KOMU siebie ZAWIERZYĆ?

16 marca 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Gdy śledzimy codzienne wiadomości ze świata i z Polski, to mamy nieprzeparte wrażenie, że ludzie wzajemnie siebie rozczarowują. Zawodzą jedni drugich. Czujemy się zagrożeni i niepewni. Tymczasem każda osoba (o czym w rozważaniu) ma wielką i zasadną potrzebę, by się móc komuś zawierzyć – i to bez obawy, że to ZAUFANIE zostanie nadużyte!

To dobrze, jeśli w międzyludzkich relacjach mamy dobre doświadczenia, które wzmacniają wzajemne zaufanie. Oby takich doświadczeń było jak najwięcej. Ale i tak nikt nikogo do końca nie ocali, nie „udźwignie” i nie uchroni, w końcu, przed przemijaniem.

Tylko BÓG OJCIEC jest Jednym Jedynym godnym całkowitego zaufania. W Jego ręce można się wydać bezpiecznie. Nawet gdyby wypadło nam to uczynić – jak Jezusowi – na Krzyżu, z jego wysokości i niskości… Ręce Wszechmocnego i Dobrego OJCA ocalą nas, zachowają na wieczność… Ufam, że poniższe rozważanie pomoże odnowić fundamentalny akt zawierzenia.

(czw po II WP, Jr 17,5-8)

To mówi Pan Bóg: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną.

Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców (Jr 17,5-8).

Ufać i ufność pielęgnować

Padały mocne słowa:

Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce (Jr 17, 5).

Być może wzbudzają one zastrzeżenia i opory. Czy nie są jednak prawdziwe i słuszne?

Prorok, mówiący w imieniu Pana, słusznie przestrzega przed pokładaniem nadziei w jakże kruchej sile ciała! Im więcej mamy życiowego doświadczenia, tym bardziej rozumiemy, że i samo ciało, i wszystko, co materialne – przemija, i jako takie, wcześniej czy później, rozczarowuje, poi goryczą. Źle lokując swoją nadzieję, może człowiek poczuć się w końcu oszukany i aż „przeklęty”.

  • Tak, wcześniej lub później, każdy przyzna rację Jeremiaszowi, a kto mądry, to jeszcze przed (osobistą) szkodą skorzysta z jego mądrej przestrogi (i za nią podziękuje).
  • Ale pozostaje pewien niepokój i trudność… Czyżby Prorok naprawdę zachęcał do tego, by nie ufać drugiemu człowiekowi? Cóż za nieludzki i nieznośny byłby taki świat, w którym, pod groźbą przekleństwa, należałoby nie ufać bliźniemu, człowiekowi?

Niejasność i wątpliwości narastają jeszcze bardziej, gdy pomyślimy o tym, że nikt z nas ani nie chce, ani nie potrafi obejść się bez zaufania do innych, gdyż nikt nie jest samowystarczalną monadą czy samotną wyspą. Każda osoba szuka innych osób i pragnie zarówno okazać zaufanie jak i poczuć się nim obdarzona.

Rzeczywiście, każdego dnia, i to po wielekroć, okazujemy zaufanie różnym ludziom i jakoś powierzamy im siebie, na przykład gdy wsiadamy do autobusu czy pociągu; gdy używamy windy, sięgamy po leki, jemy obiad w restauracji czy w domu… Ufamy też kompetencji i szczerym intencjom tych, co przewidują pogodę. Z ograniczonym zaufaniem odnosimy się najczęściej do tych informacji, które są elementem gry interesów politycznych, ekonomicznych i ideologicznych… Jednak mimo wszystko darzymy się zaufaniem, by móc żyć i budować wielorakie więzi.

  • Zatem jak właściwie rozumieć Jeremiaszową przestrogę: „Prze­klęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku […], a od Pana odwraca swe serce” (Jr 17, 5)? Potrzebne jest tu pewne rozróżnienie.

