Chodzi o BOGA i … grzech !

10 marca 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Wielki Post biegnie. Popiół dawno strząśnięty, ale może chociaż „coś” z czytań mszalnych Środy Popielcowej (wraz z homilią) pozostało. Z tym też bywa różnie… Nasza pamięć jest tak obciążona, a wyobraźnię „atakują” coraz to nowe obrazy.

Warto jednak uczynić pewien wysiłek i tamte słowa, ze Środy Popielcowej, odkryć jako świetny klucz. Warto używać go często w dni W. Postu.

"ON i ja" – Gabriela Bossis (t.1-3)

  • Rozdzierajcie wasze serca, a nie szaty 

Czytanie z Księgi proroka Joela

Tak mówi Pan:  «Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego!

On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli. Któż wie, czy się nie zastanowi, czy się nie zlituje i pozostawi po sobie błogosławieństwo plonów na ofiarę z pokarmów i ofiarę płynną dla Pana, Boga waszego.

Dmijcie w róg na Syjonie, zarządźcie święty post, ogłoście zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci i ssących piersi; niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty, a oblubienica ze swego pokoju. Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą kapłani, słudzy Pana!

Niech mówią: „Przepuść, Panie, ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. Czemuż mówić mają między narodami: Gdzież jest ich Bóg?”» 

Pan zapalił się zazdrosną miłością ku swojej ziemi, i zmiłował się nad swoim ludem (Jl 2, 12-18).

Przez proroka Joela Bóg prosi nas, i to w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości, o jedno: o nawrócenie się, a dokładniej o zwrócenie się do Niego całym sercem! Jeśli ów zwrot do Boga zadzieje się naprawdę, to nasze serca odczują coś w rodzaju „rozdzierania”; popłyną łzy, będziemy spontanicznie lamentować (zanim się w Panu bardzo rozradujemy).

  • Czy to (powyższe stwierdzenie) jest oczywiste? Czy raczej domaga się wyklarowania paru kwestii? Już próbuję rzecz nieco wyklarować…

Otóż do szczerego płaczu (niekoniecznie w sensie dosłownym) i lamentowania (wyraz żarliwej skruchy) oraz bólu serca („rozdzieranie serca”, żal) powinny nas skłonić dwa powody:

  • Wejrzenie w to, kim jest Pan Bóg!
  • Wejrzenie w to, czym jest grzech (= praktyczne odwrócenie się i lekceważenie Boga)!

Czas W. Postu podsuwa nam szereg pomocy, dzięki którym z rosnącą uwagą i starannością wglądamy zarówno w… BOGA, jak i w nasz grzech, czyli w fatalny sposób traktowania Go! A które wejrzenie (wgląd i poznanie) jest ważniejsze i pierwsze? To oczywiste!

  • Jedynie poznanie Boga i doświadczenie olśnienia Jego Dobrocią, Pięknem, Miłosierdziem i innymi przymiotami zapala w nas wielkie światło, w którym widać, że do niedawna, do chwili obecnego olśnienia traktowaliśmy naszego Stwórcę i Ojca jak przysłowiowe powietrze.
  • Mieliśmy i braliśmy z Jego ręki wszystko (niezliczoną ilość darów, łącznie z powietrzem i utrzymywaniem w istnieniu), ale byliśmy tak nieuważni i zajęci sobą, iż z naszych umysłów i serc nie wypływał żaden (lub… – tu wstawić inne własne „dane”) akt kultu Boga: wdzięczności, zachwytu, adoracji, …uśmiechu w Jego stronę, dziecięcego szczebiotu, przybiegnięć, gdy się odbiegło itp. …

I żeby być jeszcze bardziej praktycznym. Warto w codziennym kontakcie ze Słowem Bożym (zwłaszcza z liturgicznymi czytaniami z danego dnia) tak się nastawiać, by chcieć swój obraz Boga ubogacić lub w jakimś aspekcie skorygować… I sprawdzić siebie, udzielając odpowiedzi na pytanie: Czy doznałem olśnienia, słysząc, JAKI jest mój/nasz BÓG OJCIEC?

  • Jedynie dzięki olśnieniom i zadumie pełnej radości z powodu mojego (poznawczego, zarazem serdecznego) kontaktu z TAK WSPANIAŁYM BOGIEM mam szczerą chęć, by się do Niego nawrócić – by zwrócić się doń ze wszystkich sił…
  • W takim doświadczeniu – niczym w blasku i żarze słońca – jawi się mój (dotychczasowy) sposób (nie)odnoszenia się do mojego Pana i Ojca!

