Ubóstwo przyzywa Boga

28 stycznia 2017, autor: Krzysztof Osuch SJ

„Ubóstwo wpisane w człowieka w akcie stworzenia go na Boży obraz i podobieństwo jest rzeczywistością wiele znaczącą, niezwykle wzniosłą, a także bardzo wiele obiecującą. Ubóstwo właściwe każdemu człowiekowi jest też wielkim wyzwaniem poznawczym. Nie od razu i nie tak łatwo pojmujemy, o co chodzi Bogu Stwórcy, gdy stwarza nas ubogimi, radykalnie ubogimi. A poza tym, pojąć to ubóstwo – to jedno, a dobrze i mądrze je „zagospodarować” (w całym swoim życiu, w codziennych niezliczonych wyborach) – to rzecz druga i jeszcze trudniejsza.

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie (Mt 5,1-12a).

Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.

Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom (Łk 6,17.20-26).

Błogosławieństwa to „prowokacja”

Może się to wydać dziwne, a nawet szokujące, że Jezus błogosławionymi – szczęśliwymi nazywa płaczących, cichych, czystego serca, prześladowanych. Można się dziwić i nie pojmować, ale Jezus na pewno wie, dlaczego tak mówi. I ma rację. Jego słowa nie są tanim pocieszaniem. Owszem, Jezus „prowokuje”, czyli wzywa do głębszego zastanowienia się i wydobycia na jaw ukrytego sensu Jego słów i naszego życia. Klucz do właściwego rozumienia wszystkich Błogosławieństw kryje się zapewne w pierwszym błogosławieństwie, w dogłębnym rozumieniu tego, co znaczy być ubogim i czym jest ubóstwo właściwe ludzkiej osobie.

Ubóstwo wpisane w człowieka w akcie stworzenia go na Boży obraz i podobieństwo jest rzeczywistością wiele znaczącą, niezwykle wzniosłą, a także bardzo wiele obiecującą. Ubóstwo właściwe każdemu człowiekowi jest też wielkim wyzwaniem poznawczym. Nie od razu i nie tak łatwo pojmujemy, o co chodzi Bogu Stwórcy, gdy stwarza nas ubogimi, radykalnie ubogimi. A poza tym pojąć to ubóstwo – to jedno, a dobrze i mądrze je „zagospodarować” (w całym swoim życiu, w codziennych niezliczonych wyborach) – to rzecz druga i jeszcze trudniejsza.

Domyślamy się, jak ważny jest też tłumacz, interpretator naszego ubóstwa. Nie może to być ktoś pierwszy lepszy. Musi to być ktoś wyjątkowo mądry. Nie można też zaufać własnym pierwszym zrozumieniom i pierwszym reakcjom, które narzucają się nam, gdy odczuwamy wielki ból bycia kimś radykalnie ubogim. Doświadczając swego radykalnego braku i niespełnienia, możemy bowiem otworzyć się na bogactwo i spełnienie, jakim jest sam Bóg; jest też i taka możliwość, że bardzo niemądrze zechcemy zaradzać swemu dogłębnemu ubóstwu. Chesterton pisał, że „pijak szuka Pana Boga w rowie”…

Dwaj interpretatorzy ubóstwa

Św. Ignacy Loyola może być uznany za dobrego interpretatora ubóstwa wpisanego w ludzką osobę. Sam dogłębnie zrozumiał myśl Jezusa z Kazania na Górze i dlatego na pewnym etapie drogi Ćwiczeń duchownych (w medytacji przedstawiającej sztandar Jezusa i sztandar Lucyfera) każe „rozważyć mowę, którą Chrystus, Pan nasz, kieruje do wszystkich swoich sług i przyjaciół, których posyła na wyprawę, zalecając im, aby pragnęli wszystkim pomagać, pociągając ich najpierw do najwyższego ubóstwa duchowego” (Ćd, 146). –Pomóc człowiekowi (możliwie wszystkim) zrozumieć głębię znaczenia „najwyższego ubóstwa duchowego” i pociągnąć do życia nim – to prawdziwie bezcenna usługa.

Ubóstwo jest faktem od samego początku zaistnienia ludzkiej osoby. Jest ono darem niebywałym, „niebo-tycznym”. Najwyższe ubóstwo definiuje każdego człowieka. Trzeba je jednak starannie odczytać, pojąć i zaakceptować nie jako jakieś upośledzające fatum, lecz jako zaszyfrowane powołanie (potężne wezwanie) człowieka do świadomego i dobrowolnego skierowania się całym sobą ku Stwórcy, by się z Nim zjednoczyć.