Pokładać nadzieję tylko w Bogu

Jeremiasz (Bóg przez niego) nie gani zaufania człowieka do człowieka. Krytycznej ocenie podlegają nie zwyczajne (a zarazem piękne i konieczne) akty zaufania, które ludzie sobie wzajemnie okazują.

  • Prorok gani ten fundamentalny akt ducha, w którym człowiek tak bałwochwalczo pokłada nadzieję w czymś lub (i) w kimś, że jednocześnie serce swe odwraca od Pana!

Idąc jednak głębiej, odkrywamy „rzecz” niezwykłą, i daną nam przez samego Stwórcę. Otóż każdy człowiek czuje się w głębi serca przynaglany do tego, by znaleźć sobie kogoś (coś), na kim mógłby się całkowicie oprzeć, powierzyć i doświadczyć ocalenia. Precyzyjnie mówi o tym Karl Rahner SJ:

„Człowiek jest taką istotą, która pragnie całkowicie zawierzyć się drugiemu i tylko w ten sposób potrafi istnieć; odczuwa potrzebę «zdania się» na innego przez całkowite oparcie się na nim. (…) Człowiek tylko wtedy odnajduje siebie, gdy powierza siebie i zdaje się na drugiego albo raczej opiera się na nim. W przeciwnym razie człowiek pozostaje zamknięty we własnej skończoności, jaka – jeśli to uwięzienie stanowi ostateczny, wolny akt jego życia – staje się dla niego dosłownie piekłem, trwałą samotnością w milczeniu, która dusi się sama w sobie”[1] (moje podkr.).

  • Jest jasne, że tym „drugim”, o którym mowa, jest Bóg,
  • i że tę wielką potrzebę mamy, powtórzę to, z nadania samego Stwórcy.
  • I że to On sam w ten sposób skierowuje nas ku Sobie, ku Pełni.

Od zawsze, dokładniej mówiąc, od pierwszych poważnych pytań i zadziwienia nad tajemnicą bycia człowiekiem, jakoś wiemy, że można, że trzeba i że warto powierzyć siebie tylko samemu Bogu. Tylko tak postępując, stajemy się błogo­sła­wieni, szczęśliwi, ocaleni. To, co my sami też jakoś wiemy (a przynajmniej przeczuwamy), o tym Biblia mówi otwartym tekstem: „Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją” (Jr 17, 7).

  • Bóg się nie myli, ani nas w błąd nie wprowadza.

Wybór jest jasny

Dochodzimy do punktu, w którym „kłania się” nam wolności dar i trud.

Tak, w końcu każdy osobiście winien zastanowić się i zdecydować, czy chce być mężem przeklętym czy błogosławionym. Jeremiasz w sugestywnych obrazach pokazuje, jaka przepaść dzieli te dwa stany ducha:

  1. w jednym człowiek staje się „podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną”.
  2. W drugim usposobieniu serca jest człowiek „podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców”.
  • Co za ogromna różnica: krzak na stepie i drzewo zasadzone nad wodą!
  • Jaka wielka przepaść dzieli męża przeklętego i męża błogosławionego.

Skoro tak się rzeczy mają, to zechciejmy po prostu wypowiedzieć (odnowić) nasze powierzenie siebie dłoni Boga. Ukryjmy się w niej.

W dłoni Boga ukryty[2]

Boże, / szukam dłoni, / która by mnie trzymała,
z której płynąłby pokój, / która dodawałaby otuchy.
Dłoni, / która by mi towarzyszyła,
która by mnie chroniła, / która by mnie prowadziła.
Dłoni, / która wskazywałaby mi drogę,
która jest mocna, / która mnie nie puści.
Dłoni, / która jest mi życzliwa,
która mnie otacza, / która jest czuła.
Boże, / Twoja dłoń mnie trzyma (por. Ps 138,7)
uspokaja i dodaje odwagi.
Twoja dłoń mi towarzyszy.
Ona chroni i prowadzi (por. J 10,28).
Otaczasz mnie swoją dłonią (por. Ps 139,5),
jesteś czuły i nieskończenie dobry.
Twoja dłoń mnie nigdy nie puści.
W Twoją dłoń wkładam wszystko (por. Ps 31,6):
przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
W Twej dłoni jestem ukryty – na wieki (por. Ps 31,16).

