. Ps 16,11), wolność (por. 2 Kor 3,17), przemiana (por. 2 Kor 3,18), uzdrowienie (Ml 3,20), zwycięstwo i przełom (por. Ps 149, Dz 16,26), objawienie serca Ojca (por. Hbr 2,12; Rz 5,5), posługa aniołów wobec nas (por. Hbr 1,14). Biblia setki razy mówi nam, że mamy wychwalać Boga, i to w każdej sytuacji, nie tylko wtedy, gdy jest nam w życiu lekko. Zamiast więc narzekać i skarżyć się – uwielbiaj i wychwalaj Pana, a twoje życie radykalnie się zmieni!

    Przez jakie doświadczenia Ciebie samą Bóg uczył uwielbienia?

    Po raz pierwszy spotkałam Jezusa i otrzymałam chrzest w Duchu Świętym w Odnowie Charyzmatycznej, więc chwała i uwielbienie stały się częścią mojego życia jako osoby wierzącej już od samego początku. Gdy zaczęłam czytać Pismo święte, zdałam sobie sprawę, że dziękczynienie i uwielbienie to nie kwestia wyboru dla wierzącego, ale styl życia w królestwie Bożym! Trzy i pół roku po tym, jak spotkałam Pana, w moim życiu nastąpiła wielka zmiana. Rozpadło się moje małżeństwo, błyskawicznie stopniały nasze zasoby finansowe, ostatecznie zostałam samotną matką z czwórką nastoletnich dzieci. A wtedy zastosowałam to, czego się wcześniej nauczyłam: dziękowałam, wychwalałam i wielbiłam Boga nawet wtedy, gdy nie miałam na to sił ani ochoty. Bardzo szybko zobaczyłam owoce tego zawierzenia – podjęłam swoje powołanie prorockie, a moja rodzina jest błogosławiona i cieszy się przychylnością Pana.

    Jak my możemy nauczyć się wielbić Boga? Czytając psalmy?

    Wielbimy Boga, dając zewnętrzny wyraz naszej wewnętrznej relacji z Jezusem. Czytając Pismo święte, widzimy ludzi Bożych, którzy krzyczeli z radości, klaskali, śpiewali, tańczyli, klęczeli, wznosili ręce i grali na różnych instrumentach, by wyrazić Bogu cześć i uwielbienie. Ty też rób to samo! Włącz jakąś płytę z pieśniami chwały i zacznij wychwalać Boga tak, jak On jest tego godzien! Zacznij śpiewać swoją własną pieśń, wymyśl własny taniec. Dołącz do innych wierzących, którzy wysławiają i uwielbiają Boga – a w ten sposób będziesz wzrastać w wolności wyrażania swojej radości Bogiem.

    Dlaczego Bóg chce, abyśmy wielbili Go całym sobą, także ciałem?
    (…) RESZTA TU

  3. W homilii abp Henryk Hoser powiedział, że obietnica naszego Zmartwychwstania w Jezusie Chrystusie jest pewnikiem i ona powinna kształtować całe nasze życie. – Ten czarny scenariusz, który zrealizował się w męce i konaniu Chrystusa na Krzyżu przemienił się w swoje przeciwieństwo, a więc w obietnicę życia, które jest silniejsze od śmierci, szczęścia które jest silniejsze od bólu i cierpienia oraz życia, które się nigdy nie skończy. Właśnie z tego faktu płynie nasza głęboka radość – powiedział bp warszawsko-praski. Zaznaczył przy tym, że „chrześcijaństwo jest religią radości, optymizmu i nadziei”.

    Abp Hoser przypomniał, że człowiek został stworzony do życia, a nie do śmierci. – Dla chrześcijanina śmierć fizyczna jest jedynie przejściem do pełni życia, a nie do Hadesu, Szeolu czy krainy cieni. Prawda ta powinniśmy kształtować naszą wiarę.
    Odrzucenie Tajemnicy Zmartwychwstania prowadzi do tego, że ludzkie życie powoli zaczyna tracić swój smak, radość i optymizm. – Ludzie są lękliwi ponieważ nie docierają do głębokiego źródła życie, nie spotykają Zmartwychwstałego, który wprowadza człowieka w zdumienie i daje autentyczną radość – zauważył biskup warszawsko-praski.

  4. Poruszające słowa prymasa Belgii:
    Każdy z nas był maleńkim embrionem. Jesteśmy tutaj dlatego, że uszanowano nas w tym kruchym stadium naszego życia

    fot, truenews.com

    Nigdy nie zapominajmy, że wszyscy byliśmy maleńkim embrionem, płodem w łonie matki. I jesteśmy tutaj dlatego, że uszanowano nas w tym kruchym stadium naszego życia – przypomniał prymas Belgii, abp André-Joseph Léonard.

    W homilii podczas Mszy św. w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego w katedrze w Brukseli mówił on przypadającej dwa dni wcześniej 25. rocznicy przyjęcia w Belgii ustawy aborcyjnej.

    Przyznał, że „trudno oszacować liczbę dzieci wyabortowanych w Belgii od 1990 roku”, ale z pewnością jest ich ponad 300 tysięcy. Zawsze są one ofiarami, „które nie mogą się bronić”.

    Małe dziecko w łonie matki może przez jakiś czas próbować schronić się w ścianie macicy, aby uciec przed agresją. Ale na próżno. Wkrótce będzie jedynie odpadem biologicznym

    — stwierdził arcybiskup Malines-Brukseli.

    „Czynem proroczym” nazwał postawę króla Baldwina, który na dwa dni abdykował, by nie musiał podpisać ustawy aborcyjnej. Zrobili to wówczas za niego członkowie rady ministrów.

    Jednocześnie hierarcha zapewnił o swej woli obrony życia dzieci nienarodzonych i godnośc

Zostaw odpowiedź