Dzieci, znacie OJCA – jesteście mocni! (30. XII)

30 grudnia 2016, autor: Krzysztof Osuch SJ

Oktawa Bożego Narodzenia to czas ogłaszania i przyswajania bardzo dobrej wiadomości, że sprawa człowieka ma się dobrze (a nie źle)! Wyczytujemy tę wieść już nie tylko z takiego czy innego natchnionego zdania z Biblii, lecz z faktu – z daru, jakim jest Wcielone Słowo Przedwieczne. Boży Syn Człowiekiem! Jest to największa i najważniejsza wypowiedź Boga na temat człowieka.

  • Z tej „wypowiedzi” wnioskujemy, że wręcz nie wolno nam trwać w lęku i udręce. Taki imperatyw wynika z tego, że Wcielony Bóg tak dobitnie przedstawia siebie jako gwaranta naszej pomyślności.

  • Nasz świat wprawdzie nie zmienia się jak za dotknięciem czarodziejską różdżką; nadal pozostajemy w świecie ograniczeń, cierpień i zagrożeń, a także grzechu.

  • Zawsze jednak możemy przyjść do Jezusa – Emanuela (czyli Boga – pośród – nas) i zaczerpnąć od Niego, ile tylko chcemy, motywów życia i nadziei, radości i pokoju. A także duchowej mocy.

Trzeba nam wiedzieć, że Wcielony Boży Syn objawia przede wszystkim Boga OJCA i umożliwia nam stanie się DZIECIĘCYM wobec Niego. O tym zaświadcza św. Jan Ewangelista.

Piszę do was, dzieci, że dostępujecie odpuszczenia grzechów ze względu na Jego imię. Piszę do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku. Piszę do was, młodzi, że zwyciężyliście Złego. Napisałem do was, dzieci, że znacie Ojca, napisałem do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku, napisałem do was, młodzi, że jesteście mocni i że nauka Boża trwa w was, i zwyciężyliście Złego. Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki (1 J 2,12-17).

Zmiana na lepsze

Dzięki spotkaniu Jezusa i przyjęciu Go zmienia się na lepsze życie różnych osób. Radykalnie odmieniło się życie Maryi i Józefa, gdy zgodzili się wejść w orbitę wielkiego Zbawczego Planu Boga. Zaczęło się odmieniać życie biednych i pogardzanych pasterzy, gdy posłuchali aniołów i udali się do groty, w której czekał na nich maleńki Jezus – Zbawiciel. Starcowi Symeonowi długie życie zjawiło się jako spełnione, gdy rozpoznał w Jezusie długo wyczekiwanego Mesjasza. Czegoś podobnego doświadczyła Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach, gdy ujrzała Jezusa na rękach Maryi i Józefa.

  • Jest nadzieja, że my też, wraz z milionami osób przyjmujących Jezusa jako Zbawiciela i Pana, możemy (już) zaświadczać o odmianie naszego życie – na lepsze.
  • Ale wciąż pozostańmy otwarci, by ktoś tym razem św. Jan Ewangelista pomógł nam (jeszcze bardziej) uchwycić i uwewnętrznić najcenniejszy Dar od Jezusa – Maleńkiego i Dorosłego. A darem tym jest OJCOSTWO Boga Ojca i nasze DZIECIĘCTWO.

Mieć Ojca, być dzieckiem

Św. Jan, w zdaniach raczej zwięzłych i dosadnych, obwieszcza, jakie to dobra stały się jego udziałem i wszystkich wierzących w Jezusa. Licząc się z realiami, w jakich toczy się życie wyznawców Chrystusa, mówi o świecie i jego potrójnej pożądliwości, a także o przemijaniu tego, co ziemskie. Jako pokonanego przedstawia Złego. Ale jeszcze nieraz będzie demaskował wciąż aktywnego i groźnego Antychrysta, czyli przeciwnika Jezusa. Jednak najważniejsza (jak w całym Piśmie Świętym) jest Dobra Nowina o zaofiarowanym nam zbawieniu:

Piszę do was, dzieci, że dostępujecie odpuszczenia grzechów ze względu na imię Jezusa; że poznaliście Tego, który jest od początku; że zwyciężyliście Złego. Napisałem do was, dzieci, że znacie Ojca,(…) że jesteście mocni i że nauka Boża trwa w was.

