ZAMYSŁY SERC – UJAWNIONE! Uczta w Betanii

9 kwietnia 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

W Niedzielę Palmową zaczął się w Kościele Wielki Tydzień. Ewangelie w tym tygodniu będą dotyczyć ostatnich wydarzeń w ziemskim życiu Jezusa. Wszystko będzie wyjątkowe i szczególniej zapamiętane. Na te dni – dramatyczne i szokujące – przyda się przypomnieć proroctwo, które wypowiedział Symeon, patrząc na maleńkiego Jezusa i Jego Matkę:

„Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2, 34-35).

Wielki Poniedziałek – czytania

–Tak, Jezus przyszedł objawić przede wszystkim zamysły Serca Ojca. Jednak to Objawienie działa w naszym ludzkim świecie jak katalizator. Wobec słów i czynów Jezusa nikt nie może przejść obojętnie. Reaguje każdy, choć niejednakowo. To przedziwne, że mimo wspólnej ludzkiej natury, reakcje ludzi są zróżnicowane. To, co czuła, myślała i uczyniła Maria, bardzo różniło się od Judaszowych myśli, słów i czynów.

Zresztą, zobaczmy to sami, udając się wraz ze św. Janem Ewangelistą na ucztę w domu Łazarza, Marii i Marty. – Liczmy się z tym, że każda z kontemplowanych osób może poprosić nas o zajęcie stanowiska. Kogo pochwalimy, a kogo zganimy? Kto i co nam wytknie?

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku.

Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano.

Na to Jezus powiedział: Zostaw ją! Przechowała to, aby /Mnie namaścić/ na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie.

Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych.

Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa (J 12,1-11).

Wiele by można rozważać…, odkrywać i mówić. Ale co jest sednem?

– Najpierw dostrzeżmy taką płaszczyznę, na której mamy ochotę (ze spokojem) stwierdzić, że każda z osób biorących udział w uczcie czyni to, co uważa za słuszne. Że każdy jest … autentyczny. Postępuje tak, jak uznaje to za słuszne i właściwe. A przy dziś upowszechnianej mentalności, trzeba by dopowiedzieć, że nikogo nie należy oceniać i osądzać; nie należy wypowiadać wartościujących zdań, bo przecież każdy ma „swój” świat wartości, swój niepowtarzalny sposób postrzegania i, jak się to modnie mówi, swoją narrację… A u podstaw tej tolerancyjnej postawy skrywa się przekonanie, że prawda nie jest poznawalna, dlatego musimy pogodzić się z relatywizmem zarówno na poziomie poznania jak i postępowania (moralności). – Z drugiej strony i jednocześnie (trudno tego nie zauważyć) mamy świat rozrastającego się prawa stanowionego i norm, których trzeba bezwzględnie przestrzegać. Bywamy nie tylko weryfikowani, oceniani i sądzeni, ale także nieraz surowo karani. Zobaczmy, przykładowo, co dzieje się w sferze prawa gospodarczego i płaceniu podatków; tu się nie mówi, że każdy ma swoją wrażliwość, „prawdę” i narrację; tu tolerancja i relatywizm znikają.

Właśnie. Czyżby zatem jedynie w świecie międzyludzkich relacji i w naszym odnoszeniu się do Boga i sposobie traktowaniu Go należało zawiesić język obiektywnej prawdy i zobowiązań? Owszem, istnieje wielkie prawo wolności (nie przymusu), ale nie znaczy to, że każde myślenie i zachowanie wobec bliźnich i Boga są jednakowo uprawnione i jednakowo godne pochwały. I że równie dobre jest postępowanie Marii, jak i Judasza.

  • Kto wchodzi w przestrzeń oddziaływania Boga-Człowieka, niech wie, że Jego Światło i Dobroć „zmusi” go do uświadomienia sobie tego, co kryje się w głębi serca. Trzeba będzie przystać na ujawnienie przysłowiowego ziarna i plew; oraz na oddzielenie jednego od drugiego. Stając, naprawdę i szczerze, wobec żywej Osoby Jezusa Chrystusa, trzeba poddać krytyce sposób myślenia Judasza, a zachwycić się „szaloną” miłością Marii.

Jezus i Jego Ewangelia dokonuje rewolucji w naszym świecie, który z rosnącym upodobaniem wyznaje radykalny egocentryzm, zresztą noszący z pozoru szlachetne imię antropocentryzmu. Oburzenie Judasza wobec wielkodusznego gestu Marii i „głośne” optowanie za ubogimi – też wyglądają na bardzo szlachetne. A jednak są to pozory dobroci, wrażliwości społecznej i sprawiedliwości. Motywy reagowania Judasza na gest miłości Marii do Mistrza były z gruntu złe, wręcz nikczemne. No bo cóż powiedzieć o kimś, kto podkrada, jest pełen chorych ambicji i chce „rozegrać” kartę Jezusa, wchodząc w potajemne konszachty  z ludźmi gotowymi zabić niewygodnego Rabbiego z Nazaretu!

