WIECZERNIK – Miłość, Ofiara, Uczta, Kapłaństwo (mp3 i tekst)

13 kwietnia 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ
  • Proponuję poniżej dwa rozważania: DŹWIĘKOWE [mp3] i TEKSTOWE.

Dzisiaj miliony wiernych gromadzą się w tysiącach kościołów. Wchodzą do Wieczernika, by uczestniczyć w zbawczej Ofierze Jezusa i w świętej Uczcie Ciała i Krwi Pańskiej. Udział w Ofierze i Uczcie – jest włączeniem się w wymianę Miłości Boskich Osób. Jeśli uda się nam włączyć w tę wymianę Miłości, to doświadczymy przypływu nadziei, która już przerzuca most między znaną nam kruchą doczesnością i trwałym Domem Ojca.

Zobaczmy najpierw, co znaczy,  że JEZUS myje nogi swoim uczniom! Była to „lekcja” wyjątkowa, dość trudna i wymagająca. I wtedy, i dziś czyta się ją i „odrabia” z poczuciem zakłopotania… Najwięcej pomóc nam może Duch Święty. On wspomoże nas i w czasie modlitwy (warto znaleźć na nią czas), i w uroczystej Liturgii…

Wieczernik – Jezus umywa nogi Apostołom (mp3)

  • Uwaga techniczna: kliknąć na powyższy↑ link…
  • Po kliknięciu na link otworzy się plik dźwiękowy; trzeba kliknąć w niebieski trójkącik, żeby zacząć odtwarzanie. I nie dać się zniechęcić, gdyby pojawiło się żądanie logowania (po chwili ten komunikat znika i otwiera się opcja odtwarzania; albo ponownie kliknąć w link i ponownie wejść na dropox).

Wielki Czwartek to dla nas sakramentalne wspominanie tej Paschy, którą Jezus ze swoimi uczniami obchodził w Jerozolimie w przeddzień swojej męki i śmierci. Pascha ta zawierała w sobie tradycyjne obrzędy, ale Jezus wniósł w nią „rzeczy” całkiem nowe. Była to nowa Ofiara i nowa Uczta, a także nowe Kapłaństwo, nowe Przykazanie Miłości. Te trzy dary kontemplujemy w Wielki Czwartek jako wielką Nowość, której dawcą mógł być jedynie Boski Zbawiciel.

Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.

W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać, wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: Panie, Ty chcesz mi umyć nogi? Jezus mu odpowiedział: Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział. Rzekł do Niego Piotr: Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał. Odpowiedział mu Jezus: Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną. Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę. Powiedział do niego Jezus: Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy. Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: Nie wszyscy jesteście czyści.

A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem (J 13,1-15). 

Wejdźmy do Wieczernika

Św. Jan Ewangelista opisując początek Ostatniej Wieczerzy, akcentuje to, że Jezus świadomie staje w obliczu przejścia z czasu do wieczności.

Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.

– W takiej godzinie Jezus ogarnia dokonane dzieło i dopełnia je w znaczących słowach i gestach. Główne dzieło Jezusa to zbawienie wszystkich ludzi. Jezus przyszedł, by szukać zagubionych i przyprowadzić ich do Ojca. Chcąc tego dokonać, pracował niestrudzenie nad odbudowaniem ufnej wiary i miłosnej więzi między ludźmi i Bogiem Ojcem. Bo tylko z wiarą i miłością w sercu może się dokonać nasz powrót do Raju – do tego, co było na początku.

Istotną częścią wielkiego Planu Zbawienia było usunięcie (co najmniej dwóch) wielkich przeszkód, które uniemożliwiały kontakt z Bogiem. Pierwszą przeszkodę stanowi grzech pierworodny i to, że wszyscy rodzący się na Ziemi, rodzili się w niewoli grzechu. A więc w stanie oddzielenia od Boga i bez poczucia smaku przyjaźni z Nim! Za tym opłakanym stanem upadłości i niewoli skrywał się Szatan i inne złe duchy. To one stanowiły ową drugą wielką przeszkodę w powrocie ludzi do Boga.