Zatrzymajmy się przy tym stwierdzeniu: dzieci, znacie Ojca.

Jan miał najserdeczniejszą relację z Jezusem. Dzięki niej najlepiej poznał, kim jest Ojciec Jezusa Chrystusa, i jak jest On dobry dla nas. Umiłowany uczeń Jan stale pamiętał, jak Mistrz bardzo pragnął, by wszyscy poznali Ojca i by dzięki temu poznaniu stali się mocni. Jan pewno nieraz przypominał sobie, jak Jezus zapytany o to, kto jest największy w królestwie niebieskim, postawił przed uczniami małe dziecko i od niego kazał się uczyć bycia jak dziecko w relacji do Boga Ojca, aby w taki sposób wejść do królestwa Bożego (por. Mt 18, 1-4).

  • Można założyć, że Jan wiele razy kontemplował to, co jest takie cenne, piękne i dobre w dziecku „uniżonym”, pokornym, ufnym i karmiącym się miłością matki i ojca. Widok dzieci inspirował go do stawania się i bycia zawsze jak dziecko w spotkaniach z Bogiem Ojcem.
  • Jednak Jan na tym nie poprzestawał. On wiedział, że to Jezus jest najbardziej dziecięcy i że to od Niego można nauczyć się najwięcej.
  • Jeśli od każdego zwykłego dziecka możemy się uczyć właściwego odnoszenia do Boga Ojca, to o ileż bardziej możemy się tego uczyć od Jezusa Chrystusa, który był dziecięcy, zarówno gdy był małym dzieckiem, jak i wtedy gdy był już dorosłym mężczyzną.

Jezus – dzieckiem Ojca

Rzeczywiście, Jezus nie tylko nam ludziom zaleca bycie dziecięcym, ale i Sam – jako pierwszy – „pielęgnował” swoje dziecięce usposobienie i synowskie postawy.

Ojciec W. Stinissen OCD trafnie (i może nieco szokująco) zauważa:

„Jezus jest i na wieczność pozostanie dzieckiem Ojca. Jego narodziny w Betlejem objawiają i ukazują Jego wieczne rodzenie się w łonie Trójcy Świętej. On nigdy nie „dorośnie” w tym sensie, by miał pójść własnymi drogami i usamodzielnić się, uniezależnić od Ojca” *1.

Czytając Ewangelie – zwłaszcza Janową – zauważamy, że Jezus z najgłębszej potrzeby serca zwraca się do Ojca często i bardzo serdecznie. Bardzo często mówi o Swoim Ojcu. Słowo Ojciec w odniesieniu do Boga występuje w Ewangelii według św. Jana aż 121 razy – z czego 112 razy słowo to wypowiada Jezus. Nieraz bywa to kontekst pouczeń o Ojcu, a kiedy indziej Jezus sam i osobiście zwraca się do swego Ojca w głośnej modlitwie. Domyślamy się, jak bardzo Ojciec był obecny w Jego długich, nocnych spotkaniach z Ojcem…

Miłość Ojca – najważniejsza

Miłość Ojca była dla Jezusa naprawdę najważniejsza. Za Janem Pawłem II możemy powtórzyć, że