  • Obyśmy w tych dniach jeszcze bardziej poznali Pana Jezusa i odkryli, że Jemu należy się największa miłość, cześć, adoracja. I że Jemu oraz Jego Sprawie (Królestwa Bożego) warto wszystko poświęcić. Nawet i samo życie. On – powodowany miłością do nas – uczynił to bez wahania.
  • A w dniu Zmartwychwstania okazało się, że Jego Miłość – posunięta aż do oddania życia w ofierze Ojcu dla naszego zbawienia – nie jest klęską i wielką przegraną. Przeciwnie. Do niej należy ostatnie zdanie.

 o. Krzysztof Osuch SJ

Częstochowa, W. Poniedziałek, 14 kwietnia 2014,  AMDG et BVMH

***************************************************************************

ANEKS:

Gest miłości Marii do Mistrza był wspaniały! Pachnący. Wielkoduszny. Kosztowny. Drogi. Oryginalny. Jezus go (i Marię) pochwalił… – Można by zapytać, czy nam zdarzają się podobne gesty miłości do naszego Pana, Zbawiciela, Oblubieńca naszych dusz… W poniższym fragmencie z „ON i ja” są dwa zdania – w bardzo ciekawym kontekście wypowiedziane – które świetnie (i inspirująco) korespondują z GESTEM MARII:  „Nie obawiaj się wynajdywać nowych sposobów miłowania Mnie. Znajdź sposób najszybszy”.

  • Może uda nam się wymyślić „nowy sposób miłowania” JEZUSAdzisiaj… i w kolejne dni Wielkiego Tygodnia, w którym Pan Jezus zaprasza nasz szczególniej do WYMIANY MIŁOŚCI!
  • – A teraz posłuchajmy wezwania w kontekście:

„W moim pokoju. Otworzyłam przypadkiem jeden ze swoich zeszytów i uczułam jakby jasność w sercu. 

– „Widzisz z jakim zainteresowaniem odczytujesz często moje słowa. Utrzymuje cię to w stałym kontakcie z Bogiem, przenika Jego obecnością, odrywa od małości świata i tak, od jednego świętego natchnienia do drugiego, dojdziesz do końca, który jest prawdziwym początkiem Życia. O, moja córko, przywiązuj znaczenie jedynie do tego, niech wszystko cię do tego prowadzi! Zwolnij kroku i nabierz rozpędu, by lepiej przebywać przeszkody. Nie obawiaj się wynajdywać nowych sposobów miłowania Mnie. Znajdź sposób najszybszy. Czy wiesz, że mam ochotę powiedzieć ci: ‚Nie wymykaj Mi się’ – jak ojcowie, którzy chcieliby zachować swe dziecko przy sercu. Powiedz Mi, że ty także nie chcesz Mnie opuścić! Jeżeli umieścisz Mnie w swoim życiu, Ja będę w twojej śmierci. Jakież to będzie odejście! Razem! Z ziemi do innego świata! Czyż to nie jest warte trudu wspólnego życia? Słuchaj mego głosu: to głos miłości, jakiej nie domyślasz się. Poleć Mi bez obawy swoje najdroższe intencje. Nie wiesz do jakiego stopnia mogę cię wysłuchać”… (Gabriela Bossis, On i ja. Rozmowy…, tom 2 nr 273).

Komentarze

komentarze 4 do wpisu “ZAMYSŁY SERC – UJAWNIONE! Uczta w Betanii”
  1. Zofia pisze:

    „Kiedy widzę, że ciężkość przechodzi siły moje, nie myślę o tym, i nie rozbieram, ani się nie zagłębiam, ale uciekam jak dziecko do Serca Jezusa i jedno słowo Mu tylko mówiąc: Ty wszystko możesz. I milczę, bo wiem, ze Jezus Sam wkroczy w tę sprawę, a ja, zamiast się dręczyć, czas ten obracam na miłowanie Go.” (św, Faustyna, Dz.1033)