  • Tę duchową sytuację wszystkich ludzi mógł radykalnie odmienić tylko sam Bóg, a nie sam człowiek w jakimś heroicznym dokonaniu. Stary Testament nieustannie zapowiadał wielki zbawczy czyn Boga. Rzeczywiście, Bóg dokonał tego czynu w Jezusie Chrystusie! Ale nie dokonał tego w sposób łatwy i prosty. Nasze odkupienie z niewoli grzechów nie dokonało się ot tak sobie, ale w wielkim trudzie Boskich Osób.
  • To Syn Boży dobrowolnie podjął się wielkiego trudu. Rozciąga się on na kilkadziesiąt lat życia Jezusa, a w kilku ostatnich dniach życia Jezusa – trud zbawczego działania sięga zenitu. Moc zbawiania nas skrywa się nie tyle w samym trudzie, lecz w Miłości, która gotowa jest na wszystko. Właśnie to podkreśla św. Jan: Jezus umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.

Słysząc te słowa: umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował, czujemy, jak wzbiera w nas święta ciekawość, by poznać, co [1] kryje się za owym „umiłowaniem swoich do końca”. Pragniemy poznać, w jaki to sposób Jezus „udowodni” swoim, że umiłował ich do końca

Zaskakujący dowód umiłowania do końca

Na znak umiłowania do końca, Jezus najpierw umył swoim uczniom nogi. I od razu przykazał, żeby ta Jego miłość popłynęła dalej – do bliźnich, do braci. Tak, Jezus chce i pragnie, by Jego gest – miłości delikatnej i pokornej – był naśladowany.

Czy dosłownie? – Owszem, także… Dzieje się to w Wielki Czwartek w Watykanie i we wszystkich kościołach katedralnych, a także zapewne w wielu innych kościołach, w niektórych wspólnotach zakonnych, w różnych wspólnotach, np. w neokatechumenacie.

Dosłowne umywanie nóg jest trudne i każe pójść w głąb – w rozumieniu Boga i człowieka. Mamy jednak świadomość, że Jezusowy nakaz umywania nóg winien zostać rozpisany na wiele form codziennej wzajemnej służby i usługiwania sobie nawzajem.

  • To pokorne usługiwanie i miłosna służba zaczynają się od mycia i pielęgnowania niemowlęcia, a kończą się na pielęgnowaniu obłożnie chorych. Zaś pomiędzy początkiem i kresem życia rozciąga się jedno wielkie pasmo wzajemnych usług, służb i posługiwań. Dziś często nazywa się to wszystko pracą, która z reguły wiąże się z pieniędzmi i zarabianiem na życie. Nie ma w tym nic złego. Czy jednak operując jedynie terminem pracy i wynagrodzenia, nie tracimy wrażliwości na to, co Jezus zaofiarowuje nam i przykazuje w szeroko rozumianym geście umywania nóg?

W czynie Jezusa jest coś, co ma się nijak do największych pieniędzy. To coś, to oczywiście Boska Miłość, która zbawia, ceni, wspomaga, chroni i uszczęśliwia. Spełnia. Daje odpoczynek.

Najsłabsze ogniwo

Jezusowi bardzo zależało na tym, by być zrozumianym, dlatego pyta i sam udziela właściwej odpowiedzi:

kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.

Jak się czujemy, gdy w takiej oto formie (tak skonkretyzowanej) otrzymujemy Przykazanie miłowania naszych bliźnich? Co powiemy o wypełnianiu tego przykazania?