Jeśli ten duchowy proces dzieje się w rekolekcjach, to wszystko przebiega wyraziściej, intensywniej, „wstrząsająco”. Tak z reguły dzieje się w czasie Rekolekcji Ignacjańskich, gdy rekolektant przez wiele dni poznaje wspaniałą Miłość Boga i na jej „tle” – na zasadzie poruszającego kontrastu – widzi brzydotę swojego (mówimy krótko) grzechu; a więc owego pomijania Boga, lekceważenia Jego Osoby i Prawa pełnego mądrości.

  • Tak mimochodem, jak słychać, zaprosiłem do odkrycia bezcennej pomocy (duchowego dobra), jaką zaofiarowują „Ćwiczenia duchowne” św. Ignacego Loyoli.

Najtrafniejszą puentą dla rozważania będą słowa św. Augustyna, do których nawiązał (rozwijając je) kard. J. Daniélou SJ. Proszę pozwolić, że przytoczę je w kontekście mojego rozważania, zatytułowanego „Zwycięskie rozkoszowanie się Bogiem” z książki „Przed Tobą jest DAL”:

„Zwycięskie rozkoszowanie”

  1. Są zapewne różne przyczyny, dla których niegodziwie sięga się po przyjemność, korzyści materialne i inne wartości, jednak brak serdecznej więzi z Bogiem jest tu najważniejszy. Osoba, która nie przeżywa przyjemności i radości o charakterze duchowym (czyli z kontaktu ze Bogiem-Stwórcą), nieuchronnie i gorączkowo rozgląda się za przyjemnymi doznaniami, czerpanymi jedynie z kontaktu ze stworzeniami.
  2. Jeśli zatem chcemy skutecznie zerwać z grzeszną (bo bałwochwalczo traktowaną) przyjemnością, korzyścią i wygodą, to winniśmy usilnie zabiegać o otwarcie serca na to, co św. Augustyn nazwał delectatio victrix, czyli zwycięskim rozkoszowaniem.
  3. „Choćbyśmy byli winni najcięższych grzechów, trzeba zaczynać od spotkania z Trójcą Boskich Osób, a potem dopiero myśleć o swoich przewinach. Jeśli zaczynamy od przeciwnej strony, nigdy do niczego nie dojdziemy. To tutaj trzeba właśnie odnaleźć to, co św. Augustyn nazwał delectatio victrix, zwycięskim rozkoszowaniem się. Tylko przyjemność odnosi zwycięstwo nad przyjemnością. Nigdy nie odnosi się zwycięstwa nad przyjemnością przez obowiązek. Przyjemność zawsze będzie potężniejsza niż obowiązek. To właśnie chce wyrazić św. Augustyn: Przyjemność pokonuje się tylko przez przyjemność” (Jean Daniélou, Trójca święta i tajemnica egzystencji, Wyd. Znak 19994, s. 31). 

W tym kontekście chciałbym powiedzieć, że wsłuchiwanie się w wielkie i wspaniałe wyznania Miłości Boga do człowieka dostarcza owej delectatio victrix, a przynajmniej naprowadza nas na trop zwycięskiego rozkoszowania się, przeżywanego nie tyle w zmysłach, ale na poziomie ducha, serca, osoby. Wielką przysługę w tym względzie oddają nam Boskie wyznania miłości, zawarte w Piśmie Świętym. Oczywiście, jednym wielkim słowem Miłości Ojca do nas jest Osoba Jezusa, dana nam w tajemnicy Wcielenia: od Zwiastowania aż po Krzyż i Zmartwychwstanie i Zesłanie Ducha Świętego”.

 

PRZED TOBĄ JEST DAL

PRZED TOBĄ JEST DAL

Krzysztof Osuch SJ


   Częstochowa, wtorek, 11 marca 2014    AMDG et BVMH   o. Krzysztof Osuch SJ

Komentarze

komentarze 2 do wpisu “Chodzi o BOGA i … grzech !”
  1. Warto podpisać tę PETYCJĘ na stronie
    http://konwencjinie.pl/#lista

    Pety­cja

    Mar­sza­łek Sejmu RP
    ul. Wiej­ska 4/6
    War­szawa

    W związku z decy­zją Rządu RP o skie­ro­wa­niu do Par­la­mentu wnio­sku w spra­wie raty­fi­ka­cji Kon­wen­cji Rady Europy „o zapo­bie­ga­niu i zwal­cza­niu prze­mocy wobec kobiet i prze­mocy domo­wej”, zwra­cam się do Pań i Panów Posłów o odrzu­ce­nie tego wnio­sku i nie­ra­ty­fi­ko­wa­nie Konwencji.