 


[1] K. Rahner, Przez Syna do Ojca, Wyd. Znak, s. 146.

[2] Teo Schmidkonz SJ modlitewnie podjął i rozwinął jedno zdanie bł. Ruperta Mayera SJ: „W dłoni Boga ukryty”.

 ***

Podobne rozważanie jest w mojej książce:

PRZED TOBĄ JEST DAL

Krzysztof Osuch SJ

PRZED TOBĄ JEST DAL

Komentarze

komentarze 4 do wpisu “KOMU siebie ZAWIERZYĆ?”
  1. efer pisze:

    Słowo na każdy dzień Ewangelia 2016r :
    ” Mają Mojżesza i Proroków ! Niech im będą posłuszni „. Słuchanie Prawa, czyli Bożych przykazań,
    oznacza złożenie nadziei w Bogu. Bogacz swą nadzieję złożył całkowicie w bogactwach ,
    a Łazarz – w Bogu. Po śmierci otrzymali według owoców swoich uczynków.

    28 lipca 2015r. rano czytam wskazany tekst: ON i ja, tom III nr. 56.

    Refleksja i zamyślenie. Po chwili przychodzą słowa:
    ” Spójrz na Mnie ! Widzisz Mnie oczami duszy, serca twojego. Widzisz Mnie w tobie, poznajesz Mnie, moją obecność w tobie. Ja Jestem! Takie jest Moje Imię. Rozumiesz to …. ?!
    Ja jestem twoim życiem. Dałem ci moje życie. Żyjesz bo Ja żyję w tobie. Z mojego życia zaistniałaś.
    Jesteś moim życiem, przedłużam je w tobie. Bóg daje życie, bo daje Siebie. Ja jestem Życiem.
    Zrodziłem was i podtrzymuję wasze życie moim własnym życiem.
    Ofiara krzyża i Zmartwychwstanie to ciąg dalszy waszego życia. Udzielam siebie. Daję to, czym jestem. Dawcą życia waszego, zródłem życia . Dzielę się z wami moim Istnieniem.
    Rozumiesz to….?.
    Odkrywam przed tobą tajemnicę życia waszego. Żyjesz, bo Ja żyję w tobie. Dzięki Mnie żyjesz!
    Beze mnie nie ma życia….. ( Zgrzyt, chwila niepokoju )…..
    Nie lękaj się. Twoje życie jest w moich rękach. Ten niepokój , to próba Złego. Nie lękaj, on nie ma władzy nad tobą. Tak jak nie miał władzy nade mną . Nie ma go w Moim Życiu i nigdy go w nim nie było, bo nie jest Życiem, które Ja daję ! Poczułaś to …! ”
    – Tak, Panie , w Tobie jest ciepło życia i miłości, w nim wszystko zamiera.
    ” Nie cofnąłem się przed ludzką śmiercią przyjąłem ją na siebie, aby dać wam nowe życie.
    Moje Zmartwychwstanie ! Paschę przejścia waszego we Mnie. Nie lękaj się.
    Ja żyję i ty żyć będziesz . ……..To chcę ci powiedzieć, tę prawdę, która jest we Mnie.
    Życie, które Ja daję. Zaufaj Mi!”

    Światło: – Bóg jest Miłością. Miłość źródłem życia, które ON daje.