Z góry można założyć, że wszyscy (delikatnie mówiąc) nie dociągamy. I mamy ochotę zapytać, co czynić, żeby „dociągać”? – Odpowiedź jest dość prosta: trzeba często, aż do zachwytu i nasycenia rozważać, jak wielka musi być miłość Boga do nas, skoro Wcielony Boży Syn nie waha się klękać przed człowiekiem, by zaofiarować mu miłość, która oczyszcza z grzechów, uświęca i wynosi na Boski poziom Życia? Rozważać i to, jak wielka jest godność i wartość nadana człowiekowi przez Boga, skoro Wcielony Boży Syn nie waha się uklęknąć przy Piotrze i pozostałych swoich uczniach, a także przy Judaszu?

Pomocne będzie także pytanie siebie o to, jakie jest najsłabsze ogniwo w przyjmowaniu i wdrażaniu Jezusowej Miłości?

  •  Bez ryzyka błędu powiedziałbym, że wciąż najsłabszym ogniwem jest stopień naszego osobistego przepojenia siebie zaofiarowaną nam Miłością. Bóg zaofiarowuje nam nieskończenie dużo, a my się wzbraniamy, ociągamy się; Jego miłości nie chcemy potraktować dość poważnie. Nie karmimy się nią codziennie i po wielekroć w każdym dniu. Nie chcemy wdychać jej wraz z każdym oddechem i widzieć jej przy każdym uważnym spojrzeniu na wszystko, co jest Jego stworzeniem i Jego miłosnym darem.

 Nasze skierowanie „wprost do Miłości Boga” [2] jest wciąż nie dość konsekwentne, zdecydowane. Wciąż zbyt łatwo pozwalamy sobie na życie na powierzchni, na życie bardziej ulotnymi wrażeniami niż samą Istotą – Bogiem, Jego Miłością do nas, Wiecznością, Niebem, od którego odgradza nas cienka ścianka doczesności.

Eucharystia – cud nad cudy

W jednej homilii nie da się, to oczywiste, powiedzieć o wszystkich darach i skarbach, danych nam w Wieczerniku, czyli w każdej Mszy świętej. Z pomocą niech nam przyjdą święci świadkowie Eucharystii.

 Św. Faustyna daje wyraz swojemu olśnieniu Eucharystią w takich słowach:

„O, jak straszne tajemnice dzieją się w czasie Mszy św. Wielka tajemnica się dokonywuje w czasie Mszy świętej. Z jaką pobożnością powinniśmy słuchać i brać udział w tej śmierci Jezusa. Poznamy kiedyś, co Bóg czyni dla nas w każdej Mszy św. i jaki w niej dla nas gotuje dar. Jego Boska miłość, tylko na taki dar zdobyć się mogła. O Jezu, Jezu mój, jak wielkim bólem przeniknięta jest dusza moja, widząc tryskający zdrój żywota z taką słodyczą i mocą dla każdej duszy. A jednak widzę dusze zwiędniałe i usychające z własnej winy. O Jezu mój, spraw, niech moc miłosierdzia ogarnie te dusze” [3].

Sługa Boża s. Leonia Maria Nastał opisuje, co dane jej było zrozumieć pewnego razu przy odmawianiu Wierzę w Boga; po wymówienia słowa «wszechmogącego» – pisze w swoim Dzienniku –

„Głos wewnętrzny przerwał mi: «Dzieła mojej wszechmocy otaczają cię dookoła we wszechświecie. Wiedz jednak, że daleko więcej uwydatnia się moja wszechmoc w stwarzaniu w duszy cudów łaski. Każde posunięcie duszy na drodze doskonałości, każde pomnożenie w niej miłości, jest cudem wszechmocy Bożej. A cudem wszystkich cudów jest tajemnica Eucharystii, tajemnica zjednoczenia duszy z Bogiem przez Sakrament Miłości. Dusza za każdym razem wchodzi głębiej w Boga – Bóg wchodzi głębiej w duszę. Istota ziemska nabiera coraz więcej cech Boskich. Wobec tych dzieł, choć niewidzialnych, lecz istotnych, blednie cały blask piękności rozlanej w przyrodzie. Wobec sił duszy, nabytych w tym zespoleniu z Bogiem, słabnie mocarna potęga gromów. Tych cudów wszechmocy dokonuję ustawicznie w duszy, w miarę jej wierności i zaufania»„ [4].

