POJEDNANIE z BOGIEM – dar i zmaganie

12 kwietnia 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Nie ma lepszego programu na Wielki Post – zaś aktualizując to rozważanie dziś, mógłbym dodać: na Wielki Tydzień – a nawet na całe chrześcijańskie życie, niż to jedno: DOGŁĘBNIE POJEDNAĆ SIĘ Z BOGIEM. Taka jest trudna i najwspanialsza misja Kościoła w świecie. Tak Chrystus – w Kościele i przez Kościół – najbardziej usługuje CZŁOWIEKOWI!

Poniższa medytacja (mająca parę wersji i historię doprecyzowań) jest mi bardzo droga i jest też, jak sądzę, obiektywnie i życiowo bardzo ważna…

W Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą (2 Kor 5, 19-21).

Te słowa, wyrażające świadomość św. Pawła, wyznaczają najważniejsze posłannictwo Kościoła. Bóg proponuje nam pojednanie z Nim, a także zleca misję jednania wszystkich z Nim. Pojednać się z Bogiem – to stać się dojrzałym chrześcijaninem. To wielkie dzieło chrześcijańskiego życia dokonuje się na wiele sposobów, a szczególniej w czasie różnych rekolekcji – parafialnych czy w domu rekolekcyjnym. Osobiste doświadczenie pojednania z Bogiem sprawia, że sami chętnie jednamy się z bliźnimi i gotowi jesteśmy pomagać wielu w przyjęciu daru pojednania.

Moc i kruchość wiary

Nasze dogłębne pojednanie z Bogiem jest przede wszystkim owocem trudu samego Boga, Jezusa Chrystusa. Nam też przypada poważna cząstka trudu. Działają w nas bowiem negatywne siły, które stale podkopują zaufanie do Boga i próbują zniszczyć poczucie dogłębnego pojednania z Nim. Ufna wiara w Boga (i Bogu) jest niewątpliwie cennym zwycięstwem nad światemdemonami oraz nad logiką starego człowieka w nas. Niestety, ta zwycięska wiara wystawiona jest na ciągłe ataki, zakwestionowania i trudności.

  • Podstawowa trudność w wiernym i ufnym trwaniu przy Bogu wypływa z doświadczanej przez nas kruchości ziemskiego bytu. Czyż nie czujemy się na tyle sposobów ograniczeni i ustawieni na drodze do nieuchronnej śmierci? Gdybyśmy zażywali rajskiego sposobu istnienia – myślimy sobie czasem – to, owszem, bylibyśmy autentycznie pogodni, potrafilibyśmy też pogodnie wierzyć Bogu i w pełni Mu ufać.

O podobnych trudnościach czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego: „Wiara, która jest pełna światła dzięki Temu, w którego wierzymy, często jest przeżywana w ciemności. Może być wystawiona na próbę. Świat, w którym żyjemy, bardzo często wydaje się daleki od tego, o czym zapewnia nas wiara. Doświadczenia zła, cierpienia, niesprawiedliwości i śmierci wydają się zaprzeczać Dobrej Nowinie; mogą one zachwiać wiarą i stać się dla niej pokusą” (KKK 165). Wszyscy przechodzimy próby wiary i niejeden raz zastanawiamy się, jak podbudować słabnące zaufanie do Boga.

Kościół zaleca, by w sytuacjach zwątpienia zwracać się do świadków wiary – do tych, którzy pośród największych cierpień i prób ocalili wiarę w Boga i niezachwianie na Nim polegali. Najwięksi spośród nich to na pewno Abraham, który wbrew nadziei uwierzył nadziei (Rz 4, 18), i Maryja Dziewica, która doświadczyła nocy wiary, gdy uczestniczyła w cierpieniu swojego Syna na Jego drodze krzyżowej. Mimo to nie zwątpiła w Boga; niezmiennie polegała na Bogu wszechmocnym i dobrym. Świadków, którzy nie poddali się zwątpieniu mimo cierpienia i prób, jest wielu… Jednak najwspanialszy z nich to Jezus Chrystus, który w każdej sytuacji ufnie trwał przy Ojcu. Świadek prawdomówny i wierny (Ap 3, 14) w rozstrzygający sposób pomaga nam trwać przy Ojcu – wbrew wszelkim trudnościom i siłom odciągającym od Boga.

  • Jest dla nas niebywałym wsparciem to, że w biedną kondycję człowieka – w nasze niechwalebne istnienie – wszedł sam Bóg.
  • Bóg Ojciec dał nam swego Syna Jednorodzonego.
  • Odtąd nic w człowieczeństwie nie może być uznane za z góry stracone.
  • Wszystko, co najlepsze, staje przed nami otworem!
  • Jezus Chrystus naprawdę odmienia sposób naszego bytowania w świecie, gdy daje nam nowe serce i nowego ducha. I gdy naszemu rozumowi dostarcza trzech wielkich argumentów za „dogadaniem się” ze Stwórcą, za pojednaniem z naszym Ojcem.