Tę rzeczywistość najwyższego ubóstwa ducha (czy osoby) najpełniej oświetla i najpewniej objaśnia, oczywiście, Jezus Chrystus. Nikt nie dorówna Mu w interpretowaniu tego, co znaczy fakt, że jesteśmy ubodzy w najwyższym stopniu i bezbrzeżnie. Niestety, nie tylko Chrystus objaśnia znaczenie naszego ubóstwa. Swoją usługę interpretatora biedy i ubóstwa człowieka proponuje też Szatan. Pojawił się on już na samym początku, w raju, jako ktoś niby to przyjazny i lepiej poinformowany (por. Rdz 3). W umiejętnym procesie kuszenia pouczał człowieka (czyni to także dzisiaj), jak (łatwo i przyjemnie) przemienić swe najwyższe ubóstwo i sprzężone z nim wielkie pragnienie: by być jak Bóg – w rzeczywistość, w Spełnienie! Trzeba nam z całą starannością dopytywać się, co należy wiedzieć o swoim ubóstwie, by nie pobłądzić, by nie dać się zwieść i oszukać.

Ubogi człowiek i bogaty Bóg

Jeśli umysłem i sercem chcemy dobrze rozumieć swe ubóstwo i dobrze je przeżywać, to winniśmy stale pamiętać, że to Bóg nas stworzył. On jako Ten, Który jest, dał nam udział w istnieniu, w byciu. Nasze istnienie jest wyjątkowe, gdyż jest osobowe. Znaczy to, że jesteśmy stworzeni na obraz Boga i na Jego podobieństwo. Jako osoby Bóg powołuje, zaprasza nas do uczestniczenia w Jego Boskim Życiu. Przed każdym człowiekiem stoi otworem perspektywa „przebóstwienia”. Nic zatem dziwnego, że całe życie odczuwamy w sobie niespokojność serca. Trawi nas rodzaj duchowego bólu, gdy w żadnym ze stworzeń (nawet w drugim człowieku) nie możemy znaleźć ukojenia, pełni szczęścia. Tak, naprawdę, niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie, o Panie (św. Augustyn).

Konsekwencją tego, że Bóg stworzył nas na Swój obraz i Swoje podobieństwo, jest działający w nas wewnętrzny dynamizm, który stale skierowuje nas ku Bogu! Nieuchronnie tęsknimy za Bogiem, za Boską Pełnią, za doskonałym Pięknem, za Dobrem w Boskim „wydaniu”. Tęsknimy za uczestniczeniem w życiu Trójcy Boskich Osób. Nawet fakt grzechu nie niweczy w nas tęsknoty za samym Bogiem i udziałem w Jego Boskim Życiu! Wystarczy usunąć z serca gruz grzechów, zwątpienia czy zranień, a rychło dochodzi do głosu owa nieskończona tęsknota za Boskim rodzajem Życia i za samym Bogiem.

Tak, nie możemy nie tęsknić za życiem w świetle, w cieple, w miłości. Chcemy posiąść pełną wiedzę i zażywać doskonałego bezpieczeństwa. Każdy pragnie istnieć w zachwycie pięknem i w doskonałej wolności – bez przykrych ograniczeń takich jak upływ czasu i przemijanie, procesy niszczenia i sama śmierć. Bezbrzeżnie, radykalnie ubogi człowiek nie potrafi zadowolić się odrobiną Bożych darów; nawet obfitość tychże go nie zadowoli! Człowiek chce mieć udział we Wszystkim, co jest – w Całości. Pragniemy tego, co jest Bogu właściwe! To Bóg tak nas stworzył. To Bóg nas do tego uzdolnił i zaprosił. Św. Tomasz powie: homo – capax Dei. Jesteśmy capax – czyli zdolni nauczyć się nie tylko na przykład czytać, rozumować, pięknie malować, śpiewać itp., ale jesteśmy capax – czyli zdolni poznać Boga i z Nim się zjednoczyć. Takimi, powtórzmy, chce nas Bóg. Słusznie zatem spodziewamy się, polegając na Bożym Objawieniu, że kiedyś ujrzymy Boga twarzą w twarz i staniemy się do Niego podobni (por. 1 J 3). Na razie jednak trwa czas drogi, pielgrzymowania, mozolnej wędrówki. Tu rodzi się wielka trudność, jak iść do Celu, nie dając posłuchu kłamliwym i złośliwym radom Złego.

Najwyższe ubóstwo – najwyższa próba

Za godność bycia osobą Bogu podobną i za wielkość powołania do życia z Bogiem płacimy określoną „cenę”; całe życie czujemy się wystawieni na wielką próbę. Bierze się ona między innymi stąd, że na Boską Pełnię trzeba czekać, i to przez całe ziemskie życie.