Św. ojciec Pio w jednym z listów pisze tak:

„Każda Msza święta, w której z pobożnością i dobrze uczestniczymy, sprawia w naszej duszy wręcz przedziwne skutki, ubogaca nas w dary duchowe i materialne, o których nawet sami nie wiemy. (…) Świat mógłby istnieć także i bez słońca, ale nie może istnieć bez Mszy świętej” [5].

Idźmy do Ogrójca

W Niedzielę Palmową w krótkim czasie przeszliśmy od radosnego okrzyku «Hosanna» do opisu Pasji Jezusa. Dziś jest podobnie. Wnet przyjdzie nam opuścić radosną i podniosłą atmosferę Wieczernika, by udać się z Jezusem do ogrodu Getsemani. Niech miłość Jezusa do nas i nasza miłość do Niego – przynagla nas, by choć „jedną godzinę” (por. Mt 26, 40) czuwać z Nim i pocieszać Go w Jego niebywałej udręce.

Ze skruchą i wdzięcznością uświadomimy sobie, że Boży Syn zapłacił wielką cenę trudu, męki i ofiary, by skutecznie podciąć tkwiący w nas korzeń grzechu pierworodnego, i by przezwyciężając fatalne skutki naszych grzechów osobistych, podarować nam świętość i nieskalaność przed obliczem Ojca (por. Ef 1).

  • To wszystko nie jest dla nas takie oczywiste, dlatego potrzebne są nam godziny modlitwy kontemplującej agonię Pana Jezusa w Ogrójcu. W czasie oddanym Jezusowi możemy doznać olśnienia ogromem Miłości Zbawiciela; może też pogłębić się wstrząs z powodu okropności grzechu odstępstwa od Boga i niewiary w Jego Miłość.
  • Widok Jezusa, który – obarczywszy się naszymi grzechami – smuci się i odczuwa trwogę, a następnie upada na twarz (por. Mt 26, 37. 39) i poci się krwią (por. Łk 22, 44), może nami naprawdę wstrząsnąć.

Tak, straszna jest ciemność, którą tworzą skutki grzechu pierworodnego i grzechy wszystkich ludzi. Jezus „zderzony” z tą ciemnością stał się jak bezbronne dziecko, które woła o ratunek. Jego trzykrotna żarliwa modlitwa: Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty (Mt 26, 39), okazała się zwycięska i wydała owoc naszego zbawienia.

Trwając przy Jezusie, uczymy się od Niego, jak powinniśmy się modlić do Ojca, gdy i na nas przyjdzie Ogrójec…

**********************

1 Zobacz, jak Matka Boża pozwala to głęboko rozumieć ks. Gobbiemu – cytat na końcu mojego zeszłorocznego rozważania: http://osuch.sj.deon.pl/2013/03/27/k-osuch-sj-wieczernik-do-konca-nas-umilowal/
2 Pius XII w encyklice Haurietis aquas nazywa nasze skierowywanie się „wprost do Miłości Boga” najlepszym lekarstwem na wszystkie bolączki tamtych czasów.
3 Dzienniczek, nr 913-914
4 L. Nastał SłNMPNP, Uwierzyłam Miłości. Dziennik, Stara Wieś 2000, nr 154, pod datą 28 VIII 1936 r.
5 Za: O. Gracjan Majka OFMCap, Z Chrystusem przybity do krzyża, Kraków 1992

Komentarze

komentarzy 10 do wpisu “WIECZERNIK – Miłość, Ofiara, Uczta, Kapłaństwo (mp3 i tekst)”
  1. Zofia pisze:

    „Każdego dnia modlę się za pasterzy i od was oczekuję tego samego, ponieważ, dzieci moje, bez ich prowadzenia i wzmocnienia przez błogosławieństwo, nic nie możecie. Dziękuję wam”. (Medugorje, 2 czerwca 2012)

    „Proszę was, módlcie się za tych, których mój Syn wybrał. Nie sądźcie, bo wszyscy będziecie sądzeni”. (Medugorje, 2 stycznia 2012)

    „Moje dzieci, mój Syn podarował wam pasterzy, chrońcie ich, módlcie się za nich! Dziękuję wam”. (Medugorje, 2.05.2013)

    W Dniu Kapłańskim, z wdzięcznością i darem modlitwy, składam najserdeczniejsze życzenia Ojcu Krzysztofowi i wszystkim naszym Pasterzom !!!