Trzy motywy pojednania z Bogiem

  1. Główny motyw pojednania z Bogiem wyczytujemy z Wcielenia Syna Bożego. Z Wcielenia promieniuje ogrom miłości i pokory Syna Bożego. A z olśnienia pokorną miłością Jezusa rodzą się dobre myśli, które sprzyjają pojednaniu: skoro sam nieśmiertelny Bóg uczestniczy we wszystkich trudach ludzkiego losu, to czy my możemy szemrać przeciw Bogu z powodu doświadczanych trudów życia, cierpień i poniżeń. Czyż Boży Syn, chętnie godzący się na to, by być w naszym świecie „cierpiącym sługą Jahwe” (por. Iz 53), nie motywuje nas wystarczająco, byśmy i my zechcieli być (jeśli tak trzeba) „cierpiącymi sługami” Pana. Skoro Jezus (świetnie) godzi znoszenie wielkich cierpień ze „statusem” umiłowanego Syna (por. Mt 17, 5), to i my, ufając Mu, możemy uczynić to samo. Możemy przezwyciężyć myśli nieufne i skłócające nas z Bogiem.
  2. Drugi ważny motyw za pojednaniem z Bogiem wypływa z tej prawdy, że Bóg Ojciec wielkodusznie wybacza nam wszystkie uchybienia i przewiny. Jest to dla nas wyjątkowo ważne, gdyż grzechy i poczucie winy stanowią nasz największy problem. Ciemności spowodowane grzechem pierworodnym i grzechami własnymi czynią z nas więźniów. Gdy odczuwamy bezwyjściowość sytuacji i gdy rozpacz zdaje się definitywnie skłócać nas z Bogiem, wtedy Jezus ogłasza dobrą nowinę o przebaczeniu. Zapewnia nas, że wie Bóg, z czego zostaliśmy stworzeni (por. Ps 103, 14); wie Ojciec, jak ułomna, skażona i obciążona jest nasza natura! I ile potrzeba czasu, by „naturę poddać Łasce” (Henri de Lubac SJ).

Bóg w swym gorącym pragnieniu i tęsknocie za dogłębnym pojednaniem pomiędzy Niebem a ziemią – według określenia św. Pawła – grzechem uczynił dla nas Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą (por. 2 Kor 5, 17-21). Ów wielkoduszny „gest” Boga sprawia, że przestajemy zadręczać się myśleniem, iż z powodu grzechu nie jesteśmy Boga godni i że grzech skazuje nas na życie z dala od Niego. Bóg Ojciec przerywa fatalny tok rozumowania, gdy nas usprawiedliwia w swej miłosiernej Miłości. Ofiarna miłość Chrystusa daje nam śmiały przystęp do Boga Ojca (por. Ef 3, 12). Brama prowadząca do pełnego pojednania z Bogiem jest otwarta. Grzech i poczucie winy przestają jawić się jako przeszkoda nie do pokonania. Tylko od nas zależy, czy wydamy się ufnie w ręce Ojca, przyjmując dar przebaczenia i usprawiedliwienia.

  • 3. Jest jeszcze jeden, trzeci, wielki motyw przemawiający za dogłębnym pojednaniem z Bogiem. Oto Bóg proponuje nam udział w swoim Boskim Bycie. Wobec takiej propozycji cała mizeria (nędza) doczesnego życia traci swą moc konfliktowania nas z Bogiem. Święty Paweł powie: Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić (Rz 8, 18). Jest to naprawdę niebywałe i wzniosłe, że my, kruche stworzenia, jesteśmy obdarowani godnością dzieci Bożych (por. 1 J 3, 2) i jako tacy zaproszeni do bycia na zawsze w Domu Ojca i aż do „przebóstwienia”. W tym miejscu można by sięgnąć po Ewangelie i wertując jej karty, zdać sobie sprawę z tego, jak często Jezus kieruje naszą uwagę ku obietnicy wiecznego życia w Domu Ojca…!

Zechciejmy z należytą starannością brać sobie do serca to, co Bóg Ojciec uczynił w swoim Synu – dla pojednania z nami!

Śnieg topnieje w wiosennym słońcu. To jasne. A w nas stopnieją: nieufność, zwątpienie, lęki, podejrzliwość, ciągłe sprawdzanie intencji Boga, pokusa buntu itd., gdy zechcemy poważnie traktować wskazane motywy pojednania z Bogiem. Rację bytu stracą też pytania przepojone goryczą: „Czy warto istnieć? Czy istnienie z tak wielkim cierpieniem jest usprawiedliwione? Czy można
Bogu zaufać?”.

