DEKALOG – myśli kilka

12 lutego 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

Tak naprawdę „dyskomfortu” w konfrontacji z Bożymi Przykazaniami doświadcza ta część ludzkiej osoby, którą za św. Pawłem nazywamy starym lub cielesnym człowiekiem w nas. Jest aż nadto oczywiste – są na to tysiące i miliony dowodów w dziejach pojedynczych osób i zorganizowanych wspólnot – że nam, jako ludziom „cielesnym” (por. Rz 7, 14), jest czy bywa nie po drodze z normami postępowania jasno wskazanymi w Dekalogu Pańskim. Świadczą o tym wszystkie bałwochwalcze kulty na przestrzeni wieków!

Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania, a dochować wierności jest Jego upodobaniem.
Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę.
Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane.
Ponieważ wielka jest mądrość Pana, potężny jest władzą i widzi wszystko.
Oczy Jego patrzą na bojących się Go, On sam poznaje każdy czyn człowieka.
Nikomu nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć (Syr 15, 15-2).

  • Na początku ludzkich dziejów był taki dobry czas, kiedy Boże zalecenia (choćby o płodności i mnożeniu się) oraz przykazania nie budziły żadnych wątpliwości. Były one poza strefą podejrzeń i chęci sprawdzania, czy aby nie ograniczają ludzkiej wolności i dynamizmu rozwoju.
  • W tym początkowym czasie, w raju, było dla Adama i Ewy oczywiste, że wszystko, co Stwórca zaleca lub przed czym przestrzega, służy wyłącznie ich dobru.

Z Księgi Rodzaju dowiadujemy się, że na początku wystarczyło strzec swego statusu stworzenia, które wie, że jest chciane i kochane; że jest zaproszone do trwałej przyjaźni ze swym Stwórcą. Rzeczą najgłupszą i najbardziej niebezpieczną było flirtowanie z myślą:

«A gdyby tak spróbować – może jest jakiś na to sposób, jakiś fortel – stać się jak Bóg! Być jak On. Dorównać Mu. Zostawić na boku kontemplację Stwórcy; odłożyć na bok szczęście przyjaźni z Bogiem, by pomyśleć, o zgrozo!, o staniu się jak sam Bóg».

Wiemy, że człowiek wpadł na trop takiego myślenia – nie sam. U początku eksperymentu ze złem grzechu stał wąż-kusiciel (por. Rdz 3). Bóg z całą powagą przestrzegał przed tym fatalnym tropem, dając właściwie tylko jedno przykazanie, nazwane rozkazem (por. Rdz 2, 16-17).

Dzisiaj – wskutek grzechu pierworodnego i jego następstw – nie jest w stanie człowieka oświecić i olśnić jakieś jedno, jasne i porywające, Przykazanie Boże. Osłabła w człowieku prosta intuicja poznawcza, która w lot chwyta, jak się rzeczy mają… Człowiek obarczony skutkami grzechu pierworodnego odczuwa w sobie presję – to nic że głupiej, bo bezzasadnej – bałwochwalczej tendencji, by wynosić i stawiać siebie ponad Stwórcę! By dorabiać Mu przysłowiową „brodę” i „gębę”. By się z Nim szczeniacko i buńczucznie konfliktować… Ufam, że (z jednej strony) jesteśmy od tego dalecy, ale (z drugiej strony) mamy świadomość, że w Nowożytności i w czasach współczesnych nasila się uwodzące myślenie, że człowiek sam sobie wystarcza i ma prawo przyznać sobie radykalną autonomię (nadająca sobie prawa w każdej dziedzinie – także w moralności i jakiejś wykreowanej religii).

Niestety, po rozprawieniu się z zależnością od swego Stwórcy manifestuje, że „odtąd” wolno mu wszystko!

