Czego pragniemy najbardziej?

28 marca 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Niektórym ludziom dawana jest łaska intensywnego poznania Boga i mówienia z Jego natchnienia. Dzięki żywemu doświadczeniu (objawieniu) Boga nie wahają się użyć mocnych słów na określenie sądu najbardziej absurdalnego: Mówi głupi w swoim sercu: Nie ma Boga. Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają, nikt nie czyni dobrze (Ps 14, 1). Tak, na gruncie błędnej wypowiedzi (sądu) o Bogu, świetnie „udają się” wszelkiej maści ohydne rzeczy… Jest ich dzisiaj co niemiara. I wciąż przybywa.

[Cztery uwagi wstępne, bardzo ważne; i Słowo Boże ze środy po IV Niedzieli W. Postu]

Człowiek bardzo zmęczony pragnie jednego: móc zasnąć i zregenerować siły. Bardzo głodny – chce zjeść. To oczywiste.

  • A czego chce człowiek jako człowiek? Czego najbardziej pragnę ja jako człowiek, osoba? Dzisiaj, tutaj, w tej chwili? Czy potrafię powiedzieć – po odpowiednim uciszeniu i zejściu z powierzchni do wnętrza – czego chcę i pragnę ja-człowiek?

Na zadane pytania nie odpowiem…; przynajmniej w tej chwili i wprost. Ale zapewne samo pytanie jest bardzo ważne, najważniejsze. A nie wiedząc, czy dojdę do wyraźnej odpowiedzi, już jednak powiem, że zapewne – ja jako człowiek, osoba – bardzo pragnę usłyszeć to, co tak mocno i pięknie wybrzmiewa w dzisiejszym Słowie Bożym … (czytania są też na końcu).  

  • Do poważnego słuchania (i usłyszenia całym sercem) słów BOGA przygotujmy się – tym razem – nazywając po imieniu parę defektów, które słuchanie Mowy Boga całkiem udaremniają lub bardzo utrudniają. Lub czynią je czymś takim „na siłę”, z jakiejś konieczności, wbrew sobie…, mało owocnym.   

 1. To wielki brak (defekt poznawczy), kiedy, po pierwsze, ktoś (z jakichś powodów) nie wie, że JEST Pan Bóg, Który nieustannie sprawia, że istnieją, przykładowo, komórki mojego serca (i wszystkie inne), a także najmniejsze drobina materii gdzieś na obrzeżach Wszechświata… ON to sprawia!

  • Jest to straszna (w skutkach) ignorancja, gdy nie wie się jeszcze (albo … znowu), że JEST Ktoś radykalnie od nas (stworzeń) Inny! I że jakością swego istnienia (właśnie boską) przekracza wszystko inne, co (też) jest, ale jako skutek Jego stwórczego aktu!

 2. Równie straszne jest wątpienie o Panu Bogu, od Którego wszystko i wszyscy pochodzimy. I do Którego fundamentalnie przynależymy (jako Jego stworzenia; więcej: jako Jego przybrane dzieci); do Którego też, tak naprawdę, nieprzerwanie ciążymy (to taka grawitacja ducha) i lgniemy całym umysłem i sercem!

  • Wątpienie o Kimś tak istotnym jak Stwórca – a przecież jeszcze inne „nitki” wiążą nas z Nim – świadczy o wielkiej nędzy poznawczej tego, kto nie może dojść do (poznawczej) pewności co do Kogoś tak w gruncie rzeczy oczywistego, aczkolwiek tajemniczo ukrytego (Deus absconditus) dla zmysłów, a zarazem nieskrytego – bo jakoś ujawniającego Się w każdym (!) stworzeniu.

 3. No i jeszcze jeden krok. Jeśli ignorancja i wątpienie o Bogu – są przejawem wielkiej słabości i nędzy umysłu, to co powiedzieć o kimś, kto neguje istnienie Pana Boga! Ateista nonszalancko przeczący istnieniu Stwórcy, podobny jest do osobnika, który odpiłowuje gałąź, na której siedzi, a chcąc dodać sobie animuszu, wykrzykuje buńczucznie: «Ja od niej w żaden sposób nie zależę, itp.».