  2. s.ludmila pisze:

    Przewielebny i DROGI OJCZE KRZYSZTOFIE,dziekujac BOGU za laske spotkania Ojca w moim zyciu,dzis goraco modle się,za Ojca w Jego intencjach,oraz zycze ciągłego doświadczania bycia ukochanym,obdarowywanym i bardzo potrzebnym dla wielu pos
    zukujących zywej wiezi z BOGIEM. s.ludmila

  3. Przytaczam inspirujące ukonkretnienie… na przedłużeniu tego fragmentu:
    „Dosłowne umywanie nóg jest trudne i każe pójść w głąb – w rozumieniu Boga i człowieka. Mamy jednak świadomość, że Jezusowy nakaz umywania nóg winien zostać rozpisany na wiele form codziennej wzajemnej służby i usługiwania sobie nawzajem”.

    Ćwicz się w tym, aby być bardziej pociągającą przez miłość. Mogłabyś sprawić nowe dobro przez miłe spojrzenie i uśmiech. Jeżeli zachowujesz się sama dla siebie, służysz sama sobie. Jeżeli wychodzisz na spotkanie z uprzedzającą grzecznością i delikatną dobrocią, koisz, przynosisz pokój i odpoczynek. Jak bardzo twój uśmiech mógłby uspokoić tego ranka X…, gdybyś się nie zamknęła w swej wieży z kości słoniowej. Istnieje demon zwany przekorą, który jest bliski ducha samolubstwa. Pamiętaj, że miłość nie nadyma się pychą i nigdy się nie kończy. Służenie samej sobie skończy się nędznie. Służenie innym z miłości do Mnie rozbrzmiewa aż w wieczności. Czy próbowałaś widzieć Mnie w innych? Czy zrozumiałaś, że mieszkam u starej kaleki przy wyboistej drodze i u wszystkich innych jej podobnych?
    Czy nie Mnie przynosisz drewno na zimę i jakąś odzież? Czy nie Mnie karmisz? A jeżeli ona, zgorzkniała, nie umie ci podziękować, jakie to ma znaczenie, skoro to Ja otrzymałem i jestem bogaty? Nie bądź nieśmiała, kiedy dajesz. Miej śmiałość dobroci”.
    (Myślałam, że będzie dla mnie upokorzeniem aż tak daleko zawieźć samej, na taczce, wiązkę drewna.)
    – „Być może. Ale Ja nie będę się ciebie wstydził na Sądzie Ostatecznym. Nie unikaj więcej tego, co kosztuje, a będziesz w grupie najszczęśliwszych. Poza tym, Ja tyle zrobiłem dla ciebie… Ale jesteś wolna. Nie popełniłabyś nawet błędu. Tylko Ja czułbym smutek pragnienia, na które nie było odpowiedzi”.
    – Panie, pójdę”. z: Gabriela Bossis, ON i ja. Rozmowy…, tom 3 nr 194).

    Uśmiechnięty Ukrzyżowany Chrystus z kaplicy w Xavier, Hiszpania

  4. Zofia pisze:

    „Własnego kapłaństwa się boję,
    własnego kapłaństwa się lękam
    i przed kapłaństwem w proch padam,
    i przed kapłaństwem klękam
    W lipcowy poranek mych święceń
    dla innych szary zapewne
    jakaś moc przeogromna
    z nagła poczęła się we mnie
    Jadę z innymi tramwajem
    biegnę z innymi ulicą
    nadziwić się nie mogę
    swej duszy tajemnicą” – ksiądz Jan Twardowski

    Ogląd tej tajemnicy otrzymał święty Jan Viannej, proboszcz z Ars : „gdyby dobrze zrozumiano, kim jest kapłan na ziemi, można by umrzeć, nie z przerażenia, lecz z miłości. Kapłaństwo to miłość serca Jezusowego”.

