Wynik SĄDU jest przewidywalny !

6 marca 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia (2 Kor 6,2b).

  • Uwaga! Padnie stwierdzenie prawdziwe, ale niemiłe i prowokujące (wywołujące „do tablicy” jeden z większych problemów i słabości w kroczeniu za Jezusem). Ale nie obawiajmy się. Od czegoś „nieprzyjemnego” może się zacząć coś dobrego – jakaś najpierw mała zmiana, za którą pójdą większe.

A oto sama „prowokacja”! Otóż są obecne w polu naszego widzenia wielkie prawdy (jest ich parę czy kilka), które Pan Jezus nam już jednoznacznie odsłonił (objawił), a które jednak nie robią na nas należytego wrażenia. To znaczy nie wpływają na nasze życie. Dokładniej:  

  • nie uskrzydlają nas; nie unoszą nas „wysoko” ponad codzienność z jej typowymi ciężarami i ulotnymi fascynacjami.
  • nie mobilizują nas do wielkodusznego myślenia i cennych działań, które widzimy np. u kanonizowanych świętych…
  • nie są przez nas przeżywane jako niewyczerpalne źródła przypływów radości i fascynującej nadziei na „rzeczy” naprawdę wielkie…   

Niestety, niejedna wielka prawda objawiona przez Jezusa NIE jawi się nam majestatycznie i pociągająco! Może kiedyś tak się jawiła, ale teraz jest inaczej. Wielki Post -w rozumieniu i zamierzeniu Matki-Kościół i samego Jezusa – jest nam dany jako czas ponownego uwrażliwienia siebie na rewelacyjne prawdy, które ze względu na swój ciężar gatunkowy powinny konkretnie, mocno i stale wpływać na nasze postępowanie! Na sposób myślenia, orientowania się w „terenie” i podejmowania decyzji. Zaraz te prawdy wypunktuję, ale najpierw (nie szczędząc uwagi i czasu) wyczytajmy je sami z perykopy czytanej w poniedziałek po I. Niedzieli Wielkiego Postu.

Jezus powiedział do swoich uczniów:

Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.

Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie.

Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?

A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.

Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie.

Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego (Mt 25,31-46).

Zostało nam powiedziane, objawione – i winno być przyjęte z najwyższą uwagą i powagą to:

  • Że Jezus Chrystus z całą pewnością powróci w chwale jako Pan i Sędzia!

  • Że nikt z ludzi nie wywinie się przed oceną (sądem)!

  • Że „strony” będą tylko dwie – na lewo i na prawo!

  • Że jedni usłyszą słodkie i łagodne zaproszenie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego…

  • a drudzy usłyszą: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny

  • Że sprawiedliwi przeżyją zdumienie i radość,

  • a ci „z lewej strony” – szok i przerażenie!

  • Że jedni i drudzy będą się dopytywać…

  • I że (poniekąd) wszystko (wieczne szczęście albo nieszczęście), koniec końców, zależy od rozpoznania JEZUSA w bliźnich, w każdym człowieku!

  • I że tym człowiekiem, z którym Jezus tak bardzo się utożsamia, jest człowiek w POTRZEBIE: głodny, spragniony, przybysz i bezdomny, nagi, chory, uwięziony… (nie jest to lista zamknięta).

Nie ośmielam się dopisywać „ponaglających” stwierdzeń. To, co Jezus powiedział, jest nieprawdopodobnie mocne, jasne i bez niedomówień. Niedomówienia – niczym wygodne furtki dla naszego egoizmu i hołubienia tylko swoich interesów – są (jedynie) po naszej stronie… Wielki Post jest po to, żeby je likwidować, podejmując słowa Jezusa na modlitwie, w czasie medytacji, lectio divina, w kontemplacji ewangelicznej otwierającej w nas wszystkie kanały poznawcze…

„Człowiek, który – przezwyciężając samego siebie – pochyla się nad ranami swego nieszczęśliwego brata,
zanosi do Boga najpiękniejszą i najszlachetniejszą modlitwę,
złożoną z ofiary, z przeżywanej i spełnionej miłości, z poświęcenia ciała i duszy…
W każdym chorym jest Jezus, który cierpi.
W każdym ubogim jest Jezus, który kona.
W każdym ubogim chorym jest Jezus, który cierpi
i kona podwójnie…”
(św. o. Pio)

***

Myśli dodane 10.03.2014 – zobacz TU lub poniżej

Poniżej dzielę się jeszcze jedną (niegdysiejszą) refleksją nad tym, dlaczego dopiero po dwudziestu paru minutach zaczęło docierać do mnie (ze „środka” dzisiejszej ewangelii) coś żywego i ważnego! Odczułem trudność dotarcia… nie dlatego, że byłem np. rozproszony. Moje „odkrycie” (o czym za moment) polegało też nie na tym przede wszystkim, żeby stwierdzić rzecz niby dla wszystkich oczywistą; tę mianowicie, że słowa Jezusowej Ewangelii nigdy nie są jak artykuł z wiadomościami w codziennej gazecie…