    Doce­nia­jąc zna­cze­nie i koniecz­ność zapo­bie­ga­nia i prze­ciw­dzia­ła­nia prze­mocy wobec kobiet, dzieci i męż­czyzn uwa­żam, że Pań­stwo Pol­skie posiada wystar­cza­jące instru­menty prawne i orga­ni­za­cyjne, aby sku­tecz­nie jej prze­ciw­dzia­łać i zwalczać.

    Mój sprze­ciw wobec Kon­wen­cji zwią­zany jest przede wszyst­kim z fak­tem, że Kon­wen­cja jako źródła prze­mocy wska­zuje tra­dy­cję, reli­gię, rodzinę i mał­żeń­stwo, jed­no­cze­śnie narzu­ca­jąc pro­mo­wa­nie i tole­ran­cję wobec wszel­kich form zacho­wań sek­su­al­nych oraz pro­wa­dze­nie poli­tyki spo­łecz­nej zgod­nej z zasa­dami ide­olo­gii gender.

    Przy­ję­cie Kon­wen­cji nałoży na Pol­skę sze­reg zobo­wią­zań i wymusi dzia­ła­nia nie akcep­to­wane przez zde­cy­do­waną więk­szość spo­łe­czeń­stwa, w tym:

    wpro­wa­dze­nie do pol­skiego prawa i poli­tyki spo­łecz­nej roz­wią­zań opar­tych na nowej defi­ni­cji płci, jako „roli przy­pi­sa­nej jed­no­stce przez spo­łe­czeń­stwo”, co spo­wo­duje zamęt prawny, zwłasz­cza w pra­wie rodzinnym;
    wpro­wa­dze­nia do pro­gra­mów naucza­nia tre­ści powszech­nie nie­ak­cep­to­wa­nych, w tym o „nie­ste­re­oty­po­wych rolach płciowych”;
    wpro­wa­dze­nie kosz­tow­nego sys­temu moni­to­ro­wa­nia reali­za­cji Kon­wen­cji i pod­da­nia się dotkli­wym sank­cjom w przy­padku nega­tyw­nej oceny doko­ny­wa­nej okre­sowo przez ponadna­ro­dowe gremium.

    Przy­ję­cie Kon­wen­cji naru­szy też kon­sty­tu­cyjny porzą­dek prawny, w tym zapisy mówiące o ochro­nie mał­żeń­stwa i rodziny oraz pra­wie rodzi­ców do wycho­wa­nia dzieci zgod­nie z wła­snym świa­to­po­glą­dem, a także zapisy mówiące o świa­to­po­glą­do­wej bez­stron­no­ści Pań­stwa i rów­no­ści wobec prawa kobiet i męż­czyzn.
    Raty­fi­ka­cji kon­wen­cji Rady Europy — NIE!

  2. Roman pisze:

    Mocno do mnie przemawia zestawienie przyjemności z obowiązkiem gdzie ten drugi zawsze przegrywa…
    Dziś dzięki nowemu tłumaczeniu wielkiej księgi/tj. Anonimowi alkoholicy/ zrozumiałem, dlaczego jedno zdanie nie odnosiło owocu w moim zdrowieniu z uzależnienia. Było to: ,,zwycięstwo nad uzależnieniem osiągniemy tylko na d r o d z e p r z e m i a n y duchowej”. Dodam, że jestem zduszony „duchowością” – studia teologiczne praktykowanie zawodu w kościele itd. itp. I te słowa ,,mi się odbijały”. Powinno być: w oparciu o Kogoś większego.
    Słoneczny spacer spokojna praca z opiekunem ze wspólnoty otwarły mnie bardziej na Kogoś większego… Pewność zwycięstwa nad chorobą.
    Na dziś dzień, Ojcze OK, tak rozumiem to przeciwstawienie: obowiązek zawsze przegra z przyjemnością. Dziękuję.

    dla czytających: zdrowiejący z seksoholizmu Roman. SA

Zostaw odpowiedź