„Jezus żyje i działa w jednym zasadniczym odniesieniu: do Ojca. Do Niego zwraca się często w pełnym synowskiej miłości słowie: «Abba»; wypowiada je również w czasie modlitwy w Ogrójcu (por. Mk 14, 36 i par.)” *2. Ojca i Syna wiąże miłość wzajemna. Miłość wychodzi od Ojca. Ojciec rodzi Syna i pierwszy zwraca się do Niego. Widać to także podczas Chrztu Jezusa w Jordanie, gdy Ojciec wyznaje: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie (Mk 1, 11). W tym wyznaniu wyczuwamy „całą moc upodobania, z jakim Ojciec ogłasza Jezusa Synem, ogarniając Go swą nieskończoną miłością” *3. Słowa Ojca wyrażają wzajemną więź, szczególną i głęboką. Jezus jest „własnym Synem Boga, do Niego należy i cieszy się Jego miłością. Ojciec jest złączony z Synem w istnieniu i miłości. Zespala ich jedyna i dogłębna komunia wzajemnej przynależności” *4.

Jezus ze swej strony odwzajemnia miłość Ojca. Miłość do Ojca wpisuje we wszystkie swoje myśli i działania. W Wieczerniku, na progu Męki i Śmierci, Jezus nie odwołuje swej miłości i zaufania do Ojca; przeciwnie, z naciskiem wypowiada te znamienne słowa: niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca, i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał (J 14, 31).

Jeszcze raz za o. W. Stinissenem OCD  możemy powiedzieć,

  • że Jezus „najbardziej ze wszystkich jest dzieckiem, żyje w tej oczywistej miłości.
  • Nie walczy o wiarę w miłość Ojca, Jego miłość jest najpewniejszą podstawą, na której się opiera. Wie, że Jego przyjaciele Go zdradzą, ale to nie burzy Jego najgłębszego poczucia bezpieczeństwa. Rozproszycie się każdy w swoją stronę – mówi Jezus – a Mnie zostawicie samego. Ale nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną (J 16, 32) *5.
  • Jezus jest niewątpliwie szczęśliwym Dzieckiem, szczęśliwym Synem.
  • A jako taki ma On szczególny tytuł, by pouczać nas, na czym polega szczęście człowieka.

Zachęty Świętych i dar Ducha Świętego

Święci są świętymi, ponieważ są pojętnymi uczniami Jezusa, gdy chodzi o dziecięce usposobienie wobec Boga Ojca. Święci są też dobrymi doradcami w tej kwestii. Jednym z nich jest św. Franciszek Salezy. Pisze on tak:

„człowiek rosnąc staje się samowystarczalnym i coraz mniej zależy od matki, która jest dla niego mniej konieczna, gdy dojdzie do wieku dorosłego, a szczególne do pełnej dojrzałości. Przeciwnie, człowiek wewnętrzny rosnąc, co dzień lepiej uświadamia sobie synostwo Boże, które czyni go dzieckiem Boga, i staje się coraz bardziej dzieckiem wobec Niego, aż wreszcie powraca, jeśli tak można powiedzieć, do łona Bożego; błogosławieni w niebie pozostają zawsze w łonie Bożym” *6. Ktoś inny powie krótko: „Być czysto dziecięcym – to jest najlepsze”.

  • Niestety, wszystkie pouczenia, rady i zachęty nie wystarczają, by stać się dziecięcym na wzór choćby tylko małego dziecka, a cóż powiedzieć o naśladowaniu samego Jezusa w Jego dziecięcym i synowskim usposobieniu – wobec Boga Ojca.
  • Nasz Pan i Zbawiciel dobrze o tym wie. Zna nasze serca i wie, jak bardzo są one skażone chorobliwą niewiarą i nieufnością oraz fałszywą dorosłością czy „kompleksem Boga” (określenie Richtera)!
  • Ojciec i Syn zaradzają naszej biedzie i chorobie przez to, że posyłają do naszych serc Ducha Świętego, który woła w głębi nas: Abba, Ojcze, Tatusiu. To w końcu Duch Święty uzdalnia nas do prawdziwie dziecięcych uczuć, słów i postaw.

– O tym właśnie zaświadcza św. Paweł:

Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze! Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi (Rz 8,15 -16).

