A ty BETLEJEM… najmniejsze!

22 grudnia 2016, autor: Krzysztof Osuch SJ
  • „W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się SZCZĘŚLIWYMI.

  • Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas my­ślisz raczej o tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili”.

Czy jesteśmy szczęśliwi?

„W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się szczęśliwymi. […]. Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas my­ślisz raczej o tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili”.

Anthony de Mello SJ, którego myśl przytoczyłem, ma dar prowokowania do głębszego zastanowienia się nad życiem i wiarą. Czasem, to prawda, bywał kontrowersyjny, ale przytoczona myśl jest w pełni słuszna. Podejmijmy ją zatem i spróbujmy się zgodzić na takie stwierdzenie:

  • kto rozumie bezmiar daru uczynionego nam przez Boga w Jezusie Chrystusie, ten czuje się szczęśliwy i zasadnie twierdzi, że właściwie ma wszystkie dane, by uznać siebie za człowieka szczęśliwego.
  • A jeśli ktoś – raz już zrozumiawszy wielkość Daru – utracił poczucie szczęścia, to znaczy tylko tyle, że winien co prędzej powrócić do skoncentrowania się na Pełni Dobra, a nie na doraźnych brakach i przejściowych przeciwnościach losu.

Owocne skupianie uwagi na Boskich obdarowaniach jest sztuką, i to niewątpliwie najznakomitszą. Należy ją cenić, pielęgnować i doskonalić. Nasze chrześcijańskie święta, np. Boże Narodzenie, stanowią dobrą sposobność, by ćwiczyć się  właśnie we wnikaniu w wielkie Dobro, jakim jest Wcielony Boży Syn. Dobro tak bezcenne ma moc uczynić nas rado­snymi i szczęśliwymi.

To przypomniawszy, śmielej pytam: czy jesteśmy (dość) radośni i (dość) szczęśliwi?

My jak „Betlejem najmniejsze”

A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który bę­dzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności (Mi 5,1-4a).

Rzecz pierwsza to wielkie zdumienie z powodu kontrastu: oto z najmniejszego Betlejem wyjdzie Ktoś taki: a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. I od razu to przeczucie: czy nie jest tak, że w tym proroctwie (już spełnionym) wszyscy się jakoś odnajdujemy? I czujemy się zachęceni, by z wielką nadzieją i jak najszerzej otworzyć serce Bogu, który gorąco pragnie obdarowywać i uszczęśliwiać właśnie to, „co” małe, najmniejsze.

Prorok (a i całe Boże Objawienie) ujawnia prawo, którym kieruje się Bóg w odniesieniu do tego, „co” małe, najmniejsze, kruche, zda się ostatnie, poni­żone.

Rzeczywiście, Boże działanie i moc objawia się „przede wszystkim tam, gdzie jest coś najmniejszego, najsłabszego, gdzie ktoś jest marginalizowany, ode­pchnięty, wzgardzony. Ludzka niemoc jest najżyźniejszą glebą dla rozkwitu Bożej mocy. […] Bóg upodobał sobie to, co słabe, nędzne, ubogie, co jest bez znaczenia, co ludzie omijają i lekceważą. Czy i my nie powinniśmy właśnie na to zwracać bacz­niejszą uwagę?” (J. Poznański SJ).

Warto sobie ten Boży sposób działania dobrze zakodować. Dlaczego? – Bo my wszyscy (czy są tu wyjątki?) czujemy się w głębi duszy takim Betlejem, które jest „najmniejsze”. Zdani na samych siebie jesteśmy na­prawdę bardzo maleńcy. W jakimś momencie życia zdajemy sobie sprawę z tego, że „reszta życia” nie przyniesie nam nie wiadomo jakich (jeszcze) wielkich rzeczy i dokonań…

  • To jasne, przybywa nam lat. A z nimi przybywa dolegliwości, słabości i ograni­czeń. Powoli i niepostrzeżenie, wszyscy bez wyjątku, dobijamy do granic naszych życiowych możliwości…
  • Owszem, zależnie od wieku i innych okoliczności, jeszcze pewno niejedno osiągniemy. Nabędziemy trochę rzeczy. Uczynimy mniej czy więcej dobra. I to dobrze. Ale w końcu czym jest to wszystko? Czym się to okaże, jeśli nie garstką piasku czy popiołu?
  • Rwąca rzeka czasu zdaje się bezlitośnie unieważniać wszystko. Fakt przemijania wszystkiego i wszystkich przekonuje nas, że jesteśmy słabi, krusi i „tacy maleńcy” (na łupinie z orzecha stoimy – por. K. K Baczyński).

Czy te stwierdzenia mają nas zasmucić i przybić? Owszem, te gorzkie obserwacje egzystencjalne mogłyby nas mocno przybić. Ale nie powinny! A powód jest ten,

  • że Wielki Bóg (przedziwnie i) z wielkim upodobaniem odnosi się do naszej małości i kruchości. Bóg najwyraźniej pragnie wypełnić naszą nędzę Sobą. Bóg gorąco pragnie Sobą Samym wypełnić nasze bezbrzeżne ubóstwo!
  • Traktuje nas – wszystkich razem i każdego z osobna – jak potraktował owo „najmniej­sze Betlejem”, zaszczycone narodzinami Syna Bożego.