  • I tak, przykładowo, wolno mu zaniedbywać i poniewierać swoich rodziców, gdy ciążą…; wolno mu dysponować życiem swoim i innych osób; wolno mu manipulować poczynaniem życia na szkle, przerywaniem go w aborcji czy eutanazji; wolno mu dowolnie zawiązywać i rozwiązywać wszelkie możliwe związki (także te ewidentnie przeciwne naturze); wolno mu też kraść, zawłaszczać i bogacić się kosztem innych…
  • Kasta ludzi-„bogów” (ogłaszających wyzwolenie od Boga i Jego Prawa – od Dekalogu) zabezpiecza i umacnia swoją oderwaną od Rzeczywistości pozycję stanowieniem praw, które sankcjonują lekceważenie prerogatyw Stwórcy. Mamy „tego” wokoło coraz więcej. Mieliśmy w ludzkich dziejach już różne kasty ludzi kreujących się na absolutnych panów (także życia i śmierci). Zawsze przychodził na nich kres i to marny! Padały wszelkie zabezpieczenia, super bunkry, aparaty przemocy, przemyślnej inwigilacji…
  • Co dzisiaj roją sobie w głowach, tworzą i narzucają społeczeństwom gremia decydentów, pysznie wyemancypowanych od … Boga? Oto jest pytanie! I na jakim fundamencie z-budują cywilizację, która za swój Grunt i najważniejszy Punkt odniesienia nie chce mieć swego Stwórcy i Boskiego Prawa Miłości? Czy bez świadomości bycia dziećmi Jednego Boga Ojca można rzeczywiście uzasadnić i konsekwentnie o-bronić szczere braterstwo, zasadniczą równość i nienaruszalną godność każdej osoby ?!

W jasnym świetle Słońca dobrze widać wszystkie rzeczy… A gdy go zabraknie, to nie widać ani jakie coś jest, ani gdzie się znajduje i czemu służy… Podobnie rzecz się ma z Bożymi Przykazaniami. Rozświetla je od wewnątrz – odsłaniając ich znaczenie i piękno – niezakłócony przepływ Miłości między Bogiem i człowiekiem! Miłość jest cudnym Światłem, w którym wszystko widać, jakie jest, po co jest, czemu i komu służy!

  • Przepływowi Boskiej Miłości – od Stwórcy do stworzeń i od osobowych stworzeń do Stwórcy – towarzyszy bezgraniczne zaufanie.
  • I coś więcej jeszcze; z zaufaniem sprzęga się „nieuchronnie” wielka radość i wewnętrzny pokój serca.

Niestety, pierwotna duchowa katastrofa (grzech pierworodny), poważnie zaburzająca odniesienie stworzonego człowieka do stwarzającego go Stwórcy, sprawiła, że Przykazania musiały zostać przez Boga, najpierw, expressis verbis (wprost i dosadnie oraz pod groźbą sankcji) wypowiedziane w postaci kilku nakazów i zakazów. Następnie, na przestrzeni dziejów, trzeba je było wielokrotnie objaśniać i uzasadniać. Konieczne okazywało się przyzwolenie przez Boga, by ludzie doświadczyli nieraz bolesnych konsekwencji lekceważenia Boga i Dekalogu – Jego podstawowego Prawa, nadanego Ładu.

Zwróćmy uwagę na wielce znaczącą prawidłowość. Im mniej jest w naszej relacji ze Stwórcą wzajemnej miłości i zaufania, tym bardziej treść Przykazań jawi się jako uwierająca i opresyjna wobec ludzkiej wolności.

  • Tak naprawdę „dyskomfortu” w konfrontacji z Bożymi Przykazaniami doświadcza ta część ludzkiej osoby, którą za św. Pawłem nazywamy starym lub cielesnym człowiekiem w nas. Jest aż nadto oczywiste – są na to tysiące i miliony dowodów w dziejach pojedynczych osób i zorganizowanych wspólnot – że nam, jako ludziom „cielesnym” (por. Rz 7, 14), jest nie po drodze z normami postępowania jasno wskazanymi w Dekalogu Pańskim. Świadczą o tym wszystkie bałwochwalcze kulty na przestrzeni wieków!
  • Czegóż to nie czczono (dając sobie jednocześnie prawo do różnych bezeceństw), byle nie stanąć z autentyczną pokorą i uwielbieniem przed trzykroć świętym Bogiem, który zaofiarowuje Miłość i pragnie jej ze strony człowieka (por. Rz 1, 21-25)!