Prośmy Trójcę Boskich Osób, a także trzy Osoby Świętej Rodziny, by pomogły nam poznać wspaniałe Ojcostwo Boga i wejść trwale w dziecięcą postawę. Obyśmy ze św. Janem Ewangelistą wyznawali: Znamy Ojca, a znając Ojca, jesteśmy mocni.

o. Krzysztof Osuch SJ

Częstochowa, 30 grudnia 2008 AMDG et BVMH

***

 1 Wilfrid Stinissen OCD, Dziś jest dzień Pański, Wyd. W drodze 1998, s. 401.
2 Jan Paweł II, Wierzę w Boga Ojca Stworzyciela, Libreria Editrice Vaticana, s. 179.
3 Do Ciebie, Boże Ojcze. Oficjalny Dokument Papieskiego Komitetu Obchodów Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, Księgarnia św. Jacka 1998, s. 17n.
4 Do Ciebie, Boże Ojcze., s. 17n.
5 Tamże.
6 za: Lagrange, Trzy okresy, t. I, s. 42, prz5.

Powyższa ikona „odsyła” do godnego uwagi Orędzia Boga Ojca!

Komentarze

komentarzy 9 do wpisu “Dzieci, znacie OJCA – jesteście mocni! (30. XII)”
  1. Lisa pisze:

    Everything in the pictures looks so fresh, like the air is very clear. Why I ha18&n#e2v7;t I ever seen that bridge before? It seems like it should be famous, unless it is a new bridge. Great photos. I bet you enjoyed spending time with those boys.

  2. Zofia pisze:

    Znalazłam ciekawą informację na temat interpretacji tej niezwykłej ikony Boga Ojca, a także związanego z nią kultu w jednej z polskich parafii. Sprawa pewnie nie jest tak znana, więc pozwalam sobie zamieścić link:

    http://www.bieliny.parafia.info.pl/?p=main&what=46

    ps.
    Zawsze ciekawiło mnie, dlaczego święte postaci na ikonach mają obrzmiałe (jakby spuchnięte) szyje. Słyszałam kiedyś taką wypowiedź, że związane to jest z tym, że dla pewnych populacji osób (obszarów cywilizacyjnych), to właśnie szyja (tarczyca), a nie serce, była uznawana jako siedlisko miłości. W opisie skrywającym się pod powyższym linkiem, można przeczytać, że ta obrzmiała szyja Boga Ojca symbolizuje tchnienie Ducha, który daje życie. Byłoby to spójne z postrzeganiem Miłości jako źródła życia..

  3. Zofia pisze:

    Ciekawe jest to, że wcale nie tak liczni z nas dostrzegają, że Bóg, objawiając się nam w Biblii, objawia się nam właśnie jako Miłość, która o nas walczy aż do Ostatecznej Ofiary z Siebie na Krzyżu. Wszystko, czego Bóg oczekuje od nas, to zjednoczenia nas z Sobą w tej wielkiej, niepojętej Miłości i to na wieczność – dlatego nas boleśnie (tajemnica cierpienia) oczyszcza i daje środowisko i „wskazówki” jak mamy z Nim współpracować, aby to Zjednoczenie osiągnąć.

    Istnieje Rzeczywistość Miłości, której przy pomocy dostępnych nam zmysłów, nie jesteśmy w stanie odpowiednio dostrzec w tym życiu, dopóki nie będziemy wystarczająco dojrzali (czyści). Dlatego Bóg dał nam KOŚCIÓŁ, który tu na ziemi jest naszym domem – inkubatorem, w którym dojrzewamy i mamy wszystko, co nam do rozwoju (w życiu na tym etapie) potrzebne. I biada nam, jeśli próbujemy być jak nieposłuszne noworodki, którym wydaje się, że poza inkubatorem się urządzą lepiej. Dlatego mamy być jak dzieci – kochać i wierzyć, słuchać się Ojca i akceptować wszystko, co nawet trudne, ufając, że nic nie wymyka się Jego kontroli, choćby nawet wydawało się nam, że jest inaczej.