Przestroga i zachęty

Doświadczając radykalnego ubóstwa i boleśnie odczuwając naszą nędzę, bardzo zważajmy na to, by nie zapuszczać się w ślepe zaułki namiętnego bogacenia się: rzeczami, sukcesami, karierą taką czy inną i czymkolwiek innym (poza samym Bo­giem!). Także szeroką paletą intensywnych doznań i przyjemności – nie!

  • Winniśmy raczej zdecydowanie i całym sercem zwracać się do samego Boga, bo to On sam gorąco pragnie ubogacić nasze ubóstwo Swoim Bóstwem (jest tu nieprzypadkowa gra słów: u-bóstwo i Bóstwo).
  • Swój łaskawy Zamysł Bóg odsłania nam najwyraźniej wtedy, gdy daje nam swego Syna, a On rodzi się – dla nas i w nas!

Wchodźmy więc zdecydowanie na drogę życia duchowego. Podążajmy z żelazną kon­sekwencją drogą wiary. Módlmy się, jak radzi św. Paweł, nieustannie (por. 1 Tes 5, 17). Pielęgnujmy intymną więź miłości z naszym Panem i Zbawicielem – Jezusem Chrystusem.

  • Naśladujmy w tym Maryję – wzór najwspanialszy! Jest Ona niedościgła, ale zarazem bardzo bliska, bo jest jedną z nas.
  • Naśladujmy też wielkich Polaków – błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę i świętego Jana Pawła II (…); po życiu pełnym heroicznego poświęcenia okazuje się ich wielkość! Oni też, jak Maryja, uwierzyli słowom Boga. Cali oddali się wielkiej Wizji Zbawienia. Uwierzyli i zawierzyli Bogu, który pochyla się nad każdym człowiekiem, pragnąc uczynić go szczęśliwym.

Uwierzyć Bogu! – jest to rzeczywistość wielka i wspaniała. A także niezwykle obiecująca dla każdej i każdego z nas. Oto nasz Stwórca i Ojciec objawia się jako Najwspa­nialszy Rozmówca.

  • Nikt tak jak On nie potrafi z nami rozmawiać. Tylko On i Jego Syn potrafią nas tak bardzo dowartościować. Wynieść wysoko. Uspokoić. Ukoić. Uci­szyć wszelkie niepokoje. Zabrać wszystkie lęki.

Z radością i nadzieją wchodźmy, po czasie adwentowego oczekiwania, w świę­towanie Narodzin Syna Bożego pośród nas. To Wydarzenie znaczy bardzo wiele. Nie unieważnią go żadne potęgi na niebie i na ziemi.

W pochodzie wiary

Wiele minionych pokoleń umiało docenić świętą Noc Bożego Narodzenia. Nasi przodkowie rozpoznali w tej świętej Nocy przełom czasów i początek nowej epoki w ludzkich dziejach. Nie mieli co do tego wątpliwości, widząc w Bożym Narodzeniu erupcję Boskiej Miłości.

  • Tę Miłość najpełniej odczuła i przyjęła młodziutka Matka Jezusa, Maryja, a także święty Józef. A zaraz po nich, rzecz to znamienna, prości pasterze. Ale także Mędrcy ze Wschodu.
  • Wiele pokoleń Polaków i Europejczyków budowało wspaniałe kościoły i katedry, by wyrazić i uwiecznić swoje olśnienie Miłością Emanuela – „Boga pośród nas”.
  • My też mamy tę łaskę i to szczęście, by wierzyć Miłości Boga i dać się ogarniać blaskiem Betlejemskiej Nocy. My podobni „najmniejszemu Betlejem”.

Włączajmy się zatem coraz bardziej świadomie (przez ileś jeszcze danych nam lat życia z wiary) w wielki pochód ludzi wprawdzie bezbrzeżnie biednych, którym dane jest jednak rozpoznawać we Wcielonym Bożym Synu swój największy skarb i największą miłość życia.

  • W Emanuelu – w Bożym Synu pośród nas – bije niewyczerpalne źródło życia, pokoju, radości, a także mocy do pokornego przyjęcia niełatwej kondycji człowieka. Jej kresem i spełnieniem jest życie wieczne w Bogu.

Jak „maleńka” św. Teresa z Kalkuty

Matka Teresa z Kalkuty, która w sposób wyjątkowy dostrzegała ubóstwo i nędzę, swoje i innych, podpowiada nam, pięknie i konkretnie, jak „pomnażać” Boże Narodzenia. Oby się nam to udawało.

Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata
i wyciągasz do niego ręce,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad,
które jak żelazna obręcz uciskają ludzi
w ich samotności,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei „więźniom”,
tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego,
moralnego i duchowego ubóstwa,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze,
jak wielka jest twoja słabość
i jak wielka jest moc Boga,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, ilekroć pozwolisz, by Bóg
pokochał innych przez ciebie,
zawsze wtedy,
jest Boże Narodzenie.

***

Powyższe rozważanie pochodzi z mojej książki:

Przed tobą jest DAL. Rozważania o miłości, pokonanej śmierci i jasnym wyborze. Wydawnictwo WAM 2010/2011.

powiększ okładkę

„I ciebie chce On wybawić z nieszczęść, przed tobą jest dal”. Te natchnione słowa, jakie do cierpiącego Hioba skierował przyjaciel, wciąż niosą nadzieję na Bożą pomoc i szczęśliwy finał życia. W podobnym duchu utrzymane są niniejsze rozważania. Pomogą one dostrzec miłość Boga, której doświadczanie jest przedsmakiem Nieba.

spotkanie pragnień
miłość, która przynagla
nienawiść
pożytek z cierpienia
pokonana śmierć
lęk przed potępieniem
lekarstwo na grzech
wybór życia
łamanie konwenansów
wolność krzyża

Komentarze

komentarzy 6 do wpisu “A ty BETLEJEM… najmniejsze!”
  1. Katarzyna pisze:

    Psalm 63:
    Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam;
    Ciebie pragnie moja dusza,
    za Tobą tęskni moje ciało,
    jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody.
    3 Wa świątyni tak się wpatruję w Ciebie,
    bym ujrzał Twoją potęgę i chwałę.
    4 Skoro łaska Twoja lepsza jest od życia,
    moje wargi będą Cię sławić.
    5 Tak błogosławię Cię w moim życiu:
    wzniosę ręce w imię Twoje.
    6 Dusza moja się syci niby sadłem i tłustością,
    radosnymi okrzykami warg moje usta Cię chwalą,
    7 gdy wspominam Cię na moim posłaniu
    i myślę o Tobie podczas moich czuwań.
    8 Bo stałeś się dla mnie pomocą
    i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
    9 do Ciebie lgnie moja dusza,
    prawica Twoja mnie wspiera.

  2. Marzena pisze:

    Bardzo dziękuję za Ojca rozważania. Pokazują mi prawdziwego, żywego Boga i mocno do Niego przybliżają. Pozdrawiam Ojca serdecznie :o)

  3. Zachęcam proszę całe obejrzeć / posłuchać…
    Niespodzianka Bożego Narodzenia w centrum handlowym
    Boże Narodzenie to Jezus.

    Surprising Christmas in a shopping center – gloria.tv.
    http://www.gloria.tv/media/pbRvUPkvLBS

  4. maria pisze:

    Jest jeszcze coś niezwykle ważnego,trzeba próbować wyrwać się z małego kręgu wydarzeń, które na co dzień determinują nasza codzienność. Myślę: nie przykładać do nich zbyt wielkiej wagi; dotykać je spojrzeniem przelotnym, zostawić miejsce należne sprawom jedynie ważnym, a właściwie miłości, którą trzeba okazywać stale i dobitnie – Panu Bogu i ludziom też.

  5. Alicja Snaczke pisze:

    Nie mogłabym być szczęśliwa bez miłości Boga. Wystarczy, że na chwilę zapomnę, jaką Miłością obdarował mnie Pan Bóg w Jezusie Chrystusie, i ziemia usuwa mi się spod nóg. Jezus Chrystus Narodzony, Słowo Wcielone, to moja Radość, która przenika moje serce, by ono stawało się światełkiem Pana.
    Ojcze Krzysztofie, serdecznie dziękuję za każdą Ojca naukę, ktora zawsze pobudza do refleksji nad życiem.
    Niech Bóg błogosławi.

  6. opal pisze:

    „Włączajmy się zatem coraz bardziej świadomie (przez ileś jeszcze danych nam lat życia z wiary) w wielki pochód ludzi wprawdzie bezbrzeżnie biednych, którym dane jest jednak rozpoznawać we Wcielonym Bożym Synu swój największy skarb i największą miłość życia.”

    Wytężajmy w duszach naszych wiarę całą! :

    „Jest Bogiem, ale wziął śmiertelne ciało
    I stał się słabą dzieciną –
    Wytężam w duszy mojej wiarę całą,
    by pojąć dziwną nowinę…
    Widzę, że przyszedł, by cierpieć na ziemi,
    by wyrwać dusze z pęt nocy,
    Podnieść je w niebo, karmić blaski swymi –
    Gdyż On jest Bogiem Wszechmocy!” (Świeta Teresa z Avilla „Na Boże Narodzenie” ).

    BÓG ZAPŁAĆ OJCZE za porywające słowa, które brzmią tak bardzo świeżo.
    Ośmielę się podważyć (podawane przez Ojca powyżej) ich pochodzenia! Z całą pewnością pochodzą one Z SERCA ZAKOCHANEGO W BOGU- MIŁOŚCI!!!
    Szczęść Boże!

Zostaw odpowiedź