A co powiedzieć o naszej cywilizacji, a dokładniej o jej znakomitej części, szybko zdobywającej nowe tereny? Będąc z wyboru laicką i ateistyczną, coraz bezwzględniej narzuca swoją bezreligijną wizję człowieka. Dekalog dany przez Boga zastępuje swoim anty dekalogiem, który Dziesięć Słów (zdań) Boga najpierw relatywizuje, a z czasem pozwala sobie na zachwalanie zła!

  • Można śmiało domniemywać, że sam człowiek nie mógłby wpaść na tak radykalny – rewolucyjny program sprzeciwu i radykalnej negacji wobec Stwórcy i Jego Ładu.
  • Kto zatem mógł wymyślić ów radykalny sprzeciw wobec Boga Stwórcy i przedstawić go jako rodzaj wolnościowej kreatywności i wręcz kreacji (stwarzania) „nowego człowieka” i „nowej kultury”?

– Dla oświeconych światłem Bożego Objawienia i wierzących, odpowiedź jest aż nadto oczywista. Jeden z moich współbraci odpowiedziałby na zadane pytanie, że wymyślił ów sprzeciw „sam Lucyfer ze swoją konsultą”! … A jeśli tak, to nic … tylko pogratulować tym, którzy bazują swój światopogląd na demonicznej wizji … Boga, człowieka i sensu ludzkich dziejów na Ziemi. (A dla ewentualnie gorszących się tyle co „wybrzmiałą” nutą ironii; lepiej dać się otrzeźwić słuszną i gorzką ironią niż usłyszeć chichot diabła, że tak skutecznie udało mu się zwieść).

Nadmienię, że jeśli ktoś w tym (ostatnim) temacie chciałby zdobyć głębszą wiedzę i znaleźć wykład bardziej finezyjny (literacko i nie tylko), to niech sięgnie po „Listy starego diabła do młodego” (Clive Staples Lewis).   

Częstochowa, 16 lutego 2014 – 12 marca 2015

 ***

Mt 5, 17-37 Wymagania Nowego Przymierza

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.
Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: “Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu “Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł “Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego.
Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj.
Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.
Słyszeliście, że powiedziano: “Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu dopuścił się z nią cudzołóstwa.
Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.
Powiedziano też: “Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę, poza wypadkiem nierządu, narażają na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.
Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: “Nie będziesz fałszywie przysięgał”, “lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym.
Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».

Komentarze

komentarze 2 do wpisu “DEKALOG – myśli kilka”
  1. Adam pisze:

    Świetnie przedstawiłeś o. Krzysztofie, istnienie głębokiego pragnienia jakiegoś jednego, jasnego i porywającego Przykazania, które byłoby w stanie człowieka oświecić i olśnić! Urzec! Uwieść?
    Ja, na poszukiwanie takiego przykazania poświęciłem wiele lat swojego życia i wiele trudu. Wierzę głęboko i jestem przekonany, iż tym Przykazaniem jest MIŁOŚĆ. To Przykazanie, jako życiowa dewiza, jest ponadczasowe, ponadreligijne i ogólnoludzkie. Jako zasada, jest takim „wytrychem” w każdej sytuacji życiowej… i trudnej, i beztroskiej. Ona nigdy nie zawodzi, nawet wtedy, gdy może wydawać się porażką.

  2. okrzos pisze:

    Ot wpadła mi ta, najświeższa „ilustracja” tematu (anty)DEKALOGU:

    Roman Graczyk
    Maria Peszek marzy o buncie. „Myli się sądząc, że idzie pod prąd. W rzeczywistości płynie z prądem rewolucji kulturalnej”

    „Ta rewolucja powiada tyle: można dać swojemu dziecku życie kosztem własnego życia, albo być suwerenną właścicielką swojego brzucha. Jedno jest warte dokładnie drugiego. Albo: Pilecki jest wart dokładnie tyle, co jakiś współczesny mu dekownik.”
    z: http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-romana-graczyka/74342-maria-peszek-marzy-o-buncie-myli-sie-sadzac-ze-idzie-pod-prad-w-rzeczywistosci-plynie-z-pradem-rewolucji-kulturalnej

Zostaw odpowiedź