    Ciekawe jest również to, że poza Objawieniem (Biblia), mamy również tradycję Kościoła, na którą składają się również tzw. objawienia prywatne (proszę o korektę, jeśli nie rozumiem właściwie), gdzie Bóg daje nam wciąż ewidentne znaki – światła na naszej drodze do Niego, postrzegalne także przez nasze zmysły. Szczególnie poruszające są świadectwa świętych, cuda Eucharystyczne i zjawienia np. Maryi – Matki (tu w sposób nadnaturalny usposabia widzących do wizji) . Matka Najświętsza nas uspokaja, ale i mobilizuje, prowadzi niejako za rękę i wprost artykułuje miłość Boga do nas, Jego dzieci, oraz ułatwia dostrzegać i wykonać to, co nam do życia potrzebne. Ciekawe, że niemal każde Orędzie w Medugorju, zaczyna się de facto od zwrotu „KOCHANE DZIECI..”

    (Bo – niech lingwiści się wypowiedzą, ale moim zdaniem, chorwackie „draga djeca”, należałoby raczej tłumaczyć na „kochane dzieci” aniżeli na „drogie dzieci”, gdyż słówko ‘draga’ może wyrażać obydwa znaczenia, podobnie jak angielskie ‘dear’, a przecież Maryja powiedziała: „gdybyście wiedzieli jak bardzo was kocham, płakalibyście z radości”).

  4. Katarzyna pisze:

    Zachęcam wszystkich do uważnej obserwacji naszych dzieci relacji rodzic-dziecko:

    chciejmy naśladować swoje ukochane dzieci i przyjmujmy taką samą postawę wobec naszego Ojca w Niebie!

    Przypatrzmy się też miłości jaką darzymy naszych rodziców i miłości jaką oni nas obdarowują.

    Znajdowanie Boga w relacjach z najbliższymi, a szczególnie z tulącym się w ramionach dzieckiem, które spogląda z miłością w nasze oczy jest źródłem głębokiego i bliskiego doświadczenia Boga, który mówi „Ja jestem tu zawsze” On i ja nr 888 29 grudnia

    Również patrząc w oczy naszych kochających i zatroskanych matek dostrzeżmy miłość Matki Bożej i Boga Ojca..

    A doświadczając radości i dziękczynienia polecam gorąco jeszcze fragmenty z On i ja które Ojciec zamieścił w wpisie o tym tytule:

    http://osuch.sj.deon.pl/2016/06/22/dziekczynienie-i-radosc/

    • Zofia pisze:

      Tak, obserwowanie dzieci daje ogromną radość i pobudza do refleksji na temat Dawcy Życia. Pamiętam siebie i inne matki w szpitalu, którym przyniesiono dzieci po porodzie – nie mogłyśmy oderwać oczu od swoich dzieci i całymi godzinami po prostu z zachwytem i zadziwieniem wpatrywałyśmy się w nie ..

      Proponuję dwa adresy, pod którymi można pokontemplować ten cud (ucząc się i utrwalając przy tym j. angielski, jak sugerowała Pani wcześniej ). Oni śpiewają :
      JESTEM DZIECKIEM BOGA = I AM A CHILD OF GOD (to dla tych, którzy nie
      posługują się akurat angielskim)

      https://www.youtube.com/watch?v=JOrcqqpHCt8
      https://www.youtube.com/watch?v=tvQ7HWPZwGg (moja ulubiona wersja tej pieśni)