    Kochamy naszych kapłanów i modlimy się za Nich. Najserdeczniejsze życzenia w Dniu Kapłańskim składam Ojcu Krzysztofowi i wszystkim Kapłanom!

  5. Joanna pisze:

    Szczęść Boże,

    Drogi Ojcze… konferencja jest nieotwiealna. Jest możliwość ponownego wgrania?

    Z Panem Bogiem!

  6. Katecheza
    Jesteś KAPŁANEM na wieki!

    Bóg pragnie objawiać swoją nieskończoną miłość, a człowiek szuka Boga i tęskni za komunią z Nim. Aby każdy człowiek mógł spotykać Boga, Jezus pozostawił nam w Kościele wspaniały dar – POWOŁANIE KAPŁAŃSKIE.
    Kapłan to ten mężczyzna, który w pewnym momencie swojego życia spotkał osobiście Chrystusa i Nim się zachwycił. A następnie odkrył, że jest tak bardzo kochany przez Niego i sam tak bardzo Go kocha, iż pragnie w Nim, z Nim i dla Niego przeżyć całe swoje życie. Dlatego nie zakłada własnej rodziny, nie ma własnego zawodu, aby być do dyspozycji Chrystusa 24/24 godziny! On daje Chrystusowi cały swój czas i swoją osobę, aby Pan mógł patrzeć jego oczami, mówić jego ustami, kochać jego sercem, pomagać jego dłońmi. Kapłan w szczególny sposób oddaje swoje człowieczeństwo Chrystusowi, aby mógł On przez niego objawiać swoją bosko-ludzką miłość.
    Kapłan jest sługą słowa Bożego! On głosi nam to Słowo i tłumaczy w czasie homilii, rekolekcji, katechez, religii. On wskazuje nam prawdy o Bogu i samą Prawdę wcieloną – Jezusa Chrystusa. Jest nauczycielem życia duchowego, życia zgodnego z wolą Boga.
    Kapłan jest sługą Eucharystii! Bez kapłana Eucharystii by nie było. On jest tym, który pomaga nam spotykać Pana Boga w zbawczych znakach sakramentów: chrztu, bierzmowania, małżeństwa, Eucharystii, pokuty i pojednania oraz namaszczenia chorych. Przez swoje życie modlitwy uczy nas żyć Eucharystią i ją adorować!
    Kapłan jest sługą Wspólnoty! On jest pasterzem i ojcem duchowym wspólnoty parafialnej. On rozpoznaje dary, które Pan Bóg powierza poszczególnym osobom dla dobra wszystkich, aby mogli lepiej tej wspólnocie służyć przez różnorodne zaangażowanie w życie wspólnoty parafialnej. On wskazuje, jak żyć w dzisiejszym świecie, aby pozostać wiernym Bogu i własnemu sumieniu.
    W mediach słyszymy wiele trudnych i bolesnych słów pod adresem kapłanów. Wiele z nich to słowa bez pokrycia. Prawdą jest, że każdy chrześcijanin, w tym także kapłan, jest słabym i grzesznym człowiekiem. Takich będziemy mieli kapłanów, jakich sobie wymodlimy! Może więc warto właśnie dziś podziękować Bogu za każdego kapłana spotkanego w naszym życiu. Za wszelkie łaski, które otrzymaliśmy od Pana Boga dzięki ich posłudze!

    s. Anna Maria Pudełko – apostolinka

    http://www.edycja.pl/dzien_panski/id/912/part/3

    ***********

Zostaw odpowiedź