Dar serca

W nawiązaniu do drugiej racji za pojednaniem z Bogiem dopowiem za Psalmistą, że Bóg daleki jest od postępowania z nami według naszych grzechów. „Miary” dla obchodzenia się z nami – nie bierze On z naszych grzechów i win! Tego możemy być pewni. Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny. Nie wiedzie sporu do końca i nie płonie gniewem na wieki. Nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłaca (Ps 103, 8-10).

  • Im bardziej ludzkie dzieje toną w grzechach (aż po jawne i na dużą skalę odstępstwo od Boga i pogardę dla godności człowieka), tym mocniej zapewnia nas Bóg, że postępuje z nami jedynie według swego wielkiego miłosierdzia (np. Ps 145). Ważne w tym kontekście jest dla nas zarówno orędzie Boskiego Serca, przekazane w XVII wieku za pośrednictwem św. Małgorzaty Marii Alacoque, jak też orędzie Boskiego Miłosierdzia, które w minionym wieku świat poznał dzięki św. Faustynie Kowalskiej. W obu orędziach jaśnieje nieskończona, zbawcza miłość Boga. W orędziu Bożego Miłosierdzia zdaje się sięgać zenitu. Jezus bowiem pokornie przemilcza doznawane zniewagi, byśmy tylko mogli dostrzec bezmiar Jego miłosiernej miłości do nas, grzeszników…

Na koniec zostawiam poruszające słowa św. Franciszka Salezego o danym nam osobistym krzyżu, który nie powinien konfliktować nas z Bogiem, ale służyć pojednaniu i stać się „łożem zaślubin”.

„Mądry Bóg już przed wiekami wybrał dla ciebie krzyż i przysyła ci go jako dar serca.
Przedtem jednak przypatrzył się On krzyżowi, wszechwiedzącymi oczyma,
zastanowił się nad nim w swej Boskiej mądrości,
obdarzył go ciepłem swojej miłości, zważył go w obu dłoniach,
by stwierdzić, czy nie jest on choćby o cal za duży, choćby o jedną uncję za ciężki.
On pobłogosławił krzyż swoim świętym imieniem,
przeniknął go na wskroś swoją łaską,
skropił go swoim pocieszeniem
i jeszcze raz spojrzał na ciebie i na twoją odwagę.
I tak oto ostatecznie przychodzi z nieba do ciebie krzyż jako szczególne pozdrowienie Boga,

więcej – jako jałmużna Jego miłosiernej miłości”.

Świętym możemy zaufać, gdyż wiedzą więcej – dzięki głębszej wierze i z obfitszej łaski poznania.

**************

Komentarze

komentarzy 5 do wpisu “POJEDNANIE z BOGIEM – dar i zmaganie”
  1. Radek pisze:

    To wielki dar od Boga, że dał nam posługę o. Krzysztofa, dzięki której możemy codziennie zbliżać się do Niego , znajdować ukojenie w jego ramionach i być po prostu szczęśliwymi już tutaj na Ziemi.
    Ojcze Krzysztofie jesteś naszą latarnią morską, dzięki której możemy omijać wiele podwodnych skał, Bóg zapłać za Twoje rozważania, za Twoją obecność z nami, za słowa otuchy i otrzeźwienia. Niech zmartwychwstały Pan obdarzy Cię zdrowiem, pokojem i szczęściem.

  2. Zofia pisze:

    Kiedyś, na rekolekcjach „uzdrowienia wewnętrznego” , zapadło mi w pamięci jedno z remediów proponowanych przez prowadzącego Ojca, dotyczące radzenia sobie z przygniatającymi negatywizmami: słuchać, czytać, medytować – w jakikolwiek możliwy sposób karmić się Prawdą. To remedium naprawdę sprawdza się w pełni (często po pokonaniu podstępnych pokus, żeby tego nie czynić) w trakcie moich prób codziennego czytania Słowa z Dnia w postaci czytań liturgicznych.

    Prawdziwie jednak, łaską wspomagającą (o której pisze S. Faustyna), są dla mnie codzienne wpisy O. Krzysztofa, będące sms-ami wspomagającymi, a czasem wprost odblokowującymi na odbieranie wszystkich wogóle sms-ów od naszego Ojca w Niebie. Dzisiejszy tekst, który znowu „postawił mnie na nogi” mocno mi to uświadamia. Jest on kolejnym, pięknym i tak bardzo pomocnym „ustaleniem” Prawdy, która nas porządkuje i wyzwala. Dziękując, serdecznie pozdrawiam Ojca i wszystkich czytających te słowa.

Zostaw odpowiedź