  • Mówię o tym wszystkim, ponieważ wszyscy (po grzechu pierworodnym) mamy zaciemniony umysł, i to w kwestii najważniejszej: jasnego widzenia i wyznawania prawdy o relacji łączącej nas z naszym Bogiem, Stwórcą!
  • Na szczęście, niektórym ludziom dawana jest łaska intensywnego poznania Boga i mówienia z Jego natchnienia. Dzięki żywemu doświadczeniu (objawieniu) Boga nie wahają się użyć mocnych słów na określenie sądu najbardziej absurdalnego: Mówi głupi w swoim sercu: Nie ma Boga. Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają, nikt nie czyni dobrze (Ps 14, 1). Tak, na gruncie błędnej wypowiedzi (sądu) o Bogu, świetnie „udają się” wszelkiej maści ohydne rzeczy… Jest ich dzisiaj co niemiara. I wciąż przybywa.

 4. Jest jeszcze jeden defekt, który bardzo rzutuje na nasze odniesienie do Boga. Są to fałszywe obrazy Boga. Nie mając bezpośredniego dostępu do Boga, z konieczności posługujemy się czymś w rodzaju Jego portretów czy obrazów. Obrazy – złożone z wyobrażeń i ciągu zdań, które jakoś opisują, kim Bóg jest dla nas, dla mnie – niestety, dość często zawierają w sobie elementy mocno Boga Prawdziwego deformujące. Niektóre z nich są ewidentną karykaturą – czasem, nawet najczęściej, będącą wynikiem różnych ludzkich ograniczeń i uwarunkowań (choćby to, jacy byli nas rodzice)…

  • Niestety, mamy też do czynienia z czymś znacznie bardziej niebezpiecznym, a mianowicie ze świadomym upowszechnianiem złośliwych karykatur Boga czy wręcz (jak pewien autor w tytule książki to zawarł) demonicznych obrazów Boga. Co oznacza, że ich autorem jest wróg Boga i człowieka – szatan, Lucyfer.

 Wiem, że każdy z czterech punktów (krótko ujętych) może dać podstawę do długich rozważań. Niech jednak tyle wystarczy, by jakoś zaradzić poważnym defektom, które bardzo pogarszają naszą gotowość do (najpierw) częstego zadawania sobie pytania, czego właściwie – ja jako człowiek stworzony na Boży obraz i podobieństwo – najbardziej pragnę, chcę, potrzebuję!  

  •  To jasne: człowiek nie liczący się z Bogiem (1), o Nim stale powątpiewający (2), czy wręcz negujący Jego istnienie (3), oraz bezmyślnie (bezkrytycznie) hołubiący byle jakie Jego obrazy i to z elementami karykaturalnymi czy wręcz demonicznymi (4) nie jest gotowy – nie jest dobrze usposobiony i dysponowany w swym umyśle i sercu, by być uważnym i radosnym słuchaczem Boga!

Spróbujmy być, mimo wszystko, uważnymi i radosnymi słuchaczami Boga! Stwórcy! Ojca! Zbawiciela! Składającego wspaniałe Obietnice… Samodzielnie wyczytujmy się w cudne i cudowne Orędzie Boga – z dzisiejszej Liturgii Słowa.

(Iz 49,8-15)
Tak mówi Pan: Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię, w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą. A ukształtowałem cię i ustanowiłem przymierzem dla ludu, aby odnowić kraj, aby rozdzielić spustoszone dziedzictwa, aby rzec więźniom: Wyjdźcie na wolność! marniejącym w ciemnościach: Ukażcie się! Oni będą się paśli przy wszystkich drogach, na każdym bezdrzewnym wzgórzu będzie ich pastwisko. Nie będą już łaknąć ni pragnąć, i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce, bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów. Wszystkie me góry zamienię na drogę, i moje gościńce wzniosą się wyżej. Oto ci przychodzą z daleka, oto tamci z Północy i z Zachodu, a inni z krainy Sinitów. Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio! Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! Albowiem Pan pocieszył swój lud, zlitował się nad jego biednymi. Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.

(Ps 145,8-9.13cd-14.17-18)
REFREN: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
i podnosi wszystkich zgnębionych.

Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,
wszystkich wzywających Go szczerze.

(J 11,25a.26)
Ja jestem zmartwychwstanie i życie, kto wierzy we Mnie, nie umrze na wieki.

(J 5,17-30)

Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam. Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na to Jezus im mówił: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynnie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.

Częstochowa, środa, 18 marca 2015     AMDG et BVMH   o. Krzysztof Osuch SJ

 

Zostaw odpowiedź