  • Gdy Jezus cokolwiek mówi lub dokonuje cudu, to Jemu zawsze chodzi (w tym słowie, czynie, cudzie) o to, by dokonało się nasze spotkanie z Nim, i to „na głębi”. To prawda, tu – w opisie sądu ostatecznego – chodzi Jezusowi o poprawienie jakości naszych międzyludzkich odniesień i spotkań! A więc, żeby wszystkie spotkania człowieka z człowiekiem stały się lepsze – przesycone szacunkiem i ofiarną miłością! Ale to nie jest wszystko, choć już może się to wydawać „szczytem” tego, na czym Jezusowi najbardziej zależy.
  • Jezusowi chodzi, jak sądzę (jak ufam, razem z Kościołem), o to, żeby w spotkaniu dwóch ludzkich osób obie mogły przeżyć (a przynajmniej jedna z nich) spotkanie z … samym Bogiem. Inaczej mówiąc chodzi Panu Jezusowi o to, żebyśmy spotykając się i odnosząc się do naszych bliźnich, pamiętali o tym, że to ludzkie spotkanie ma swoje „drugie dno”, a jest nim właśnie spotkanie z samym Bogiem Wcielonym. Spotkanie z człowiekiem i potraktowanie tego oto człowieka – każdego, ale szczególniej ubogiego, w biedzie, w jakimś zagrożeniu i cierpieniu (głód, choroba, więzienie) – jest spotkaniem i (takim czy innym) potraktowaniem … samego Jezusa Chrystusa. A więc Syna Bożego, który „zjednoczył się jakoś z każdym z nas” i tym zjednoczeniem nadał każdej osobie wyjątkową, rzec można, Boską wartość i godność!

To, co najważniejsze już wyraziłem. Jeszcze krótkie dopowiedzenia.

  • Czy nie jest tak, że nazbyt przywykliśmy do przekazywania sobie komunikatów „jednowymiarowych”?
  • Codziennie mamy do czynienia z morzem informacji i opisów rzeczywistości danej nam w bezpośrednim doświadczeniu. Wmawia się nam (są takie coraz silniejsze nurty cywilizacyjne), że to jest już wszystko, czym możemy się zajmować…
  • I oto przychodzi Ktoś z wysoka (por. J 3, 31 i 8, 23) – Wcielony Boży Syn! Okazuje się,że wszystkie Jego słowa i czyny mają w sobie niesłychaną Głębię. Na Nią wskazują, do Niej odsyłają. Tajemniczo Ją skrywają i – choćby na moment, jak w przebłysku – w jakiejś mierze odsłaniają.
  • Można zatem powiedzieć, że słowa Jezusa brzmią jak nasze („czysto ludzkie”),
  • a jednak emanuje z nich radykalna Inność i Wspaniałość: Nieba, Wieczności, Królestwa Ojca!

Wydaje się, że powyższe spostrzeżenia mogą się przydać na progu modlitwy; kiedy chcemy go skutecznie przekroczyć! Czynność przekroczenia progu modlitwy jest bardzo ważna (o tym na końcu, zob. link).

– Najważniejsze jest jednak to, żeby „za progiem” móc się modlić. Móc spotkać Boga, usłyszeć Jego Słowo. Kto ma takie oczekiwanie, ten wypatruje „czegoś” naprawdę Boskiego i nie z tego tylko świata!

– Nieustanną intencją (gorącym pragnieniem) Jezusa jest to, żebyśmy ze swej strony pozwolili Mu i przyzwolili na to, by On nas zaskakiwał, zdumiewał i olśniewał Życiem Nieba – Boskich Osób; Domem Ojca, w którym mieszkań jest wiele (por. J 14, 2).

… Teraz (dopiero) warto pomyśleć o czymś bardziej praktycznym. Mam na uwadze metody modlitwy (różne i zarazem co do istoty do siebie podobne). Może to być np. metoda zwana lectio divina, czerpiąca z doświadczeń wielu pokoleń wierzących. Może to być metoda medytacji czy kontemplacji ewangelicznej, np. w wydaniu mi bliskim (ignacjańskim).

W tym miejscu się zatrzymuję i odsyłam do … „ceremoniału modlitwy” praktykowanego w szkole św. Ignacego Loyoli!

Komentarze

komentarze 4 do wpisu “Wynik SĄDU jest przewidywalny !”
  1. Barbara pisze:

    Wielowymiarowość-to słowo pomogło mi zrozumieć „błędy” popełniane w relacji z drugim człowiekiem
    Jak często nie zauważam albo lekceważę prawdziwe potrzeby drugiego człowieka..,,

  2. Justyna pisze:

    🙂 DZIĘKUJĘ 🙂

  3. Uzupełniłem rozważanie. Zapraszam!

Zostaw odpowiedź