      Zaobserwowałam, mieszkając w środowisku multi-culti w Australii, że np. protestanci (którzy w ogóle jeszcze jakoś wiarę praktykują), bardzo często używają motywu JESTEM DZIECKIEM BOGA w pieśniach, a nawet w rozmowach, jakby (dużo częściej niż katolicy) uspokajając się nawzajem właśnie w ten sposób. Takie zjawisko chyba dużo mówi też.. Poniżej piękny i mocny przykład wraz z tekstem anielsko/polskim ( a może ktoś by potrafił i zechciał umieścić polskie napisy na wersji YOUTUBE?) Pozdrawiam!

      https://www.youtube.com/watch?v=f8TkUMJtK5k

      You unravel me, with a melody Rozplątujesz mnie melodią
      You surround me with a song Otaczasz mnie pieśnią
      of deliverance, from my enemie wyzwolenia od mych wrogów
      Till all my fears are gone aż odejdą wszystkie moje lęki
      I’m no longer a slave to fear Już nie jestem niewolnikiem strachu:
      I AM A CHILD OF GOD JESTEM DZIECKIEM BOGA

      From my mothers womb Od łona mej matki
      You have chosen me wybrałeś mnie
      Love has called my name Miłość wezwała moje imię
      I’ve been born again, into your family Narodziłem się powtórnie w rodzinie Twojej
      Your blood flows through my veins Twoja Krew płynie w moich żyłach

      You split the sea Rozdzieliłeś morze
      So I could walk right through it abym mógł przez nie przejść
      All my fears were drowned in perfect love Wszystkie moje lęki utonęły w doskonałej Miłości
      You rescued me Ocaliłeś mnie
      So I could stand and sing abym mógł powstać i zaśpiewać:

      I AM A CHILD OF GOD JESTEM DZIECKIEM BOGA

  5. Dariusz pisze:

    To bardzo podnosi i łączy z Ojcem.
    Rownież swietna nauka O. Pelanowskiego – jasna, w oparciu o dane liczbowe, ocena rzeczywistości…
    Dziekuję z troskę i pozdrawiam.

  6. Znakomicie współbrzmiące z rozważaniem słowa Jezusa z „ON i ja”:

    – Szukałam w myślach, czym mogłabym Mu się bardziej przypodobać.
    – „Nie żądam niemożliwości. Nie żądam nawet rzeczy trudnych.

    Pragnę by do Mnie przychodzono z prostotą dzieci, dzieci Bożych.
    O, moja córko, bądźmy rodziną: któż bardziej ode Mnie ma prawo do głosu krwi? Do wołania do waszego wnętrza, do drżenia serc, które rozpoznają źródło swego życia? A ponieważ jesteście dziećmi Boga, dlaczego nie mielibyście kochać Go jak dzieci? Mówić do Niego jak dzieci? Dziękować Mu jak pełne radości dzieci, ponieważ radość jest odblaskiem miłości; jak dzieci naginające się do posłuszeństwa, które jest miękkością czułości, pełne nieustannej uwagi, która jest spojrzeniem serca i pełne nowych pomysłów, które są życiem miłości.
    Żadne z uczuć serca człowieka nie potrzebuje życia w takim stopniu jak miłość, niech więc życie będzie w tobie miłością. Przez wszystkie godziny swej drogi spoglądaj nieustannie na Boga, a oczy twoje będą czyste.
    Kiedy zaś starasz się mówić do Mnie, mów Mi po prostu: ‚Kocham Cię’. Wierz, że to dosyć, wierz, że to wszystko. To zawiera w sobie żale, nadzieje, ufność bez granic i bez wymowy słów.
    Ja znam was do głębi. Przenikam was w pełnym świetle, żaden z waszych wysiłków nie uchodzi mej uwagi. Uprzedzam je, podtrzymuję je. Jestem zawsze Ojcem, który uczy chodzić swoje najmłodsze dziecko, czy możesz pojąć z jak wielką czułością? Bądź tą moją najmłodszą dzieciną”
    (ON i ja, t. 3 nr 167).

  7. Ojciec Pelanowski „zahacza” o Ojcostwo od innej strony… Warto posłuchać.

Zostaw odpowiedź