    ……” Jesteście dziećmi Miłości Bożej. Człowiek dzieckiem Boga, wasz Ojciec jest w Niebie.”…

  2. Pod starszym wpisem: http://osuch.sj.deon.pl/2014/03/19/komu-siebie-zawierzyc-k-osuch-sj-jr-175-8/

    są takie pomocne MYŚLI:
    1.
    Modlitwa ufności i całkowitego zawierzenia Bogu OJCU bł. Karola de Foucauld
    Ojcze, oddaję się w Twoje ręce.
    Uczyń ze mną to, czego pragniesz.
    Cokolwiek uczynisz, dziękuję Ci.
    Jestem gotowy na wszystko.
    Przyjmuję wszystko.
    Niech tylko Twoja wola będzie we mnie
    I w każdym Twoim stworzeniu.
    Nie pragnę niczego, ponad to, Panie.
    W Twoje ręce oddaję duszę moją
    Z całą miłością mego serca,
    Ponieważ kocham Cię, Panie.
    Pragnę powierzyć się Tobie,
    Oddać się w Twoje ręce bez zastrzeżeń, z bezgraniczną ufnością,
    Ponieważ Ty jesteś moim Ojcem.

    ***
    2.
    Jezus wzywa świętą Katarzynę ze Sieny do ZAUFANIA Mu. Przedstawia też RACJE za zaufaniem!
    “Czemu nie ufasz Mnie, który jestem twoim Stwórcą?
    Bo ufasz sobie.
    Czyż nie jestem Ci wierny i oddany?/…/
    Czemu wątpisz, że jestem dość mocny, aby Ci pomóc,
    dość silny, aby Cię wspierać i bronić od nieprzyjaciół,
    dość mądry, aby oświecić oko Twojego intelektu,
    lub że mam dość dobrotliwości, żebym Ci zechciał dać to, co jest konieczne dla twego zbawienia.
    Czemu mniemasz, że nie jestem dość bogaty, abym mógł Cię wzbogacić,
    ani dość piękny, by Ci przywrócić piękność.
    Czemu boisz się, czy znajdziesz u Mnie chleb do jedzenia i szatę do przyodziania się”.

    ***
    3.
    Koronny argument za zaufaniem Bogu i pokojem serca (św. Teresa z Avila):

    “Niech nic cię nie niepokoi, niech nic cię nie przeraża.
    Wszystko mija. Bóg się nie zmienia.
    Cierpliwość osiąga wszystko.
    Temu, kto ma Boga, nie brakuje niczego.
    Bóg sam wystarcza.”

    ***
    4.
    efer pisze:
    21 marca 2014 o 14:29 (Edytuj)

    Dziękuję !
    Nic dodać, nic ująć. Treść jest bogata i wiele mówi słowami każdego z autorów.
    Umacnia w postanowieniu i wyborze własnego zawierzenia Bogu temu, kto tak wybrał.
    Hasło nośne : Ufać i ufność pielęgnować !!!

    Na modlitwie :
    – Myśl Boża wypełnia moje myśli, lękam się, że się pogubiłam… Kto jest kto…. ?
    ” Bądź sobą ! ”
    – Jak mogę być sobą , kiedy TY jesteś we mnie !
    „JA i ty, to właśnie jest być sobą .” (14/3.2014)

    Obecność Boża mnie przerasta !
    Z Bogiem !

  3. Czytania liturgiczne w czwartek po II Niedz. W.P.
    (Jr 17,5-10)
    To mówi Pan Bóg: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców. Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne – któż je zgłębi? Ja, Pan, badam serce i doświadczam nerki, bym mógł każdemu oddać stosownie do jego postępowania, według owoców jego uczynków.

    (Ps 1,1-4.6)
    REFREN: Błogosławiony, kto zaufał Panu

    Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych,
    nie wchodzi na drogę grzeszników
    i nie zasiada w gronie szyderców,
    lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
    i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

    On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
    które wydaje owoc w swoim czasie,
    liście jego nie więdną,
    a wszystko, co czyni, jest udane.

    Co innego grzesznicy:
    są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
    Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,
    a droga występnych zaginie.

    (Łk 8,15)
    Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże i wydają owoc przez swą wytrwałość.

    (Łk 16,19-31)
    Jezus powiedział do faruzeuszów: Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.

Zostaw odpowiedź