Któż z nas, nawet jeśli dobrze pojmuje swą godność i znaczenie swego „najwyższego ubóstwa”, nie doznawał pokusy, by po swojemu, przy pomocy stworzeń, próbować zaspokajać swoje, w istocie, duchowe pragnienia, za Boską Pełnią? Zlaicyzowany świat i duch zły twierdzą, że istnieje wiele (łatwo dostępnych) sposobów, by zaradzić bytowej biedzie człowieka, jego radykalnemu ubóstwu. Demon i świat zgodnie uwodząco przekonują, że człowiek nie musi czuć się całe życie radykalnie ubogi, nie musi trwać w poczuciu niemożności spełnienia swych najgłębszych pragnień; nie musi czekać aż Bóg spełni te pragnienia, i to dopiero po tym życiu. Według „światowej” i demonicznej oferty spełnienia są dostępne już tu i teraz. Są w zasięgu ręki, w zasięgu ludzkich możliwości.

Pokusa, o której mowa, jest aż nadto realna. W naszych czasach narastającej dechrystianizacji coraz więcej ludzi czuje napór tej pokusy. Idąc na lep tej fundamentalnej pokusy, przeinaczamy i wręcz gwałcimy sens (danego nam i zadanego) „najwyższego ubóstwa”, które jest Boską pieczęcią w nas. Niestety, zamiast konsekwentnie kierować się ku Bogu i zamiast pielęgnować więź z Bogiem, to coraz łatwiej sięgamy (choć pewno z różną intensywnością i częstotliwością) po różne namiastki, czyli po coś, co ma być zamiast Boga. Bywają to na przykład rzeczy i pieniądze, gromadzone ponad słuszną miarę. Bywa to namiętna pogoń za znaczeniem, władzą, za uznaniem w oczach innych, za zaszczytami… Bywa to pogoń za przyjemnością, i za tym, co ją wywołuje.

To wielki błąd i wielki uszczerbek dla godności osoby, gdy człowiek swój zwrot do Stwórcy zamienia na bałwochwalczy zwrot do rzeczy, do stworzeń. Gdy brak jest komuś wiary, nadziei i miłości, łączących z samym Bogiem, to pozostaje mu maksymalizowanie doznań – zmysłowych, estetycznych, a także duchowych, pojmowanych wszelako bez odniesienia do Boga, do Transcendencji. Ojciec Karl Rahner SJ (w książce „Ryzyko chrześcijanina”, s. 12) trafnie zauważa, że dzisiaj – z powodu właśnie braku żywego, pełnego ufnej wiary, odniesienia do Boga – ludzie próbują maksymalizować, co się da, wszystko! Nawet czynieniu zła nadaje się monstrualne, ogromne, właśnie maksymalne rozmiary. Po co? Po to, żeby zmaksymalizowane. .. zło robiło wrażenie czegoś (o ironio) boskiego! Rzeczywiście, przemysł rozrywkowy stara się coraz bardziej wyrafinować swoją doczesną ofertę i kusić coraz mocniejszymi wrażeniami i zmysłowymi doznaniami. Wykorzystuje się do tego, co tylko się da: wyciągi z roślin, produkty chemiczne, samo ciało i psychikę. Sięga się też po różne techniki zmieniające świadomość, nie wyłączając praktyk okultystycznych, odwołujących się do demonów. W ten przemysł uszczęśliwiania człowieka oderwanego od swego Stwórcy wciąga się także sztukę i technikę (z jej ofertą dźwięków, migoczących kolorowych świateł itp.).

To wielka szkoda, gdy pozwalamy, by danym nam przez Boga „najwyższym ubóstwem” zawiadywał Zły i duch zlaicyzowanego świata.

Czy jeszcze potrafimy słuchać wielkich Proroków, Mistyków i Świętych, którzy wiarygodnie pouczają nas, jak pojmować i jak przeżywać dane nam przez Boga najwyższe ubóstwo?

Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą (Ps 1).

Bóg stworzył nas w najwyższym stopniu ubogimi, by móc nas Sobą obdarować.

Naszemu ubóstwu może sprostać i zaradzić jedynie sam Bóg, Bóstwo Boskich Osób.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie,
liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni, jest udane.

***********************

Zobacz: podobne rozważanie,

a także:

UBÓSTWO duchowe i wewnętrzna WOLNOŚĆ

Komentarze

komentarzy 6 do wpisu “Ubóstwo przyzywa Boga”
  1. s.Krystyna pisze:

    „O błogosławione ubóstwo! Ono miłujących je serdecznie obdarza wiecznymi bogactwami. 16 O święte ubóstwo! Kto je posiada i pragnie go, temu Bóg przyrzeka królestwo niebieskie (por. Mt 5,3) i niewątpliwie daje chwałę wieczną i życie błogosławione. 17 O miłe Bogu ubóstwo! Jego towarzystwo raczył sobie ponad wszystko obrać Jezus Chrystus, który władał i włada niebem i ziemią, który przemówił i wszystko powstało (por. Ps 33,9). 18 Mówi On: Lisy mają nory, niebieskie ptaki gniazda, a Syn Człowieczy, to jest Chrystus, nie ma na czym oprzeć głowy (Mt 8,20), lecz skłoniwszy głowę, oddał ducha (J 19,30). 19 Jeśli więc tak wielki Pan zstąpił w łono Dziewicy, chciał się okazać w świecie wzgardzony, biedny i ubogi (por. 2Kor 8,5), 20 aby ludzie bardzo ubodzy i biedni, bo dotkliwie odczuwający brak pokarmu niebieskiego, stali się w Nim bogaci przez posiadanie królestwa niebieskiego. 21 Cieszcie się bardzo i radujcie (por. Ha 3,18), niech was napełnia ogromne wesele i radość du-chowa. ” / Fragment listu św. Klary z Asyżu do Agnieszki z Pragi/

  2. s.Katarzyna pisze:

    NIESAMOWITA GÓRA – GÓRA BŁOGOSŁAWIEŃSTW.
    Słowa dzisiejszej Ewangelii zapraszają nas do trudnej wędrówki na GÓRĘ PANA szlakiem „8 BŁOGOSŁAWIEŃSTW, z niej widać NIEBO!!! Jezus tę DROGĘ przeszedł i tak jak uczniom, mnie, nam mówi: PÓJDŹ ZA MNĄ… NAŚLADUJ MNIE… a będziesz człowiekiem Błogosławieństw.
    Ty, Jezu, wiesz, jak czasami trudne jest to moje wędrowanie, chwilami wydaje mi się, że ten szlak nie jest na moje siły… Proszę Cię, Panie, poślij mi Ducha Świętego – Ducha Miłości, Światła i Mocy; abym była Twoja uczennicą. Amen – niech się tak stanie.

  3. Niedzielne CZYTANIA

    Dzisiejsze czytania

    (So 2,3;3,12-13)
    Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy pełnicie Jego nakazy; szukajcie sprawiedliwości, szukajcie pokory, może się ukryjecie w dzień gniewu Pańskiego. I zostawię pośród ciebie lud pokorny i biedny, a szukać będą schronienia w imieniu Pana. Reszta Izraela nie będzie czynić nieprawości ani mówić kłamstwa. I nie znajdzie się w ich ustach zwodniczy język, gdy paść się będą i wylegiwać, a nie będzie nikogo, kto by ich przestraszył.

    (Ps 146,6-10)
    REFREN: Ubodzy duchem mają wstęp do nieba

    Bóg wiary dochowuje na wieki,
    uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
    chlebem karmi głodnych,
    wypuszcza na wolność uwięzionych.

    Pan przywraca wzrok ociemniałym,
    Pan dźwiga poniżonych;
    Pan kocha sprawiedliwych,
    Pan strzeże przybyszów.

    Ochrania sierotę i wdowę,
    lecz występnych kieruje na bezdroża.
    Pan króluje na wieki,
    Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.

    (1 Kor 1,26-31)
    Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi.

    (Mt 5,12a)
    Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie.

    (Mt 5,1-12a)
    Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie.

  4. Ewa pisze:

    Niedawno usłyszałam od Ojca słowa: ”Gdy mamy Boga, mamy wszystko”.
    Dziś kiedy pochylam się nad Słowem Bożym i nad tekstem Ojca chce się podzielić swoją refleksją.
    Do niedawna Błogosławieństwo : Błogosławieni ubodzy w duchu- było mi obce, dalekie- duże bliższe było : Błogosławieni czystego serca-bo przecież oni Boga oglądać będą.
    Od czasu ostatnich Rekolekcji Ignacjańskich właśnie to Błogosławieństwo mocno do mnie przemówiło.
    Kiedy w Rekolekcjach Pan Jezus przez Św. Ignacego zapraszał do tego ,aby Go naśladować „..w większym ubóstwie tak zewnętrznym, jak i duchowym..” ĆD 98- były to słowa dla mnie trudne do przyjęcia.
    Obecnie widzę coraz bardziej, kim jestem tak naprawdę ,na co mnie stać ,widzę swoją biedę, słabości i widzę kim są inni… i coraz bardziej doświadczam, że wszystko mam od Boga.
    Doświadczam swojego ubóstwa w dosłownym znaczeniu, ale też mocno doświadczam, że jestem uboga – czyli
    u-Boga…. wszystko w NIM, z NIM, od NIEGO i dla NIEGO!
    I słowa z dzisiejszego I czytania Listu Św. Pawła do Kolosan:
    „..wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu.”

  5. mendoza2 pisze:

    proszę Cię Jezu abym choć dziś nie,, maksymilizowal” przyjemności, doznań, rozrywki
    bym żył tęsknotą za Tobą w moim ubóstwie

Zostaw odpowiedź do Ewa