  2. „Dziś Wielki Poniedziałek. Oto w ostatniej już wędrówce do wielkiej i hałaśliwej Jerozolimy, gdzie Jezus idzie na „ swoją godzinę”, zatrzymujemy się wraz z Nim na uczcie w domu Jego przyjaciół: Łazarza, Marty i Marii. Czy nie wydaje ci się dziwne, że Jezus rozpoczyna ostatni tydzień swojego ziemskiego życia od udziału w uczcie wydanej na Jego cześć? Mielibyśmy powody oczekiwać, że poświęci więcej czasu na modlitwę i rozmowę z Ojcem lub też w inny sposób będzie szukał umocnienia na czas czekającej Go męki.
    On jednak spokojnie je obiad z przyjaciółmi. Przyjmuje ich gościnność i miłość. W zamian ofiarowuje im swój czas. Choć w ostatnim czasie nad Jezusem zebrały się czarne chmury, jest prześladowany, były próby zabicia Go, to tutaj jest zupełnie inny klimat. Dużo ciepła, życzliwości, z pewnością dużo miłych słów i ważnych gestów. Przecież niedawno Łazarz odzyskał „drugie życie”, został wszak wskrzeszony z martwych przez Jezusa. Św. Jan ewangelista skupia się jednak na jednym z gestów – na namaszczeniu nóg Jezusa drogocennym olejkiem i wycieraniu ich włosami. Publicznie kobiety nie wykonywały takich intymnych gestów wobec mężczyzny. Maria to czyni. W międzyczasie Judasz czeka na okazję, by móc wykraść jak najwięcej z trzosa powierzonego mu przez Jezusa i Apostołów. Jezus wie o tym, ale nie porusza tego tematu nawet wtedy, gdy Judasz krytykuje Marię za marnowanie cennego olejku. Jezus przyjmuje gest Marii i wykorzystuje do zapowiedzenia swojej bliskiej już śmierci. Czyżby Maria wiedziała – i tylko ona – że jest to pożegnalne spotkanie? Ona jest uczniem doskonałym, nie tylko słucha, ale także rozumie, co Jezus czyni. Namaszcza Jezusa na pogrzeb! Tylko ona wie, że Jezus umrze. Niesamowite jest, że tego nie wie żaden z Jego uczniów. Nikt z Dwunastu nie czuje, dokąd zmierza ta historia. Jaka głęboka więź przyjaźni jest między Marią a Jezusem, skoro ona wyczuwa to, czego nie potrafią wyczuć uczniowie? Stąd z pewnością ta czułość i troska Marii. Na nic i na nikogo nie zważa. Choć przybliża się godzina śmierci Jezusa, uwagę Jego wciąż pochłania miłość. Okazuje ją ludziom, którzy są Mu bliscy, i pozwala ją okazać również sobie. Upomnienia, słabości, a nawet grzechy są dla Niego sprawą drugorzędną. Wejdę i ja dziś do domu w Betanii.
    Patrząc na to, co się tam wydarza, pomyślę, jaki szczególny gest miłości chciałbym ofiarować Jezusowi na sześć dni przed Paschą?
    Co z moich postanowień wielkopostnych udało mi się przechować na dzień Jego pogrzebu, co jest na dziś moim drogocennym olejkiem? Poszukam może tylko jakichś drobnych gestów, jakiejś okazji, aby być z Bogiem, bez względu na wszystko i wszystkich. Nie będę już szukał wielkich uniesień duchowych, po prostu posiedzę trochę przy moim Bogu. Dam Mu coś, czego nikomu nigdy jeszcze nie dałem. Coś, co zachowałem tylko dla Niego – czułość mojego serca. On zna moje serce, dostrzeże to, i przede mną też otworzy swoje Serce. „Jezu, cichy i pokornego serca, uczyń serce moje według Serca swego”.

    Źródło: dzienniklodzki.pl

  3. „Boże mój, w ów wieczór… miłości i boleści, wieczór słodyczy, bo jesteś obecny, i boleści, bo jesteś tak bliski śmierci i cierpienia…
    Maria wylewa olejki pachnące na Twoje nogi i głowę… Wylewając olejki pachnące i tłukąc naczynie, namaszcza Twoje nogi i oddaje Ci całą swoją istotę, ciało i dusze, serce i rozum: oddaje wszystko, czym jest: wylewa olejek i rozbija naczynie… Nie zachowuje nic, oddaje się cała, wszystko, czym jest, i wszystko, co ma…
    O Jezu, pragnę się oddać Tobie, jak ta święta niewiasta oddała Tobie siebie samą, nie zachowując nic z siebie ani dla siebie… „Oto idę, aby czynić Twoją wolę”.
    Spraw, o Panie, aby mój dar był całkowity, abym Ci dał całego siebie i wszystko, co do mnie należy: olejek pachnący i naczynie, duszę i ciało, wszystko (zob. bł. Karol de Foucauld).

  4. Obraz znalazłem TU.
    Przy sposobności fragment rozważania ks. Jacka Gomulskiego:
    […] Wraz z owym wieczorem w Betanii Jezus wchodzi w przestrzeń samotności, odrzucenia, i smutku. Miałby prawo poddać się rozgoryczeniu i żalowi z powodu nic nie rozumiejących uczniów. A to tylko zapowiedź tego, co Go czeka w ciągu najbliższych dni. Nawet Maria Magdalena, choć kochająca, nie pojmuje do końca tego, co czyni. Oto gorzki plon kilku lat nauczania i czynienia znaków.

    Wydaje się, że wraz z tą sceną znika nadzieja, a otwiera się otchłań rozpaczy. Łatwo byłoby w nią wejść. Ludzkie decyzje – Judaszowe, uczniowskie – wyzwalają ocean ciemności. tak, to ich godzina. Rozpoczyna się czas panowania diabła. Jeszcze arcykapłani decydują się na zabicie Łazarza, jakby pokazując, że mają moc większą niż Ten, co wskrzesił umarłego – oni mogą niesłusznie żyjącego zabić… Tu już wyraźnie widać demoniczną nienawiść zamieszkującą ich serca. Jeszcze czekamy na ostateczny wybór Judasza… Jeszcze pełne pustoty zapewnienia Piotra, że się nie zaprze, że będzie zawsze obok…

    I kilka bezsennych nocy samotnego Zbawiciela.

    Nie pozostaw Go. Poczuwaj z Nim. On pragnie.

Zostaw odpowiedź